27 maja 2024 r.
Mysłakowice w Dzienniku Zachodnim z 1948 roku

Znaleźliśmy artykuł o Mysłakowicach i pracownikach DZPLn "Orzeł" w Dzienniku Zachodnim z 1948 roku. Całą gazetę można pobrać klikając w ten link : 

Dziennik Zachodni 1948 rok 

Publikujemy  artykuł zachowując styl oraz literówki :

" Dziennik Zachodni, 1948 rok, 4, nr 189

Jelenia Góra, w Lipcu Michał Miceta 35 lat pracował w fabryce włókienniczej w Zawierciu, a teraz od trzech lat jest starszym robotnikiem w fabryce Iniarsklej w Mysłakowicach koło Jeleniej Góry.
Nie trzeba lepszego niż on przewodnika po zakładzie — w paru jasnych słowach potrafi wytłumaczyć działanie każdej maszyny, tak żeby każdy zrozumiał, w jaki sposób gładka smuga wyczesanego lnu, dwa razy dzielona na coraz cieńsze pasma, zostaje skręcona w luźny sznurek, czyli niedoprzęd, z którego w gorącej wodzie wyciąga się cienką lnianą nić.


Dziewczynka obsługująca długi zestaw grubych szpul z niedoprzędem nazywa się Otylia Sorek, pochodzi z Mińska Maz., ma 19 łat i pilnie bacząc na nawijające się w zawrotnym tempie szpułeczki, twierdzi, że woda, przez którą przechodzi nić, musi być gorąca, żeby nić była cieńsza i mocniej skręcona.
Nić długości 3 km. W trzaskającym zgiełku nici przewija się na szpulki coraz więk szych rozmiarów, aż wreszcie tworzą gruby, jak bielizna do magla, wałek. Nici ułożone są warstwami. Ile warstw — nie wiem.
Ale długość każdej z 1370 odwijających się z wałka nitek wynosi ponad 3 km... Te 1370 nitek obok siebie tworzy szerokość 97 cm. Możemy już teraz zmierzyć, gdy nici białą wstęgą przesuwają się przez krochmalnik, wzmacniający je na osnowę i sprawdzić potem na tkalni. Ta sama szerokość 97 cm.


W miasteczku jest ciasno. Przeraźliwy trzask krosien i szczekot czółen głuszą słowa. Gdy,zbliżywszy się do tkaczki zapytać, jak się to dzieje, że na gładkim płótnie, jak mróz na szybie, zjawiają się jakieś kwiaty i desenie, podniesie rękę w górę, gdzie przez dziurkowany karton przesuwa się snop nici (albo na odwrót). Ma to oznaczać, że te dziurki, to wzór, a „cajgi“ czyli metalowe oczka, wznoszą nić, ilekroć natrafią na dziurkę w kartonie.
Kto chce, niech wierzy, że tak właśnie powstają desenie na płótnie, przeznaczone na obrusy i serwety.
W długim rzędzie krosien tkaczka Maria Wróbel z Łodzi, pracująca na dwu warsztatach, martwi się o mieszkanie dla swoich dzieci. Dopiero kilka miesięcy pracuje w Mysłakowicach i chciałaby sprowadzić dzieci, a tu wszystkie mieszkania pozajmowane. Mysłakowicki kombinat fabryk Marskich liczy 1360 ludzi. W maleńkim miasteczku jest naprawdę ciasno. Fabryka obiecuje wyremontować mieszkanie w którymś ze zdewastowanych domów.
Tkaczka Maria Wróbel czeka. Z trzydziestu metrów obrusowego płótna, które dziś utkała, uśmiechają się do niej kwitnące desenie.


Z wzoru, założonego w krosno przez majstra, najbystrzejsze oko nic się o kłopotach tkacza nie dowie. Ale kto rozumie się na tkackiej robocie, ten od razu pozna umiejętne ręce — a gdy któregoś dnia nić pocznie się rwać częściej, niż zwykle, to albo maszyna się zepsuła, albo obsługujący ją człowiek nie uważa. Może ma zmartwienie. Toteż współzawodnictwa pracy podjąć się może ktoś, co już może całkowicie skupić uwagę na czółenku. 117 przodowników pracy liczy fabryka. Tkaczka Emilia Maliszewska już trzeci miesiąc „prowadzi“, osiągając
162 proc, normy. Tkacz Aleksander Jąderko dzielnie jej sekunduje, tu za ’.iim trzeci miesiąc z rzędu ciągną: Franciszek Fajdak, Stanisława Karbownik, Janina Makula i Mikołaj Wolak.
Od pierwszego lipca zakłady rozpoczęły współzawodnictwo praey z czeską fabryką iniarską w Trutnowie. W zeszłym roku wygrały wyścig z Jelenią Górą.

Nie tylko ilość, ale i jakość


Wyścig pracy, to nie tylko ilość, ale także i jakość materiałów. Jeżeli mniej wybrakowano płótna w Mysłakowicach, to znaczy, że tkacze są sprawniejsi i uważniejsi, — a uważniejsi, bo w cichym, ślicznym miasteczku jakoś się urządzili. Odremontowali fabrykę, którą w 60 proc, zamienili podczas
wojny Niemcy na przemysł zbrojeniowy, uruchomili stołówkę dla
pracowników i ich rodzin, piekarnie, sklep rzeźniczy, żłóbek, przedszkole, ambulatorium lekarskie, Dom Kultury, świetlicę, bibliotekę, czytelnię, salę muzyczną i sportową.


Lniane prześcieradło ma około 6 tys. nitek, z których każda parę razy może się zerwać, albo zesupłać. — Wystarczy chwila nieuwagi.
Jeżeli dziś fabryka lniarska w Mysłakowicach obiecuje produkcję 85 proc, tkanin pierwszego gatunku, to znaczy, że 85 proc, maszyn (starych, zdewastowanych) i 85 proc, ludzi (z których ogromna większość tkactwa uczyła się dopiero w Mysłakowicach) pracować będzie bez zarzutu.
IRENA WODZIŃSKA"

13-03-2024 admin

Dodaj komentarz

Śledź nas

Newletter

O nas

Myslakowice.com to niezależny, prywatny portal internetowy poświęcony tematyce Mysłakowic i Dolnego Śląska. Na stronach naszego portalu można zaleźć również informacje o zasięgu krajowym i światowym. 

Wszystkie materiały, fotografie, grafiki chronione są na mocy prawa autorskiego i nie mogą być wykorzystywane komercyjnie. Przy cytowaniu na innych strona www należy dodać aktywny odnośnik do strony myslakowice.com.