14 czerwca 2024 r.
Historia – Erdmannsdorf – Zillerthal – Mysłakowic. 1385 – 1945 r. Część 3

Materiały zgromadził Emil Pyzik

Mysłakowice 1990 – 2010 r.

Część 1

     Część 2     

 

e. Pomnik Johannesa Fleidla.

 

Johann Fleidl był jednym z przywódców ruchu protestanckiego w latach 30-tycz XIX wieku na terenie Tyrolu austriackiego. To właśnie jego wybrali po długim namyśle mieszkańcy wsi Mayrhofen i okolic – późniejsi wygnańcy – na swojego opiekuna i reprezentanta wszelkich interesów oraz przewodnika do nowej ojczyzny. Dzięki jego taktowi, zdolnościom dyplomatycznym i krasomówczym, król pruski Fryderyk Wilhelm III wyraził zgodę na osiedlenie się Tyrolczyków na terenie Śląska. Podopieczni zawdzięczali mu to, że dzięki jego staraniom , popieranym przez hrabinę von Reden z Bukowca, mogli szybko zagospodarować się na przyznanych im ziemiach.

Wnet po przybyciu do Kowar i zakwaterowaniu, Fleidl pojął za żonę córkę jednego ze współziomków. W Mysłakowicach zamieszkali w nowo wybudowanym tyrolskim domu nr 2, stojącym do dziś lecz sporo przebudowany, na ul. Cmentarnej, nad rzeką Jedlicą. W dalszym ciągu reprezentował interesy rodaków w nowej ojczyźnie. Zmarł 4 stycznia 1853 roku, w wieku 60 lat, wskutek przewlekłego zapalenia płuc. Pochowano go na cmentarzu mysłakowickim, gdzie została wydzielona kwatera dla Tyrolczyków w 1838 roku.

Wśród Tyrolczyków wciąż żywa była pamięć exodusu z 1837 roku. Postanowili więc uroczyście obchodzić 50 rocznicę przybycia na Śląsk. Głównym punktem uroczystości miało być odsłonięcie pomnika Johanna Fleidla. Jednak pomnik nie był gotowy na 23 września 1887 roku – tj. na 50 rocznicę przybycia do Kowar i odsłonięto go 3 lata później, 21 września 1890 roku. Początkowo pomnik stał na cmentarzu, później przesunięto go przed cmentarz.

Głównym inicjatorem budowy pomnika oraz jego fundatorem był Johann Bagg – najdłużej żyjący przybysz z Tyrolu ( zmarł w 1922 roku mając 90 lat ). Pomnik ma ponad 2 m wysokości. W jego centralnej części znajduje się płaskorzeźba przedstawiająca głowę Fleidla w charakterystycznym tyrolskim kapeluszu. Płaskorzeźbę wykonano według rysunku E. Knippla, współczesnego malarza z Kowar, który wiernie odtworzył popiersie Fleidla znane w literaturze. Poniżej głowy znajduje się napis Johannis Fleidl.

W dolnej części wyryte są słowa hymnu ewangelickiego, co w tłumaczeniu na język polski brzmi Warownym grodem jest nasz Bóg. Na tylnej ścianie pomnika znajduje się napis Zur Erinerung an die Einwanderung der Zillerthal am 23 September 1837 gewidment von den Landsleuten ihrem Fuhrer Johann Fleidl, am 23 September 1890. Pomnik odsłonięto uroczyście z udziałem potomków osadników i orkiestry zdrojowej z Cieplic.

Po wojnie pomnik został bardzo zniszczony zwłaszcza płaskorzeźba. Pod koniec lat 80-tych, na polecenie dyrektora Nadleśnictwa w Kowarach, mieszkaniec Mysłakowic pan Jan Wolak który tam pracował, pomnik ten samochodem ciężarowym przewiózł do ówczesnych Bierutowic gdzie ustawiono go za kościołem ewangelickim Vang. Po zmianie ustroju, nowa Rada Gminy Mysłakowice w 1990 roku zwróciła się z prośbą do Rady Gminy w Karpaczu o zwrot pomnika. We wrześniu 1991 roku pomnik wrócił do Mysłakowic i został ulokowany w nowym bezpiecznym miejscu czyli przed pałac królewski, obecną szkołę.

Rada Gminy Mysłakowice wyasygnowała kwotę około 50 milionów zł na odrestaurowanie zniszczonego pomnika. Renowacji pomnika w 1993 roku dokonał miejscowy artysta rzeźbiarz Kazimierz Gałek. Powtórne odsłonięcie pomnika odbyło się bardzo uroczyście z udziałem zaproszonych gości: z parafii ewangelickiej w Karpaczu, Urzędu Gminy, młodzieży szkolnej i zainteresowanych mieszkańców. Odbyły się modły, śpiewano hymn ewangelicki oraz podano historię postawienia pomnika. Pomnik odsłonięto w maju 1994 roku. Pomnik przed pałacem stoi do dnia dzisiejszego i ma się dobrze.

 

  1. Inne pomniki w Mysłakowicach.

 

Krzyż Tyrolski – został ustawiony przed kościołem, według projektu Stulera, na podstawie szkiców królewskich w 1842 roku przez Juliusza Gebhardta. Krzyż miał symboliczne znaczenie, ponieważ przedstawiał dwóch chłopców w tradycyjnych strojach Tyrolczyk i Ślązak, którzy podtrzymują medalion z wizerunkiem króla Fryderyka Wilhelma III. Krzyż został ufundowany przez następcę tronu Fryderyka Wilhelma IV.

W parku stały jeszcze dwa pomniki, cesarza Wilhelma – na rozwidleni dróg do kościoła i Miłkowa czyli ulicy Wojska Polskiego i 1 Maja, i żołnierzy którzy zginęli na różnych frontach w I wojnie światowej z Erdmannsdorf i Zillerthal czyli Mysłakowic około 100 osób, pomnik stał w parku obok ulicy 1 Maja. Oba pomniki zostały zdemolowane po wojnie i nie ma po nich najmniejszego śladu. Na Krzyżowej Górze na cześć króla pruskiego Fryderyka Wilhelma III ustawiono krzyż drewniany, zaś po wielu latach zmieniono na kamienny, który stoi do dnia dzisiejszego i ma się nawet dobrze. Na krzyżu znajduje się nawet niemiecka inskrypcja, zaś obok znajduje się Kamienna Altana. Krzyż stoi właśnie na górze którą nazwano Krzyżową obok której prowadzi zielony szlak z Karpnik do Cieplic.

 

Osiedle robotnicze na terenie kolonii tyrolskiej w pobliżu Zakładów Lniarskich – Osiedle Kamienna.

 

Osiedle powstało w latach 1880 – 1886 z powodu dużych potrzeb pracowników dla tkalni w Zakładach Lniarskich. Dzisiaj jest to ulica Kamienna i Śląska – kiedyś Osiedle Kamienne domy (Steinhauser). Założone na planie prostokąta ze ściętym narożnikiem, otrzymało ono komponowany układ przestrzenny z ulicami i centralnie usytuowanym placem. Osiedle to Donat określił jako – robotnicza kolonię z 10 murowanymi domami czynszowymi (ze zdrowym i wygodnym mieszkaniem) w otoczeniu małych warzywników.

Ponadto na terenie tego osiedla, wzniesiono wielki – czerwony blok – noclegownię z 8 wielkimi sypialniami dla 90 robotników, zaś na innej działce na początku XX wieku – budynek sakralny – kaplicę – kościół filialny – ewangelicki ?, katolicki??? Kolonia ta nowocześnie planowana i komponowana, powstaje na Dolnym Śląsku w tym czasie jako jeden z wcześniejszych przykładów kształtowania jednolitych zespołów zabudowy mieszkalnej.

Osiedle do dzisiaj jest dobrze zachowane choć pojawiły się dobudówki ale czy na dziko? Środkowy największy budynek kiedyś „ochronka” a po wojnie „przedszkole”, w latach 90 tych sprzedany i zamieniony na dom mieszkalny – wielorodzinny.

Domy jak na owe czasy są nowoczesne, suche, widne z komórką i ubikacją na zewnątrz oraz wspólna studnią i pralnią z suszarnią.

Opis do zamieszczonego planu:

    1. dom dwurodzinny, 14. dom 12 rodzinny,

    2. dom dwurodzinny, 15. dom 12 rodzinny,

    3. dom pięciorodzinny, 16. dom 4 rodzinny,

    4. dom dwurodzinny, 17. dom 4 rodzinny,

    5. dom dwurodzinny, 18. dom tyrolski,

    6. dom dwurodzinny, 19. dom – szkoła zakładowa,

    7. dom dwurodzinny, 20. dom wielorodzinny,

    8. dom dwurodzinny, 21. kaplica osiedlowa,

    9. dom dwurodzinny, S – studnia dl kilku rodzin,

    10. dom dwurodzinny, U – ubikacja na dwie rodziny,

    11. dom dwurodzinny, K – komórka na drewno i węgiel,

    12. ochronka – przedszkole, SS – wspólna suszarnia,

    13. dom 24 rodzinny – sypialnia, P – wspólna pralnia

 

 

Legendy i podania związane z Mysłakowicami.

 

1. Szary karzeł.

 

Prasa śląska doniosła w lutym 1870 roku, że w czasie jednej z jasnych, lutowych nocy, strzegącemu spokojnego snu mysłakowiczan stróżowi ukazała się w pobliżu pałacu zjawa – szary karzeł. Miał on dziwne życzenie, chciał, aby stróż odgwizdał godzinę 24 oo. Sumienny sługa nie wyraził zgody, tłumacząc się tym, że jeszcze nie słyszał, by wydzwaniano w okolicy północ. Zjawa zniknęła, a przerażony strażnik pilnował pałacu i parku do rana. Po zakończeniu służby udał się do swego pana i pastora, opowiedział o dziwnym zdarzeniu z ubiegłej nocy, prosząc jednocześnie o radę.

Po długim namyśle postanowiono, że wykona polecenie zjawy, gdyby ukazała się ponownie. Następnej nocy, o tej samej porze, karzeł znów pojawił się w parku z tym samym dziwnym życzeniem. Strażnik, chcąc spełnić prośbę zjawy, uniósł głowę do góry i zaczął gwizdać. Nagle zobaczył, że całe niebo, zamiast gwiazdami, usiane jest oddziałami walczących wojsk. Ze strachu skierował wzrok ku ziemi i z przerażeniem ujrzał, że cała ziemia spływa krwią. Karzeł wyjaśnił mu, że to dziwne zjawisko oznacza, iż jeszcze w tym roku wybuchnie wielka wojna i popłynie dużo krwi. Zabronił opowiadać o tym komukolwiek w najbliższej przyszłości Biedny, dygocący ze strachu stróż wczesnym rankiem powędrował do przełożonych i opowiedział o swoich przeżyciach. Ci nie wiedzieli, co poradzić słudze. Ten z wielką bojaźnią przystąpił do spełnienia swych obowiązków w trzecią noc. Zjawa –Szary karzeł – ukazała się znowu, mówiąc: Nie przestrzegałeś moich zaleceń. Przyszedłem więc, aby cię ukarać. Skulony i zgarbiony ze strachu stróż nic nie odpowiedział, czekał na karę, która miała na niego spaść, ale zjawa zniknęła bezpowrotnie. Brak, niestety informacji, na czym owa kara miała polegać. Kilka miesięcy później wybuchła wojna z Francją 1870-71.

 

2. Latający prorok.

 

Hans Rischmann żył w latach 1590 – 1642. Mieszkał w Łomnicy, przez pewien czas także w Głębocku. Sławę, sięgającą daleko poza granice rodzinnej wsi, zyskał sobie przepowiedniami, które wygłaszał na górze Witoszy koło Staniszowa. Miał tam swoją grotę, w której często przebywał.

Podobno był niemy, a głos odzyskiwał podczas wygłaszania proroctw. Mówiono o nim również, że za pomocą ducha potrafił latać w powietrzu ponad górami i dolinami, ponad lasami i wodami, umiał przechodzić przez zamknięte wrota kościoła i zakrystii, bez najlżejszego uszkodzenia ciała. W czasie jasnowidzenia mógł za sprawą ducha przenieść się z Witoszy pod Bolków lub do Jagniątkowa, by tam ułożywszy się na gałęzi drzewa, kontynuować przepowiednię. Mógł w sobie tylko znany sposób przeniknąć przez mury więzienia i wyjść na wolność, jak to uczynił, gdy pewnego razu uwięziono go w Jeleniej Górze.

Cierpiał na chorobę psychiczną, miał ataki epilepsji. To bynajmniej nie dyskredytowało go jako proroka. Przepowiadał przyszłość nie tylko jeleniogórzanom, prorokował co wydarzy się w niektórych miastach, państwach oraz poszczególnych wiekach. Przepowiedział, że 19 lipca 1633 roku spłonie Jelenia Góra, gdy zaś miasto zostanie odbudowane, zapadnie się ratusz. Jeżeli chodzi o zniszczenie miasta, pomylił się o 11 miesięcy – Jelenia Góra spłonęła 19 czerwca 1634 roku, natomiast ratusz zawalił się przy zupełnie bezwietrznej pogodzie 27 stycznia 1739 roku. Dość dokładnie określił triumf protestantów, którzy po wielu latach prześladowań, na mocy układu w Altranstadt, uzyskali prawo wznoszenia kościołów, między innymi w Jeleniej Górze. Prorokował, że kościół ewangelicki ( Św. Krzyża ) w Jeleniej Górze zawali się podczas jubileuszu.

W czerwcu 1800 roku przypadła 100 rocznica wzniesienia kościoła. Na uroczystą mszę przybyła ogromna rzesza wiernych. W trakcie nabożeństwa z niewiadomych przyczyn wybuchła panika. Wierni przypomniawszy sobie przepowiednię Rischmanna rzucili się do ucieczki. Mimo pootwieranych drzwi, powstał ścisk i tumult. Wiele osób zostało rannych, a 11 letniego chłopca zaduszono.

Rischmann przewidział rozbiory Polski: Prusy zagarną Śląsk, także część Polski. Inną jej część zagarnie Rosja, trzecią natomiast Austria. O tym, że latający prorok trafnie przewidział rozbiory Polski, świadczy napis na rewersie medalu wybitego na jego cześć: 1773 – Polska na cztery kawałki. Na Górze Witoszy oraz w pobliżu Mysłakowic wygłosił proroctwo dotyczące XIX wieku...Przyjdą wówczas nieszczęścia na adwokatów, grafów i książęta, na szlachtę i urzędników...spłoną zamki i miasta, a wszystkie winy zostaną policzone...Pod koniec XIX wieku ludzie grzeszyć będą wielką pychą...

W pewien jesienny poranek 1642 roku potomek starej saksońskiej rodziny rycerskiej, Hans von Reibnitz, chcąc uzyskać informacje dotyczące wyjątkowo niepewnej przyszłości, zapytał Rischmanna, czy posiada on jakieś nowe wiadomości. Ten odrzekł...Jutro zadzwonią na moim pogrzebie. Tak też się stało. Następnego dnia latający prorok już nie żył. Ten człowiek miał niegdyś za swojego żywota dziwnie w głowie – tak zapisano o nim w kronice łomnickiego kościoła. Pochowano go na cmentarzu w Łomnicy, grób znajdował się pod murem cmentarnym w pobliżu wejścia. XX stulecia dotyczyło tylko jedno proroctwo. Nie jest ono optymistyczne, jednak dla mieszkańców Kotliny zawiera pocieszenie...W wieku XX cała Europa wymrze, ale mieszkańcy gór, którzy pić będą wodę źródlaną i uzyskaną ze stopionego śniegu, przetrwają...

3. Przygoda króla w Mysłakowicach.

Teodor Donat

 

W 1838 roku zdarzyła się historia, ale czy jest prawdziwa a może zmyślona? Podczas swego pobytu w Mysłakowicach, król otrzymał anonimowy list z Wrocławia. W liście tym król został ostrzeżony, by miał się na baczności. Dlatego kazał by przy drzwiach, postawić straż. Spał przy zamkniętych drzwiach i nie wychodził nigdzie sam, a zwłaszcza nie spacerował sam wieczorami. Nadawca listu twierdził: że jest mu wiadome, że w Mysłakowicach czai się na niego pewien złośnik, który chce się na królu zemścić.

Król jednak śmiał się, gdy list czytał i zlekceważył przestrogę. Kiedy swoim ulubionym zwyczajem, pewnego pięknego letniego wieczoru, poszedł sam na spacer w swoje ukochane miejsce do lasu bukowo-dębowego, zastąpił mu nagle drogę ponuro wyglądający człowiek, z rozwichrzonymi włosami i biednie odziany. Król nie zauważył go przedtem, gdyż człowiek ten skrył się za drzewem. Odezwał się do króla w szorstkiej i niestosownej mowie. Stoję tutaj i czekam już dosyć długo. Jest mi miło, że nareszcie udało mi się spotkać. Jestem poddanym Waszej Wysokości, ale dzieje mi się krzywda. Kiedyś majętny, zostałem biedakiem, przez długie lata toczony proces, który, gdyby na świecie istniała sprawiedliwość powinienem wygrać, a jednak przegrałem. Potrzebuję więc i żądam pomocy.

Król zmierzył go mocnym, spokojnym spojrzeniem od stóp do głowy i odpowiedział: Możecie pisemnie dochodzić swoich praw. Każę sprawę zbadać, i jeśli racja jest po waszej stronie, sprawiedliwości stanie się zadość. „ Dochodzić praw” robiłem to, ale nic mi nie pomogło. Po czym wzniósł przed królem skargi na urzędy i sądy. Król mu odpowiedział...że tu zaraz w tej chwili na miejscu, nie może zaspokoić jego życzeń. Ma się uspokoić i opowiedzieć mu wszystko dokładnie w drodze powrotnej.

W powrotnej drodze, król wysłuchał jego historii. Zaprosił, do pałacu, ugościł i przenocował. Kazał też spisać protokół. Następnego dnia zawezwał go jeszcze raz przed swoje oblicze i powiedział...że jego sprawa zostanie jeszcze raz dokładnie przebadana i dla niego sprawiedliwie zakończona. Przed odejściem dał mu upominek.

Wynik dokładnej rewizji wypadł dla powoda niesprzyjająco. Jednak król pomógł mu innymi drogami, tak iż człowiek ten, stał się znowu majętnym. Później podobno, przy spowiedzi Wieczerzy Pańskiej, miał przyznać się, że miał przy sobie ukryty sztylet, chcąc nim ugodzić króla. Ale kiedy spojrzał mu w oczy, poczuł jakby opuścił go diabeł, a na jego miejsce wstąpił anioł z pomocą. W ten sposób wszystkie złe myśli odstąpiły go i nie popełnił złego uczynku na królu Fryderyku Wilhelmie III, panu na włościach w Mysłakowicach.

 

4. Nieszczęśliwy romans.

 

W latach 20-tych XX wieku głośny był romans, który z zainteresowaniem obserwowały dwory królewskie i arystokratyczne w Europie. Romantyczni kochankowie to Eliza Radziewiłłówna, księżniczka polska i książę Wilhelm, syn króla pruskiego Fryderyka Wilhelma III, późniejszy król pruski i cesarz niemiecki. Miłość ta była początkowo sielanką, rozgrywającą się na tle cudownych krajobrazów i pięknych pałaców. Niestety, zawierała od razu zalążki tragedii, spowodowanej barierą pomiędzy pozycją syna królewskiego i pozycją księżniczki wprawdzie, ale nie z rodu panujących.

Eliza i Wilhelm reprezentowali sprzeczne interesy polityczne dwóch narodów – polskiego i niemieckiego, przy czym jedno z kochanków wywodziło się z narodu ujarzmionego, drugie było synem zaborcy. Księżniczka Eliza w latach 1822 – 1834 często, szczególnie latem, przebywała wraz z rodzicami w Ciszycy koło Kowar, natomiast książę Wilhelm bywał w Karpnikach u wuja, a w latach 1832 – 1888 w Mysłakowicach, gdzie znajdowała się letnia rezydencja królów pruskich – Hohenzollerów. Ojcem Elizy był książę Antoni Radziwiłł, syn ostatniego wojewody wileńskiego sprzed zaborów, namiestnik Wielkiego Księstwa Poznańskiego między Kongresem Wiedeńskim a Powstaniem Listopadowym. Zawsze podkreślał swoje pochodzenie i związki z Polską.

Był szykanowany za usiłowania dyplomatyczne na rzecz ojczyzny. Książę Antoni był wszechstronnie uzdolniony: grał na wiolonczeli, komponował, pięknie śpiewał i malował. Jego matką była księżniczka Luiza Hohenzollerówna, bratanica króla Fryderyka II. Opiekowała się ona artystami i słynęła z akcji dobroczynnych. Założyła w Poznaniu pierwszą szkołę dla dziewcząt. Książę Wilhelm to drugi syn króla pruskiego, Fryderyka Wilhelma III, następca tronu wówczas, gdyby starszy brat – Fryderyk Wilhelm IV zmarł wcześniej lub został bezdzietny.

W 1822 roku książę Antoni Radziwiłł wynajął na pobyt letni pałac w Ciszycy koło Kowar, a w dwa lata później zakupił go. Nadszedł karnawał 1819 roku. Młodziutka Eliza miała 17 lat... była już wówczas w całym rozwoju piękności. Smukła, średniego wzrostu, z wysokim, szlachetnym czołem, ściągała na siebie uwagę prześlicznymi, popielatymi włosami, wielkimi niebieskimi oczami, w których rozmarzonym, a smętnym spojrzeniu odbijała się, jak w zwierciadle, jej piękna dusza. Bez wielkiej erudycji szkolnej, była jednak rozumną i skromną dobra dla wszystkich...

Po ojcu odziedziczyła talent do muzyki. Grała na fortepianie i pięknie śpiewała. Pasjonowała się też malarstwem. Na balach i koncertach, które odbywały się na dworze królewskim i w siedzibach książąt, a więc i u Radziwiłłów, Eliza miała duże powodzenie. Nazywano ją „ Białą Różyczką „ gdyż matka stroiła ją najczęściej w białe suknie, a jej głowę o jasnych włosach przybierano białymi różami. Wtedy właśnie książę Wilhelm zauważył, że jego kuzynka przekształciła się z podlotka w piękną i godną pożądania dziewczynę.

Zakochał się nieprzytomnie. Korzystając z praw pokrewieństwa, nie opuszczał jej prawie przy wszystkich spotkaniach, przebywał w jej towarzystwie wbrew etykiecie dworskiej. Codziennie odwiedzał dom Radziwiłłów. Wilhelm i Eliza występowali razem w żywych obrazkach, jako słynni kochankowie, np. jako Romeo i Julia lub Peri i Raj. Elizie imponowało zainteresowanie okazywane przez starszego kuzyna i cieszyło uczucie, którym ją darzył. Oddała mu serce bez zastrzeżeń.

Książę Wilhelm miał wówczas 24 lata. Był wysoki, bardzo przystojny, zgrabny i zręczny, o pięknych, marzących oczach, ślicznie zarysowanych ustach i gęstej, falującej czuprynie. Pięknie prezentował się w mundurze. Otrzymał staranne wychowanie i wykształcenie wojskowe oraz dyplomatyczne. Był zdolny, pracowity i wytrwały.

Wiosną 1820 roku, podczas jednej z wycieczek wyznali sobie miłość. Na dworze królewskim i w całym Berlinie zaczęły krążyć plotki o małżeństwie. Natychmiast znaleźli się przeciwnicy mariażu. Dwory niemieckie, urażone w swoich ambicjach, nie chciały dopuścić, aby Polka zasiadła na tronie najsilniejszego państwa w Niemczech. Przyjaciółka Elizy, Teresa Wodnicka, tak to wyraziła...rzeczy byłyby poszły gładko, gdyby Eliza nie była Polką...Sprawa ciągnęła się przez 6 lat. Król powoływał różne komisje mające ustalić, czy może dojść do tego małżeństwa i czy nie kłóci się ono z pruską racją stanu. W 1826 roku zapadła ostateczna decyzja – małżeństwo nie może być zawarte.

Książę Wilhelm, chociaż kochał bardzo Elizę i był kochany, nie potrafił wyrzec się nadziei na objęcie tronu. Poświęcając szczęście osobiste dla racji stanu, podporządkował się woli ojca. Nastąpiło zerwanie. Eliza w tym trudnym dla niej czasie, gdy ważyły się losy małżeństwa, a także po zerwaniu z Wilhelmem, najczęściej przebywała w pałacu w Ciszycy. Te ciężkie przeżycia spowodowały szybki rozwój gruźlicy. Zmarła w 1834 roku. Pochowano ją w rodzinnym grobowcu w Antoninie koło Poznania. Wilhelm pamiętał Elizę do śmierci, na jej wspomnienie łzy stawały mu w oczach. Wilhelm został królem Prus i cesarzem Niemiec.

 

 

Ciekawostki z XIX wieku o Mysłakowicach.

 

Informacje pochodzą z książki Romualda Łuczyńskiego pt. Rezydencje magnackie” w Kotlinie Jeleniogórskiej w XIX wieku.

Książka została wydana we Wrocławiu w 2007 roku.

 

 

Ciekawostki wyszukał Emil Pyzik.

Mysłakowice 2008 r.

 

  1. Właściciele i ich majątki.

 

Jesienią 1816 roku, majątek mysłakowicki po zamianie z Wojcieszowem i dopłatą 105 000 talarów, stal się własnością generała późniejszego feldmarszałka Augusta hr. von Gneisenau, wyznania ewangelickiego, szefa sztabu Lebercharta von Bluchera podczas kampanii napoleońskiej. Z tamtej zamiany najbardziej zadowolona była żona generała. Z Wojcieszowem bowiem łączyły ją niemiłe wspomnienia związane z wkroczeniem w 1806 r. wojsk francuskich, po którym musiała opuścić pałac, nie wiedząc, jaka przyszłość ją czeka.

Dnia 27 listopada 1816 r. tak oto pisała do swojej przyjaciółki, a żony sławnego generała von Clausewitza, ”właśnie zamieniłam pełen trosk i zatargów, przynoszący nieszczęścia majątek wojcieszowski na Mysłakowice”. W tym samym duchu w owym czasie pisała do kanclerza von Hardenberga. W 1825 roku w Mysłakowicach mieszkało 797 osób, w tym 25 katolików. We wsi było 149 budynków mieszkalnych i 3 folwarki – Erdmannsdorf, Scheibe i Rothes, 2 warsztaty wyrobów lnianych, 2 młyny wodne oraz kamieniołom, z którego skaleń wykorzystywała berlińska fabryka porcelany.

Po śmierci Gneisenaua, majątek odziediczyli spadkobiercy, którzy dnia 9 IX 1832 r. sprzedali Mysłakowice za 156 000 talarów królowi pruskiemu Fr. Wilhelmowi III Hohenzollernowi. Król, jako właściciel przyjechał do Mysłakowic dopiero 23 IX 1835 r. Wskutek tej transakcji aż do początku XX w. dobra mysłakowickie stanowiły własność królewską jako fideikomis, czyli niepodzielne dobra koronne. W roku przyjazdu króla we wsi było 144 domy, z czego 9 należało do dominium, zaś pozostałe do gminy.

W Mysłakowicach mieszkało 862 osoby, w tym 40 katolików. W późniejszym czasie we wsi był kościół ewangelicki, natomiast katolicy uczęszczali do pobliskiej Łomnicy. Dalej działały 2 młyny wodne, cegielnia, browar, krochmalnia, 4 szynki, 2 warsztaty wyrobów lnianych, 2 kowali, ślusarz, iglarz, 3 piekarzy, 3 masarzy, 5 szewców, 2 krawców, bednarz, 2 stolarzy, 2 stelmachów, murarz, 6 kramarzy. W 3 folwarkach należących do dominium hodowano 450 owiec merynosów.

Po śmierci ojca w 1840 r. następcą tronu został Fr. Wilhelm IV, nazwany romantykiem, przejął częściowo zmieniony już pałac i sporo przekształcone już założenia parkowe. On to właśnie rozbudował i upiększył odziedziczoną rezydencję oraz otaczający ja wielki park. Od 1861 r. właścicielem został jego brat, król Wilhelm I, cesarz niemiecki, po 10 latach czyli od 1871 r. jego dwaj cesarscy następcy: syn Fryderyk III, który panował tylko przez 99 dni w 1888 r. oraz wnuk Wilhelm II, sprawujący rządy w latach 1888 – 1909.

W kolonii tyrolskiej Nieder Zillerthal było 252 ha ziemi w tym 171 ha rolnych, 63 ha łąk, 17 ha lasu i 190 domów w których mieszkało 1 289 mieszkańców w tym 153 katolików należących do parafii w Łomnicy. Nieder stanowi jedną całość z Erdmannsdorfem, ma 16 domów i 95 mieszkańców. Hohen Zillerthal łączy się ze wsią Sosnówka i ma 9 domów z 38 mieszkańcami.

W 1894 r. dobra królewskie obejmowały również Podgórze i Krzaczynę oraz Janowice o łącznej powierzchni 3 683 ha i rocznym dochodzie 19 300 marek, oprócz tego do dóbr koronnych należało również 30 innych majątków o łącznej powierzchni 11 174 ha i rocznym dochodzie 175 678 marek.

W 1909 r. rozwiązana została komisja niezbywalności dóbr koronnych i cały inwentarz poszedł na licytację, a pałac z parkiem sprzedano za sumę 1 300 000 marek. Kupił go radca Richter z Ogrodnicy koło Środy Śląskiej, następnie odkupił go Gustaw Rudolph, właściciel fabryki w Saksonii. W jego rodzinie pałac pozostał do 1945 r.

 

  1. Gospodarka w majątkach i jej działania na rzecz mieszkańców.

 

Z powodu małej żyzności gleby i krótszego okresu wegetacyjnego w Kotlinie, uprawa roli odgrywała drugorzędną rolę i nie stanowiła wyłącznej podstawy egzystencji mieszkającej tu ludności. Bardziej natomiast naturalną formą gospodarowania była hodowla owiec i bydła. Zarówno w uprawie roli jak i hodowli dominowały jednak folwarki, które posiadały znaczny areał ziemi oraz duże stada zwierząt hodowlanych. Spore znaczenie miała także hodowla ryb, prowadzona tu niemal od średniowiecza.

W Mysłakowicach lasy zajmowały 1 659 ha i z przyległościami dostarczały rocznie około 10 m3 drewna bukowego z 12 ha w polanach – szczapach, tyle samo bukowych okrąglaków, 700 m3 świerkowego drewna użytkowego, ponad 1 600 m3 różnego drewna w polanach, prawie 2 500 m3 okrąglaków drewna różnego gatunku oraz ponad 1 660 m3 karpiny. Często pozyskiwanie drewna było koniecznością z powodu wiatrołomów spowodowanych przez zimowe śnieżyce i jesienne wichury.

 

  1. Zakłady przemysłowe.

 

W roku 1839 król pruski Fr. Wilhelm III wyraził zgodę, dał pozwolenie na wybudowanie w Mysłakowicach mechanicznej przędzalni. W przedsięwzięcie zaangażował się bezpośrednio główny bank państwa pruskiego, którego jednym z zadań, zwłaszcza na terenach objętych bezrobociem, było tworzenie nowych fabryk. Dnia 5 stycznia 1840 r. na podstawie rozkazu królewskiego oficjalnie założono w Mysłakowicach, na terenie zabudowań górnego folwarku, Mechaniczną Przędzalnię Nici Lnianych i Tkalnię, która rozpoczęła pracę w 2 lata później. Wszystkie prace budowlane nadzorował Wilhelm Koselowsky, który w późniejszym okresie został dyrektorem technicznym zakładów, ale ich pierwszym dyrektorem był minister Rother.

Dzięki fabryce powstały nowe miejsca pracy dla tych wiejskich tkaczy ręcznych, którzy już nie mogli skutecznie konkurować z wyrobami fabrycznymi. Szczególnie ważne to było w okresie kryzysu w 1844 r., kiedy zakład dodatkowo zatrudniał bezrobotnych tkaczy z całej okolicy. Powołano nawet specjalny dział zajmujący się pomocą tkaczom i prządkarzom z siedzibami w Mysłakowicach i Krzeszowie.

Dnia 1 X 1844 r. otwarto 2 kolejne miejsca, w których mogli oni zakupić potrzebny do przerobu len oraz sprzedać gotowa przędzę. Jeden punkt ulokowano w pałacu w Miedziance, drugi w domu w Starej Kamienicy. Można więc zaryzykować stwierdzenie że dzięki tym działaniom w rejonie Kotliny nie doszło w 1844 r. do powstania tkaczy.

Ten nowoczesny jak na tamte czasy zakład, w którym pracowały angielskie maszyny, zapewnił pracę i byt wielu ludziom. W 1848 r. zakład zatrudniał już ponad 100 osób. Okoliczni chłopi uprawiali len i dostarczali go do fabryki w snopkach. Tutaj przebiegały wszystkie fazy produkcji, aż do właściwego przędzenia, tkania i szycia różnego rodzaju bielizny: kuchennej, pościelowej i stołowej. Dzięki umowie między hr. von Reden a ministrem Rotherem, tamtejsi prządkarze przyjmowali len po cenie skupu. Dobrze uprzędzone nici, za które płacono uczciwa cenę, oddawano bezpośrednio tkaczom i w ten sposób wyeliminowano pośredników. Było to posunięcie podobne do tego, które hr. von Reden zastosowała w swoich dobrach w 1820 r. w Bukowcu.

Dla zatrudnionych istotne było prowadzenie działalności socjalnej. W fabryce działała kasa zapomogowa, robotnicy byli ubezpieczeni od wypadków, a w 1850 r. w fabryce istniała już kasa chorych, która zapewniała zasiłki chorobowe, opłatę za leczenie szpitalne oraz zasiłek pogrzebowy. Dla pracowników budowano domy, zapewniając nawet mieszkania dla osób zamiejscowych.

Fabryka prężnie się rozwijała, zwiększając produkcje i zatrudnienie do tego stopnia że w 1857 r. część wykwalifikowanych pracowników przeniosła się do Żyrardowa. W 1864 r. wybudowano nowe skrzydło przędzalni, w 1874 r. uruchomiono nowa tkalnię z 260 warsztatami tkackimi, a w 1889 r. powstała szwalnia. Zatrudnienie w fabryce rosło i w 1875 r. pracowało w niej 1 200 stałych pracowników i około 400 chałupników. Na mocy królewskiego dekretu z 19 VIII 1872 r. mysłakowicka fabryka została sprzedana, a jej właścicielem został dom bankowy Robert Thode – Co. Utworzono Spółkę akcyjną z kapitałem 1 500 000 talarów. Przejęcie zakładu przez spółkę nastąpiło 1 X 1872 r.

Jakość produkcji była zawsze wysoka, skoro na wystawie w Paryżu w 1867 r. zakłady zdobyły Złoty Medal za ekspozycje swoich wyrobów. Przez wiele lat z przędzalnia związany był Teodor Donat początkowo pracował jako nauczyciel domowy dyrektora fabryki, później jako księgowy. On to właśnie był założycielem Towarzystwa Turystycznego RGV tak w Jeleniej Górze jak i w Mysłakowicach.

 

  1. Drogi i koleje.

 

W raz z rozwojem gospodarki zaczęto modernizować drogi lub budować nowe jak np. drogi głodu. W latach 40-tych XIX w. mieszkańcy Pogórza Sudeckiego, dotknięci zostali kryzysem związanym z upadkiem tkactwa chałupniczego, które stanowiło podstawę bytu najbiedniejszej ludności. Ich sytuacje pogarszały nieurodzaje w rolnictwie, epidemie i powodzie. W 1848 r. wystąpiły napięcia pomiędzy wsią i dworem, spowodowane próbą likwidacji przywileju łowieckiego, a nawet próbą pełnego uniezależnienia się od podległości dworowi. Wywołane tym zamieszki zostały przez władze stłumione. W tej trudnej i biednej sytuacji, aby dać ludziom zatrudnienie i zarobek oraz obronić ich od głodu, władze podjęły decyzje o robotach publicznych w okolicy.

W ramach tych prac budowano i modernizowano drogi. A ponieważ wprowadzono zasadę, że każdy zatrudniony jako zapłatę otrzymywał dziennie bochenek chleba oraz w gotówce jego równowartość, co było stawką głodową, dlatego drogi te nazwano drogami głodowymi. Również w rejonie Kotliny powstał taki trakt, łączący Kowary z Ogorzelcem przez Przełęcz Kowarską. Drogę tę, długości około 3,5 km i różnicy wzniesień 150 m, zbudowano w latach 1855 – 57. Każdy zatrudniony na akord otrzymywał za dzień pracy bochenek chleba o wartości 50 fenigów i przeciętnie około 40 fenigów w gotówce.

Zdarzało się, że w porze obiadowej na miejsce robót przyjechała specjalna komisja z powiatu aby sprawdzić postępy w robocie. Zauważyli robotników leżących lub siedzących na ziemi, którzy w milczeniu jedli suchy chleb i popijali wodą z potoku górskiego, bo od wielu tygodni nie gotowano im już w południe nawet cienkiej, osolonej zupy. Jeden z członków komisji podszedł w pierwszym momencie do jednego z robotników i wywiązała się rozmowa o sytuacji materialnej rodzin pracujących tu robotników.

W końcu lipca 1855 r. przebieg prac wizytował król pruski Fr. Wilhelm IV, w towarzystwie władz powiatowych. Przy budowie pracowało wtedy około 500 robotników, a król wyznaczył im podwójną stawkę za dzień pracy. Podobnie było w początku sierpnia, kiedy to król podczas pobytu w Szklarskiej Porębie odwiedził teren budowy drogi do granicy z Austrią. Tu również robotnicy skorzystali na wizycie, uzyskując podwójną stawkę za ten dzień pracy.

Kiedy na początku lat 60-tych XIX w. powstał projekt linii kolejowej, która przebiegałaby wzdłuż Sudetów, z Kłodzka przez Wałbrzych, Jelenią Górę do Zgorzelca, nazwaną – Śląską Koleją Górską, możnowładcy z okolic Jeleniej Góry należeli do tych, którzy zadeklarowali największe finansowe wsparcie tej inwestycji w kwocie:

  1. Mysłakowice – król pruski ze swojego majątku - 5 000 talarów.

  2. Bukowiec – baronowa von Rotenhan – 400 talarów.

  3. Zakłady Lniarskie w Mysłakowicach – 10 000 talarów itp.

Hrabia Stolberg z Janowic podarował ziemie w Trzcińsku pod drążenie tunelu kolejowego w górze Trzmielak, co umożliwiło jego budowę. Dnia 9 XII 1865 r. zakończono prace budowlane, które trwały ponad rok, a których efektem był tunel długości 295 – 305 m. Na uroczystość oddania tunelu do użytku, przybyli starosta jeleniogórski i świerzawski oraz właściciel tutejszego majątku hr. Stolberg z Janowic.

W oświetlonej lampami i lampionami zachodniej części tunelu – od strony Wojanowa, goście rozpoczęli biesiadę przy muzyce kapeli, robotnicy zaś świętowali w innym sklepionym pomieszczeniu. Na koniec pochód ruszył w głąb tunelu, oświetlając go pochodniami i bengalskimi ogniami. Na pobliskim wzgórzu już wcześniej Seeger ze Zgorzelca zbudował dwukondygnacyjną restaurację, z której goście obserwowali wjazd do tunelu.

Restaurację tę nabył w 1864 r. hr. Stolberg z Janowic. Linie kolejowa oddano do użytku w 1867 r. która połączyła Jelenią Górę z Wałbrzychem, a wkrótce i z Wrocławiem. Miało to olbrzymie znaczenie gospodarcze, bo przyczyniło się do wielkiego ożywienia podgórskich miejscowości. Bieda w miejscowych rodzinach tkackich, nie groziła już w takim stopniu, jak dawniej. Wkrótce ludność przestawiła się na uprawę roli, a pracę można było znaleźć w przemyśle drzewnym, kamieniołomach, fabryce papieru blisko domu lub wyjeżdżając pociągiem w okolice Wałbrzycha czy Kamiennej Góry.

W 1882 r. do użytku oddano linię kolejową z Jeleniej Góry do Kowar przez Mysłakowice, zaś 1 czerwca połączono Mysłakowice przez Miłków i Brzezie z Karpaczem. Ułatwiło to dostarczanie towaru do fabryki i dojazd turystów do Karpacza pod Śnieżkę.

 

  1. Zagospodarowanie turystyczne.

 

W II połowie XIX w. nastąpił intensywny rozwój szlaków turystycznych w Sudetach, zwiększyła się ich ilość i jakość. Szerokie i wygodne drogi budowano również w wyższych partiach gór i na nizinach.

Sekcja RGV z Mysłakowic dzięki pozwoleniu królewskiego nadleśniczego, przedstawiciela nadwornej izby skarbowej oraz barona Rotenhana z Bukowca oznakowała ścieżkę spacerową. Prowadzila ona od leśniczówki w Mysłakowicach do grobli wielkiego stawu w Bukowcu. Oznaczona była 3 kolorami: czerwonym, żółtym i niebieskim, umieszczonymi na drzewach na wysokości 2,48 m. W skrajnych punktach trasy ustawiono tablice z objaśnieniami oznakowanej drogi. Istniała również wygodna, oznakowana droga z Wysokiej Łąki do Górnego Bukowca i pomnika Klobera. Szlak wytyczyło Towarzystwo Upiększania Wysoka Łąka, dzięki przychylności i zezwoleniu barona von Rotenhana, część trasy bowiem przebiegała przez jego lasy i łąki.

Przez górę Mrowiec poprowadzono łączącą Karpniki z Mysłakowicami, dostępną dla powozów drogę królewską o długości około 5,6 km, obsadzoną bukami i dębami. Przeprowadzono ją niemal poziomo na wysokości około 370 – 400 m npm, przez tereny specjalnego kształtowania krajobrazu parkowego, aby stanowiła najkrótsze połączenie między rezydencjami rodziny królewskiej czyli pomiędzy pałacem w Mysłakowicach i pałacem w Karpnikach.

Kiedy powstała droga królewska dokładnie nie wiadomo, natomiast jej nazwa pojawiła się w czasie , gdy obie rezydencje znalazły się w rękach rodziny królewskiej. Jest bardzo prawdopodobne, że drogę wytyczono w 1836 r. gdy hrabina von Reden w liście do Marline z dnia 22 lipca tego roku napisała „jedliśmy w salonie, a herbatę piliśmy w salonie von Steinem w chłopskiej chałupie. Między obu posiłkami jechałam z nimi nową drogą na Mrowiec”. Później kiedy żył i bywał w pałacu król Fryderyk Wilhelm IV, droga ta była utrzymana w dobrym stanie.

W pobliżu pałacu w Mysłakowicach wznosi się Krzyżowa Góra 443 m npm, której nazwa pochodzi od pierwszego drewnianego krzyża, postawionego z inicjatywy króla Fr. Wilhelma III na jej szczycie w 1838 r. Ponieważ krzyż został powalony w 1849 r. dlatego w 1856 r. król Fr. Wilhelm IV nakazał ustawić nowy krzyż, ale tym razem granitowy, który został zniszczony podczas burzy w 1868 r. Dopiero w 1874 r. na jego miejscu ustawiono nowy krzyż tym razem z inicjatywy cesarza Wilhelma I, podobnie jak poprzednio tez granitowy, nazwany od tego czasu Krzyżem Trzech Królów Pruskich, na jego cokole znajduje się napis: Krzyż ten wzniósł w 1838 r. król Fryderyk Wilhelm III, odnowił go w 1856 r. król Fryderyk Wilhelm IV, w 1874 r. zaś ponownie wzniósł go król i cesarz Wilhelm I.

Krzyż został tak ustawiony aby był widoczny z okien pałacu w Mysłakowicach. Dnia 3 sierpnia każdego roku, z okazji urodzin króla Fryderyka Wilhelma III, mieszkańcy Mysłakowic na szczycie Krzyżowej Góry zapalali ognie. Był to dowód wdzięczności za wszystko, co dobrego król zrobił dla całej okolicy. Nieco poniżej krzyża urządzono miejsce widokowe zwane Kamienna Altaną.

 

  1. Związki i stowarzyszenia.

 

Już w pierwszym roku działalności Mysłakowickiego Towarzystwa Karkonoskiego RGV, należeli do niego przedstawiciele miejscowego ziemiaństwa jak baron von Rotenhan z Bukowca, baron von Munchhausen – starosta zamkowy z Mysłakowic, von Saint Paul – marszałek dworu w Karpnikach. W końcu 1881 r. jednymi z 36 członków mysłakowickiej RGV byli: książę Henryk XIII ze Staniszowa, hr. von Matuszka z Milkowa, starosta powiatowy książę Henryk IX z Nowego Dworu w Kowarach.

Wśród wielu różnorodnych towarzystw, do najbardziej aktywnych należał Ojczyźniany Związek Kobiet powstały w 1866 r. pod protektoratem cesarzowej Augusty. W wielu miejscowościach posiadał on swoje sekcje, w których aktywnie uczestniczyły panie z towarzystwa. W sekcji mysłakowickiej udzielała się pani von Munchhausen, a księżna Karolina ze Staniszowa była zastępczynią przewodniczącej w oddziale jeleniogórskim.

Dnia 13 listopada 1883 r. w mysłakowickiej gospodzie obok pałacu przy rzece Łomnicy, odbyło się walne zebranie związku pod przewodnictwem Anny księżny von Reuss. Po różnych sprawozdaniach odbyło się rozdzielenie pieniędzy wśród potrzebujących osób i instytucji. Na kolejnym zebraniu w tej samej gospodzie postanowiono przeznaczyć 100 marek na działalność pielęgniarek w Cieplicach, 120 marek na potrzeby 3 sierot z Mysłakowic, 30 marek na opiekę społeczną w Jeleniej Górze, 15 marek na opiekę społeczna w Staniszowie. Podobne wysokości sumy, na podobne cele przekazano w następnych latach.

 

  1. Rozbudowa rezydencji i parków.

 

Pierwszy etap prac przy budowie pałacu w Mysłakowicach ograniczył się do zaadoptowania i wyposażenia pomieszczeń dla potrzeb monarchy, stworzenia odpowiednich warunków dl świty królewskiej, odgrodzenia części dworskiej od gospodarczej i założenia ogrodu. Urządzenie i umeblowanie pałacu wykonano w bardzo prostym stylu, na wzór wyposażenia pałacu we Flatow pod Poczdamem, kosztem około 4 000 talarów. Wtedy też w 1833 r. zbudowano druga oranżerię i leśniczówkę oraz I, później rozebrany, Dom Kawalerów w pobliżu pałacu w 1834 r. Jego parter służył jako mieszkania oficjalistów, kancelaria i lokal Sądu Patrymonialnego. Piętro natomiast wykorzystywano podczas pobytów króla jako gabinet cywilny i wojskowy. Do maja 1834 r. na przebudowe i rozbudowę wydano łącznie około 10 600 talarów z królewskiej szkatuły.

W drugim etapie, przebudowano pałac w neogotyckim stylu według projektu Augusta Stulera, który nawiązywał w projekcie do zamku Stolzenfels, letniej rezydencji królewskiej nad Renem. W wyniku przebudowy powstało duże założenie w stylu angielskiego neogotyku: trójkondygnacyjny pałac z oktogonalną wieżą, z której roztaczał się widok na krajobraz Karkonoszy. Wejście do niego prowadziło między rzeźbami dwóch heroldów, wykonanymi przez mistrza blacharskiego Vogta z Wrocławia, ustawionymi w 1851 r.

Od północnej strony umieszczono płaski, trójosiowy ryzalit z balkonem, podkreślającym oś wjazdową. Od wschodu rozbudowano jedna z osi w kształcie wykusza i umieszczono tam pokój mieszkalny królowej. Od południa przylega do pałacu parterowa sala jadalna, zbudowana w latach 1841 – 44, na miejscu starego Domu Kawalerów. Na dziedzińcu znajdowała się fontanna otoczona wysokim żywopłotem.

Królewski pałac jest budowlą trzytraktową. Trójbiegowe, z piaskowca wykonane schody głównej klatki schodowej prowadzą na piętro, gdzie dawniej znajdowały się najbardziej reprezentacyjne pomieszczenia, a wśród nich sala marmurowa. W jednym z pomieszczeń nad kominkiem znajdował się olejny obraz ścienny, namalowany w 1842 r. przez Karola Hermanna z Opola, przedstawiający założenie klasztoru w Trzebnicy. Św. Jadwidze rysów twarzy użyczyła żona księcia Wilhelma z Karpnik Marianna, a starej mniszce Fryderyka von Reden z Bukowca.

W kilku pomieszczeniach znajdowały się piękne wyroby z porcelany, szkła, srebra, marmury, a także meble. W większości były one wytworem śląskich artystów i rzemieślników. Kolekcję uzupełniały obrazy, wśród nich portrety pędzla Gotfryda Thilo. W oknach wielu pomieszczeń, a szczególnie w sali jadalnej oraz w górnej i dolnej sali kwiatowej, znalazły się wspaniałe witraże zaprojektowane przez Henryka Mullera z Berlina. W sali jadalnej było 28 witraży, w tym 12 wielkich oraz 16 małych w oknach wykusza. Liczne witraże znajdowały się w białej sali królewskiej i swoimi motywami nawiązywały do herbów śląskich księstw, ważniejszych miast i książencych rodów. Wykonane były w stylu dawnego szwajcarskiego witrażownictwa, a wzorowane na zbiorach niemieckich, angielskich i włoskich oraz francuskich.

Na wyposażenie wnętrz pałacowych i nowego II Domu Kawalerów, król przekazał 10 618 talarów 22 grosze i 6 fenigów. Na podstawie specjalnego zezwolenia króla z 22 lipca 1833 r. przy pałacu mysłakowickim rozpoczęto tworzenie parku. W 1835 r. dyrektor ogrodów królewskich Józef Lene, przy pomocy swojego ucznia Gerharda Koebera, opracował projekt założenia parkowego. Jego realizacja natomiast była dziełem królewskiego ogrodnika Teichlera, pracującego wcześniej dla feldmarszałka von Gneisenau. Również wnuk Teichlera, aktywny działacz RGV, był królewskim ogrodnikiem pod koniec XIX wieku.

W bezpośrednim sąsiedztwie pałacu posadzono bardzo rzadkie rośliny, założono kwietne dywany, zainstalowano fontanny. Dzięki gęsto posadzonym krzewom oraz zabudowaniom stajni i cieplarni, było to miejsce chronione przed obcymi. Natomiast nieco dalej, znajdował się właściwy park pałacowy z licznymi alejkami spacerowymi i traktami dla powozów. W jego południowej części, znajdował się wykonany z drewna pawilon cesarski, który stanowił część rosyjskiej ekspozycji na wiedeńskiej wystawie światowej w 1873 r. przez rentiera Lehfelta do mysłakowickiego parku.

W parku był staw z wyspą, dla jego ożywienia przywieziono z Poczdamu łabędzie. Natomiast w 1845 r. Henryk hr. von Hochberg z Książa podarował królowi wiele interesujących okazów drzew i krzewów, pochodzących z majątku Wierzchowice, które przywieziono koleją do Świebodzic, a stamtąd na 5 wozach do Mysłakowic. Wszystko to upiększyło wyspę. Jedna z atrakcji w parku była ustawiona nad brzegiem stawu brama ze szczęk wieloryba wysokości około 18 stóp, zakupiona od pani Hermann wz Wrocławiu za 45 talarów.

Mysłakowicki park którego powierzchnia wynosiła 13,43 ha, wskutek wieloletnich zabiegów stał się jednym z najpiękniejszych parków krajobrazowych na Dolnym Śląsku. Do obowiązków ogrodnika należała nie tylko pielęgnacja parku i ogrodu, dostarczał on także rośliny do upiększania pałacowych wnętrz i dbał o wystrój kościoła podczas wielkich uroczystości. Zajmował się sprawami administracyjnymi, ogłaszając w miejscowej prasie informacje o przetargu na koszenie trawy w królewskim parku. Koszenie takie wraz z suszeniem przeprowadzano zapewne dwa razy w sezonie.

Do końca XIX w. wokół pałacu powstało powiązane z nim funkcjonalnie osiedle pałacowe. Obejmowało ono budowle dworskie, ogrodnictwo, młyn, dom pastora, budynek szkolny wraz z domem nauczyciela, osobny budynek zwany Domem Kawalerów, czyli dom dla gości w którym na co dzień mieszkali pałacowi kasztelanowie, rozebrany po kilku latach. Drugim budynkiem dla gości był Zajazd Szwajcarski położony poniżej pałacu obok drogi. Niektóre budowle parkowe nie tylko cieszyły oko ale np. romantyczny młyn który dostarczał energii. W 1843 r. czyli 3 lata po śmierci króla Fr. Wilhelma III, wybudowano w parku dom w stylu tyrolskim dla jego drugiej żony i na jej cześć nazwano go Willa Liegnitz. Księżna legnicka czyli Augusta von Harrach była córka hrabiego Ferdynanda i Krystyny z domu baronówny von Rayski. Owdowiałego w 1810 r. króla pruskiego Fr. Wilhelma III poślubiła 9 listopada 1824 r.

Ponieważ było to małżeństwo morganatyczne – zawarte z osoba z niższego stanu i nie dające współmałżonkowi prawa do tytułu, ich dzieci nie mogły rościć sobie praw do tronu. Młoda królowa otrzymała tytuł Furstin von Liegnitz, Grafin von Hohenzollern. Pamięć o niej trwała długo, bo gdy dnia 19 grudnia 1910 r. magistrat Legnicy nabył Willę Rohricht, zakupił jednocześnie wyposażenie pokoju księżnej z mysłakowickiej Villi Liegnitz. Wyposażenie to umieszczono w legnickiej willi, w której w Boże Narodzenie w 1911 r. otwarto Muzeum Dolnośląskie.

Podczas ostatniego dnia pobytu w Mysłakowicach, król pruski Fr. Wilhelm III zmienił nazwę jednej z okolicznych gór na podstawie bezpośredniego rozkazu z dnia 21 sierpnia 1839 r. W piśmie do ministra Rothera pisał „Wielce wdzięczny pańskim staraniom o Mysłakowice, życzę aby pozostały w mojej pamięci i wyrażam wolę, aby Zelwerberg, na którego szczycie będzie wybudowany dla mnie Dom Szwajcarski, od tego momentu nazwany był Rother-Berg. Proszę o tym powiadomić miejscowe władze”.

Wcześniejsza nazwę Czerwoniaka przemianowano więc na Rothersberg na cześć ministra Christiana Rothera. W tym samym roku, król pruski Fr. Wilhelm III, zgodnie z tym, co napisał wcześniej, na wzgórzu Czerwoniak zbudował dom w stylu szwajcarskim, w którym mieszkał minister stanu Christian Rother, zasłużony swoją działalnością w Mysłakowicach w końcu XIX w. w 1887 r. w domu tym mieszkał Max Gustaw hr. von Rodern.

Pałacem w Mysłakowicach zarządzał i honory domu pełnił podczas nieobecności króla kasztelan pałacowy. Za króla Fr. Wilhelma IV był to von Zedlitz, od lutego 1867 r. podpułkownik Karol baron von Munchhausen, później Max Gustaw von Roedern. Królewska rezydencja wraz z parkiem w Mysłakowicach udostępniona była publiczności. Za wejście na wieżę widokową należał się napiwek dla kasztelana oprowadzającego, który mieszkał na zapleczu pałacu, to nie prawdziwy kasztelan. On również oprowadzał turystów po salach pałacowych.

Zwiedzanie rozpoczynano od sali jadalnej z freskiem przedstawiającym założenie klasztoru w Trzebnicy. Stąd wędrowano do innych pomieszczeń, aby w końcu dojść na wieżę widokową. Za feldmarszałka Gneisenau, kasztelanem – przewodnikiem był Kohn, który przeszedł na emeryturę 2 lata po przejęciu majątku przez króla. Na jego miejsce przyjęto Alerta, który pełnil te funkcję do śmierci w 1871 r. W końcu XIX w. po pałacu oprowadzał Redder. To jemu podziękowano w prasie za trud przewodnicki, kiedy latem 1893 r. królewska rezydencję z parkiem zwiedzili uczniowie szkół katolickich z Miłkowa, Ścięgien i Karpacza.

Zapraszano również okolicznych mieszkańców, którzy mogli uczestniczyć w zabawach, przedstawieniach i koncertach, a także spotkać się z przedstawicielami domu królewskiego. Dnia 30 lipca 1854 r. wystąpił przybyły z Legnicy Benjamin Bilse ze swoim zespołem. Występ zgromadził bardzo dużo gości. W niedzielę dnia 29 lipca 1855 r. na zaproszenie rodziny królewskiej do Mysłakowic przybyło na obiad wiele osób z Jeleniej Góry i Cieplic oraz z okolicy. Po obiedzie podano kawę na wolnym powietrzu przed sala jadalną. Zaś ucztę umilała orkiestra Benjamina Bilsego.

Park przy pałacu mysłakowickim służył służył społeczności Kotliny, nie tylko jako miejsce spacerów, ale również spełniał funkcje publiczne. Ponieważ było w nim wiele interesujących okazów drzew, krzewów i kwiatów, a całe założenie parkowe utrzymywali fachowi ogrodnicy, dlatego stanowił wzorzec sztuki ogrodowej. Z tego powodu latem 1886 r. przyjechali do Mysłakowic, a także do Bukowca, członkowie Towarzystwa Ogrodniczego w Karkonoszach. W Bukowcu oprowadzani byli przez Waltera, a w Mysłakowicach przez Teichlera. W obu parkach zwracano uwagę na architekturę, jak i na rzadkie, doskonale utrzymane rośliny.

W Mysłakowicach dnia 27 maja 1890 r. odbyło się także walne zebranie Towarzystwa RGV. Rano po przywitaniu gości na dworcu kolejowym, wszyscy przespacerowali się przez park do Gospody zum Schweizerhaus J. Sieleckiego, położonej w pobliżu pałacu, a wieczorem w królewskim parku zorganizowano fajerwerki, które jak zawsze wystrzeliwano z wyspy na stawie.

Gdy w początkach XX w. mysłakowicki majątek stał się własnością Karla Richtera, rezydencja została zamknięta dla publiczności, natomiast wstęp do parku kosztował 10 fenigów. Bilety wstępu sprzedawały gospody Kolejowa i szwajcarska.

 

  1. Szkolnictwo.

 

W początku XIX w. coraz powszechniej zaczęto myśleć o podniesieniu poziomu umysłowego śląskiego ludu. W czym miały pomóc tworzone nowe i nowoczesne regulaminy szkolne. Już w 1801 r. wprowadzono przymus szkolny dla dzieci w wieku od 6 – 13 lat, ale inną sprawą było jego skuteczne egzekwowanie.

W celu skrócenia drogi do szkoły, określono zasady otwierania nowych szkół, a wydatki na utrzymanie placówki miały ponosić wspólnie gmina i państwo. Duży wpływ na funkcjonowanie szkoły i na obsadę stanowisk nauczyciela, posiadali patroni. Rozbudowywano sieć szkół, również z pomocą organizacji kościelnych i właścicieli ziemskich. W okolicy Jeleniej Góry powstało wówczas wiele nowych szkół: Miedzianka, Podgórzyn, Bierutowice, Miłków, staniszów, Czarne.

Feldmarszałek von Gneisenau w Mysłakowicach wspomagał ubogich i łożył na kościół i naukę. Każdego ranka w pałacu wydawano osobom starym i ułomnym zupę. W 1826 r. z funduszy feldmarszałka zbudowano we wsi nowy budynek szkolny, poświęcony dnia 26 listopada w obecności patrona i jego rodziny.

Wcześniej jednak na naukę dla dzieci, feldmarszałek przeznaczył pawilon ogrodowy w przypałacowym parku. Podobnie rodzina królewska przyczyniła się do podniesienia poziomu oświaty wspierając szkolnictwo w okolicy Jeleniej Góry.

W zimie 1838 r. dla dzieci tyrolskich zbudowano świetlicę, a dnia 17 grudnia otwarto nowa szkołę dla nich w której pierwszym nauczycielem był F. Hartmann. Koszty utrzymania szkoły i nauczyciela pokryto z prywatnej kasy królewskiej.

 

  1. Budowa i utrzymanie świątyń.

 

Po zawaleniu się wieży poprzedniego kościoła, nowy i odpowiednio większy wybudowano w tym samym miejscu, ale tym razem pracami budowlanymi kierował Hamann, królewski budowniczy z Berlina. Uroczyste poświęcenie kościoła odbyło się 8 grudnia 1840 r. z udzi

ałem wielu osobistości z Berlina i okolicy Jeleniej Góry. Wśród gości byli: feldmarszałek hrabia von Zieten, minister stanu Christian Rother z małżonką, hrabina Reden z Bukowca, starosta jeleniogórski Gustaw hrabia von Matuszka z Miłkowa, Wilhelm hrabia zu Stolberg-Wernigerode z Janowic, hrabia von Leutron z Wojcieszowa.

W uroczystości wzięli udział przedstawiciele duchowieństwa, wśród nich był generalny superintendent śląski Ernst Fryderyk Gabriel Ribbeck oraz miejscowa ludność. Młodzież szkolna i cała gmina ewangelicka zebrały się przed pałacem królewskim, skąd orszak przy dźwiękach muzyki udał się do nowej świątyni. Tam budowniczy Hamann wręczył klucz od kościelnych drzwi ministrowi Rotherowi, który dokonał uroczystego otwarcia kościoła.

Księżna legnicka, wdowa po zmarłym królu kilka miesięcy temu Fryderyku Wilhelmie III, podarowała wspaniałą kapę z napisem haftowanym złotymi literami: Meine Zeit mit Unruhe, meine Hoffnung in Gott, którą udekorowano ołtarz główny, oraz mniejsze kapy na ambonę i chrzcielnicę. Dwa rogi kapy ołtarzowej ozdobione były książęcymi koronami z napisem: Auguste – F.V.L. Furstin von Liegnitz. Naczynia ołtarzowe ze srebra, bardzo mocno złocone, były podarunkiem obecnej królowej Elżbiety, małżonki króla Fryderyka Wilhelma IV. Posiadały one następujące napisy: Elizabeth Louise, Konigin von Preussen, der Kirche zu Erdmannsdorf am 19 ten Nowember 1840.

Była to data pierwotnie zaplanowanego poświęcenia kościoła, które zostało przesunięte na dzień 8 grudnia. Na srebrnym kielichu podarowanym przez gminę znalazła się właściwa data. Die Gemeinde Erdmannsdorf und Zillerthal ihrer Kirche zum 8 December.

Po 3 godzinnych uroczystościach w kościele, część uczestników udała się do pałacu królewskiego, gdzie odbyło się wielkie przyjęcie, w którym wzięli udział nie tylko wysoko urodzeni, ale również osoby niższego stanu, zaangażowane w budowę kościoła. Na zaproszenie ministra Rothera, który był gospodarzem przyjęcia, przybyli więc: stendent Ribbeck, mistrz budowlany Hamann, jeleniogórski budowniczy organów Karol Buckow oraz dwaj organiści Schneider i Pachaly, justycjariusz Gunther, zarządca majątku Wittwer z wszystkimi wyższymi urzędnikami mysłakowickich dóbr królewskich i miejscowego sądu oraz kuratorzy – prowizorzy obu gmin.

Zaszczytu uczestniczenia w przyjęciu pałacowym nie dostąpili kantorzy dla których poczęstunek przygotowano w domu kantora. Dopiero 5 dni później pastor G. Roth wygłosił pierwsze kazanie w nowym kościele. Pierwszym ochrzczonym w nim dzieckiem była córka Leberechta Schobela, parobka pracującego w ogrodnictwie królewskiego majątku, której dano imię Karolina, Ernestina, Emilia. Natomiast pierwszy ślub w kościele zawarli Józef Innerbichler i Magdalena Klocker; oboje byli przybyszami z Tyrolu. W następnym roku kościół otrzymał nowy obraz do głównego ołtarza ufundowany przez króla Fryderyka Wilhelma IV. Obraz namalował berliński malarz prof. A. Remy i kosztował 3 000 talarów.

Przed kościołem natomiast w okalającym taras murze, umieszczono brązowa płaskorzeźbę przedstawiającą największych reformatorów kościoła: Lutra, Melanchtona i Kalwina, autorstwa Grimma z Cieplic. Cztery lata później, dnia 7 czerwca 1843 r. przed kościołem ustawiono krzyż z medalionem.

               Ciąg dalszy w części 4

 

13-12-2022 admin

Dodaj komentarz

Śledź nas

Newletter

O nas

Myslakowice.com to niezależny, prywatny portal internetowy poświęcony tematyce Mysłakowic i Dolnego Śląska. Na stronach naszego portalu można zaleźć również informacje o zasięgu krajowym i światowym. 

Wszystkie materiały, fotografie, grafiki chronione są na mocy prawa autorskiego i nie mogą być wykorzystywane komercyjnie. Przy cytowaniu na innych strona www należy dodać aktywny odnośnik do strony myslakowice.com.