Gmina ogłosiła właśnie kolejny przetarg na sprzedaż zabytkowego obiektu. I to nie byle jaki. Tym razem zmiany są konkretne – nieruchomość została rozdzielona na dwa odrębne obiekty. Osobno wystawiono Pałac, a osobno tzw. małą szkołę, czyli Willę Legniz. Zmieniono też ceny.
Cena wywoławcza Pałacu została ustalona na 7 milionów złotych. Willa Legniz – 1 milion 200 tysięcy złotych. To wyraźna korekta względem pierwszego przetargu, który – jak wiadomo – nie przyniósł rozstrzygnięcia.
Redakcja portalu mysłakowice.com spotkała się dziś z wicewójtem Gminy Mysłakowice Grzegorzem Truchanowiczem, by zapytać wprost: skąd ta decyzja i czy to oznacza, że poprzednia koncepcja się nie sprawdziła?
– Rynek weryfikuje wszystko – usłyszeliśmy. – Po pierwszym przetargu przeanalizowaliśmy sytuację. Rozdzielenie obiektów daje większą elastyczność potencjalnym inwestorom. Nie każdy jest gotowy kupić cały kompleks. Teraz można startować oddzielnie.
Jak wynika z dokumentów przetargowych warunki zostały doprecyzowane, a procedura jasno określa obowiązki przyszłego nabywcy, w tym kwestie związane z ochroną konserwatorską. Nie jest tajemnicą, że to obiekt zabytkowy, wymagający poważnych nakładów finansowych. I odwagi.
Wicewójt Grzegorz Truchanowicz odpowiadał na pytania spokojnie, rzeczowo. Nie uciekał od trudnych tematów. Przyznał, że sprzedaż Pałacu to dziś jedno z najbardziej racjonalnych rozwiązań. – Utrzymanie tak dużego obiektu obciąża budżet. A chcemy, żeby on żył, a nie tylko trwał – podkreślił.
Czy to jedyna opcja? Niekoniecznie.
Jak udało nam się ustalić, wójt Gminy Mysłakowice prowadzi rozmowy również na szczeblu wyższym. Były spotkania z przedstawicielami władz oraz urzędnikami rządowymi. Są sygnały, że temat nie jest obojętny także poza gminą. Szczegółów na razie nie możemy ujawnić, ale – jak słyszymy – „są pozytywne ruchy w tym kierunku”.
Mieszkańcy pytają, czy Pałac ma szansę stać się hotelem, centrum konferencyjnym, a może ośrodkiem kultury. W przestrzeni publicznej pojawia się wiele pomysłów. Jedni chcieliby funkcji turystycznej, inni marzą o miejscu dostępnym dla lokalnej społeczności. Prawda jest taka, że bez inwestora trudno mówić o konkretach.
Rozdzielenie Pałacu i Willi Legniz może być krokiem, który urealni sprzedaż. 7 milionów złotych za główny obiekt to wciąż poważna kwota, ale niższa niż wcześniej. 1,2 miliona za mniejszy budynek daje szansę mniejszym podmiotom.
Wiosna to czas nadziei – mówią mieszkańcy, których spotkaliśmy dziś w okolicach parku. I chyba coś w tym jest. Bo choć Pałac od lat stoi w centrum miejscowości jak milczący świadek historii, to jednak tym razem coś się ruszyło. Nowy przetarg, nowe warunki, nowe rozmowy.
Czy tym razem się uda? Tego nie wie nikt. Ale jedno jest pewne – temat Pałacu w Mysłakowicach nie zniknie. Przynajmniej nie tej wiosny.
Dodaj komentarz