14 marca 2026 r.
Moringa 750x90 podstrony
Emil Pyzik : Historia 11 wiosek w Gminie Mysłakowice Cz.5

Piąta cześć artykułu Emila Pyzika

Dom Rybaka zwany także Domem Łąkowym znajdował się w pobliżu dużego stawu, na ocienionej drzewami polance, pod rozłożystym dębem. Była to niewielka drewniana chata kryta dwuspadowym dachem z podcieniem. W pobliżu tego domu spoczywało zawsze kilka łodzi oraz rozpięte były sieci rybackie. W tej skromnej i niewielkiej chatce mieszkał pomocnik ogrodnika. Znajdowały się tam również dwa pańskie pokoje, ozdobione pięknymi obrazami i sztychami. Z okien pokoju hrabiego rozciągał się widok na pobliski staw.

Salon – gabinet ogrodowy powstał około 1800 r. jako dobudówka do starej stodoły i oranżerii, które usytuowane zostały w pobliżu pałacu, po południowo-wschodniej stronie. Zarówno stodoła jak i oranżeria nie istniały już w 1930 r. Salon zaś rozebrano po wojnie. Posiadał on piękny apartament oraz pokój kąpielowy zwany łazienką. Wnętrze Salonu ozdobione było sztukateriami i malowidłami, dalej była wytworna angielska jadalnia z okien której był ładny widok na Karkonosze. Salon zakończony był dobudówką z której okna wychodziły na stawy. Salon otoczony był pierścieniem egzotycznych drzew z jednej strony, a z drugiej wypielęgnowany ogród z ozdobnymi roślinami. Znajdował się tu również mały domek, przeznaczony na zioła medyczne a potem ogród zimowy. Prawdopodobnie obok Salonu stały jeszcze dwie budowle pełniące funkcje gospodarcze z których jeden to cieplarnia

Mleczarnia położona została u podnóża góry Brzeźnik. Składała się ze skrzydła gospodarczego (obory) oraz z mieszkania. Do 1930 r. przetrwała tylko obora.

Opactwo – Mauzoleum powstało prawdopodobnie około 1803 r.na zboczu Mrowca, nad wielkim stawem. Budowla wtopiona została w strome zbocze wzgórza. Część dolna, kamienna od strony lasu równa z terenem a od strony łąki wysoko podniesiona na łukach. Od tyłu znajdował się mały cmentarz. Dolna kondygnacja to krypta grobowa, w której spoczęły prochy von Redenów. Nad kryptą była wykwintnie przyozdobiona kaplica z ołtarzami, przeznaczona do rodzinnych nabożeństw.

Obok niej, w dolnej części wieży zwieńczonej strzelistym hełmem, mieszkał pomocnik ogrodnika, pełniący jednocześnie funkcje strażnika opactwa. A oto jak wspomina Bukowiec polska Zydówka Rozalia Saulson która przebywała w Cieplicach na leczeniu w 1849 r...W gęstwinie lasu opactwo w średniowiecznym stylu, otoczone najrzadszymi krzewami i kwiaty, wchodzi się do niskiego sklepienia, na lewo przez drzwi żelazne w kraty wielkie, przy słabym oświetleniu w oddali spostrzega się biało osłonięty przedmiot – jest to trumna ministra hrabiego Redena, to jest jego grób...

Wieża widokowa – strażnica znajduje się na wzniesieniu o wysokości 480 m n.p.m. po północno-wschodniej stronie parku, pochodzi zapewne z 1803 r. ...Ta wieża błyszczy w dali powabnie, gdy podchodzimy do zalesionego wzgórza. Wokół panuje cisza, która sprzyja kontemplacji i gdy wreszcie podróżnik każe sobie otworzyć tą wieżę i wstępuje na schody, odnajduje radość z widoków rozciągających się na cały park, wieś i sąsiednią dolinę...Izabela Czartoryska w 1816r.

Świątynia Ateny – Belweder jest to ostatnia budowla wzniesiona na terenie założenia parkowego w 1804 r. Był to podarunek hrabiego dla żony Fryderyki w drugą rocznicę ślubu. Jest on położony na szczycie wzniesienia przed Domem Ogrodnika, po lewej stronie drogi za budynkami folwarcznymi. Miejsce postawienia pawilonu wybrano tak by z niego można było oglądać panoramę Karkonoszy. Pawilon został otoczony z trzech stron pierścieniem drzew, a otwarty na kierunku południowo-wschodnim. Stok przed pawilonem porośnięty był niskimi krzewami i trawą.

Po bokach posiadał dwie przybudówki mieszczące salon wypełniony dziełami klasyków niemieckich i książkami astronomicznymi, oraz herbaciarnię wypełnioną kredensami na serwisy. Do tylnej ściany dostawiona była maleńka kuchnia. Przez niepozorne wejście, umieszczone również w tylnej ścianie, wchodziło się do sali otwartej kolumnami w kierunku gór. Budowla zachowała się do dnia dzisiejszego, ostatnio poddana niewielkiemu remontowi.

Marmurowa ławka położona była w ustronnym miejscu nad stawem, w niewielkiej odległości od pałacu. Był to podarunek od króla Fryderyka Wilhelma III dla hrabiego von Redena. Obecnie nie wiadomo gdzie jest.

Renesansowa studnia znajdowała się poniżej opactwa nad stawem, prawdopodobnie był to również dar rodziny królewskiej z pobliskich Karpnik dla hrabiostwa. Uszkodzona została jeszcze w 1930 r. obecnie zaginiona.

Kamienny krzyż pokutny znajduje się po lewej stronie ulicy i szlaku czerwonego biegnącego do Górnego Bukowca. Wykonany jest ze zlepieńca. Wyryto na nim dzidę symbolizującą narzędzie dokonanej zbrodni.

Diabelska ambona jest to zespół skałek zalegających w lesie w górnej części wsi przy czerwonym szlaku. Prawdopodobnie w takich miejscach zbierali się wyznawcy ewangeliccy ( za czasów austriackich, gdy obowiązującym wyznaniem była wiara katolicka).

Transformator z 1891 roku jest to wiekowa budowla świadcząca o tym, że już ponad 100 lat temu wieś Bukowiec miała elektryczność.

Rzymski amfiteatr są to sztuczne ruiny w kształcie łuku które znajdują się za wieżą. Formowanie parku przebiegało w latach 1795 - 1804. Największy okres rozbudowy parku

przypada na czasy szybkiej i błyskotliwej kariery politycznej Redena, połączonej z dochodzeniem przez niego do znacznego majątku. Po jego śmierci w 1815 roku aż do połowy XIX wieku (1854r.), park był pieczołowicie utrzymywany przez jego żonę. Po przejęciu posiadłości przez Rotenhanów sytuacja parku uległa pewnemu pogorszeniu, bo rodzina ta miała mniejsze środki finansowe.

W latach 30-tych XX wieku podjęte zostały próby odnowy niektórych obiektów położonych na terenie parku. Do dnia dzisiejszego jedynie dobrym stanem cieszy się Dom

Ogrodnika, zaś pozostałe budowle są ruinami jak Opactwo, Wieża czy Amfiteatr, inne przepadły bez wieści jak studnia, ława, Dom Rybaka, Salon. Ostatnio poddano remontowi Belweder. W dobrym stanie pozostała grota-pieczara nad Jedlicą którą nie można zniszczyć.

W stanie prawie nienaruszonym przetrwały budynki gospodarcze które ciągle są użytkowane jak stodoły i stajnie oraz ich skrzydła obejmujące mieszkania dla służby.

W środku wsi stoi dawna stara karczma sądowa z XVIII wieku, przebudowywana w XIX i XX wieku. Ostatnio mieściła bar. Jest to obszerny budynek z murowanym przyziemiem i szachulcowym piętrze oraz drewnianym poddaszem użytkowym z wysokim, dwuspadowym dachem z oszalowanymi deskami szczytami.

We wsi zachowało się wiele zabytkowych domów mieszkalnych i mieszkalno-gospodarczych, w większości murowane i murowano-szachulcowe.

 

Friedrich Wilhelm i Friederike Karoline hr. von Reden.

Pod koniec 1785 r. Friedrich Wilhelm v Reden podpisał umowę dotyczącą kupna dóbr Bukowiec z przylegającymi Kostrzycą, Popowem i Jeżynami, hrabia miał wówczas 33 lata. Urodzony w Hamelen, wykształcenie górnicze zdobył u wuja Klausa von Reden, który był zarządcą kopalnictwa rudy. W wieku 21 lat zdał pierwszy, a w 1774 r. drugi egzamin państwowy na urzędnika wyższych służb administracyjnych.

Po egzaminach udał się w podróż do Belgii, Holandii i Francji, gdzie spotkał się z wujem Antonem von Heynitz, który od 1736 r. kierował górnictwem w Saksonii. Wraz z nim udał się hrabia do Anglii, gdzie odwiedził najnowsze zakłady przemysłowe, górnicze oraz huty. Po powrocie został mianowany szambelanem dworu, a w 1778 r. zostało mu powierzone kierowanie Naczelnym Urzędem Górniczym we Wrocławiu.

Zaraz po objęciu stanowiska Reden trafił na przygotowania do wznowienia wydobycia ołowiu i srebra w Tarnowskich Gorach. Już 12 listopada 1781 r. przedłożył królowi Fryderykowi II, plan rozwoju górnictwa na Śląsku. Hrabia Reden był nie tylko urzędnikiem, ale głównie doświadczonym geologiem i górnikiem. Ciągle podróżował od kopalni do kopalni i nie bał się kierowania i nadzorowania wszystkich prac pod ziemią. Konno odbywał częste podróże służbowe, w deszcz i niepogodę, po bardzo kiepskich drogach, pomimo słabego zdrowia, cierpiąc przez całe swoje życie na bezsenność, wrzody żołądka i ciężką migrenę.

Na początku 1783 r. w czasie pojedynku został poważnie ranny w prawe ramię i obawiał się, że pozostanie ono nieruchome. Po powrocie do zdrowia, jesienią nabył kolejne posiadłości w Karpnikach i Strużnicy. W czerwcu 1783 r. król zatwierdził plany Redena i potrzebne środki finansowe. Hrabia przyśpieszył otwarcie kopalni w Tarnowskich Górach, sprowadził górników z Gór Harzu i zlecił zakładanie osiedli dla przyszłych robotników. 16 lipca 1784r., o godzinie 5 rano, kiedy Reden wjechał do szybu Rudolfina, sztygar Zinke przyniósł mu kawałek błyszczącej rudy srebra.

17 sierpnia 1786 r. zmarł król Fryderyk II. 10 października von Reden spotkał się z jego następcą Fryderykiem Wilhelmem II i przekazał mu sprawozdanie z podróży na Śląsk. Zaraz po objęciu rządów przez nowego króla w 1786 r. szmbelanowi dworu von Redenowi został nadany tytuł hrabiego, w dowód uznania jego ogromnych zasług na rzecz ożywienia górnictwa na Śląsku. Oprócz tego został on mianowany tajnym radcą finansowym i zatwierdzony na dyrektora śląskiego Naczelnego Urzędu Górniczego. W 1787 r. kupił dobra Szalejów koło Kłodzka, w związku z tym sprzedał dobra w Strużnicy , a w 2 lata później i Karpniki na rzecz ministra Hoyma.

Ponieważ niektóre szyby znalazły się pod wodą, hrabia zakupił w Anglii pierwszą dla Śląska maszynę parową, która stała się cudem techniki na owe czasy. W kwietniu 1789 r. von Reden ponownie wyjechał do Anglii, aby tam zapoznać się z najnowszymi osiągnięciami w górnictwie i technologii maszyn. Odwiedzał różnego rodzaju fabryki od wielkich pieców, maszyn parowych, odlewni żelaza i armat, kopalni miedzi, fabryk porcelany, hut szkła,

kopalni węgla aż po drogi lądowe i wodne. W maju 1790 r. wyruszył z Londynu w drogę powrotną. Po drodze zatrzymał się w Paryżu, gdzie spotkał się z królową francuską Marią Antoniną.

Z podróży powrócił z licznymi kuframi pełnymi kosztowności, medali, ozdobnych przedmiotów żeliwnych, porcelany i książek na temat sztuki ogrodowej oraz z pomysłem przekształcenia Bukowca. Swoje idee zaczął realizować wspólnie ze swoim ogrodnikiem Waltherem i mistrzem budowlanym Josefem Raabe, często też sam projektował lub korygował plany. 16 sierpnia 1790 r. w mieszkaniu służbowym hrabiego von Redena we Wrocławiu gościł Johann Wolfgang Gothe. Wspólnie również we wrześniu 1790 r. odbyli podróż na Górny Śląsk do kopalń i hut oraz do Krakowa i Częstochowy. Podczas tych podróży von Reden był dla swojego gościa przewodnikiem i towarzyszem.

W 1790 r. von Reden rozpoczął własna produkcję maszyn parowych. W hucie w Ozimku w 1794 r. został odlany pierwszy, budzący ogólny podziw, most żeliwny przez rzekę Strzegomkę, o rozpiętości 12,5m. Ponieważ okazało się że kopalnia Fryderyk zapowiada długotrwałą eksploatację rudy żelaza, hrabia postanowił dobudować do niej hutę. Dnia 27 maja 1786 r. został położony pod nią kamień węgielny. Jeszcze w tym samym roku uruchomiono piec hutniczy. Huta Fryderyka była w stanie pokryć całe zapotrzebowanie Królestwa Pruskiego na ołów, jako produkt uboczny, rocznie otrzymywano 1000 funtów srebra. Później hutę uzupełniono kopalnią węgla dla ciągłego zabezpieczenia paliwa do pieców i okolicznej ludności.

Reden zainteresowany był nie tylko wydobyciem rudy, ale również wydobyciem węgla kamiennego i uzyskania z niego koksu dla hut. W 1791 r. w okolicach Zabrza powstały nowe kopalnie węgla. W celu umożliwienia transportu węgla do wielkich pieców, koło Gliwic został założony Kanał Zabrzański i podziemna, spławna sztolnia. W październiku 1793r. król znów odwiedził Tarnowskie Góry, w listopadzie została poświęcona kolejna sztolnia. Zimę spędził von Reden spokojnie we Wrocławiu gdzie zajęty był urządzaniem swojego nowego mieszkania służbowego z angielskim smakiem.

Po uruchomieniu Kanału Kłodnickiego, rozpoczęto urządzanie huty gliwickiej. Wraz z ustawieniem pierwszego na kontynencie wielkiego pieca koksowniczego, 21 września 1796 r. rozpoczęła się wspaniała historia tej królewskiej huty. W 1797 r. pracowały już pierwsze piece płomienne, tyglowe i żeliwiaki na węgiel kamienny. W 1804 r. gliwicka odlewnia żeliwa wysłała eksponaty na wystawę Akademii Berlińskiej. Reden zainicjował wprowadzenie drezyny, wybudowanie spławnych sztolni koło Starego Zdroju, które zostały otwarte 10 września 1794 r, stała się ona również atrakcją turystyczną.

19 kwietnia 1793 r. podczas balu urodzinowego ministra von Massow w Berlinie, spotkał jego siostrzenicę Friederike von Riedesel. Kilka dni później spotkali się znów w manufakturze porcelany. 13 września Friederike ujrzała pierwszy raz Bukowiec. Była wówczas z wizytą u swoich krewnych w Staniszowie....zobaczyłam po raz pierwszy mój ukochany Bukowiec, doznałam uczucia podziwu, przytulności, zadowolenia, jakiego jeszcze nigdy w takim stopniu nie doznałam... Wyposażenie dużego salonu, piękne miedzioryty na które rzuciłam się chciwie, wspaniale dopasowany stół... Za znajdującą się w przebudowie owczarnią, przeprawa przez wielki staw, przepyszne widoki, źródło, altana. Wszystko to przemawiało do mnie i coraz trudniej było mi się rozstać...Wiedział on bardzo dobrze kiedy, poprzez zmianę tematu rozmowy, zwolnił nasz szybki chód i tak stanął aby te piękne widoki zostały zauważone, potrafił też doskonale wyrobić w nas przekonanie, że to właśnie my je odkryliśmy, wraz z nami rozkoszować się nimi w sposób tak niewymuszony, że potęgował jeszcze tę przyjemność... Friederike wykorzystała swój pobyt w Karkonoszach aby uzupełnić zbiory botaniczne 200 nowymi rodzajami mchu i innych roślin.

W kwietniu 1794 r. przebywając u ministra Lenthe, von Reden prowadził Friederike do stołu. Kilka dni później, kiedy Friederike przybyła do Steinhowel, Reden udzielał ministrowi von Massow praktycznych rad dotyczących ukształtowania ogrodu. Hrabia ciągle szukał nowych okazji spotkania Friederike. Jednocześnie jego słabe zdrowie i jak uważał zbyt poważny wiek 42 lata, były powodem wahania się z wyznaniem miłości tej 24 letniej pannie.

16 listopada 1797r. zmarł król Fryderyk Wilhelm II. W czerwcu 1798 r. hrabia Reden miał okazję powitania młodej pary królewskiej w Tarnowskich Górach, a w sierpniu w Kotlinie Jeleniogórskiej. Wspięli się oni na Chojnik. Wieczorem para królewska przybyła do Bukowca (przez Mysłakowice). Następnego dnia udali się na Śnieżkę. Następnego dnia para królewska z Bukowca pojechała do Wałbrzycha, gdzie Reden zaaranżował godne powitanie z udziałem 500 górników w nowych uniformach, jego czarnych surdutów.

Towarzystwo wsiadło do przyozdobionych łodzi. Wyruszono do sztolni. Droga wodna przebiegała głęboko pod ziemią, oświetlona magicznie lampami górniczymi. Z daleka rozbrzmiewała pieśń kapeli. Nagle statek wpłynął do jasno oświetlonej groty. Wystawne, wspaniale zaaranżowanie śniadanie oczekiwało gości. Królowa Luiza była urzeczona.

Na początku kwietnia 1802 roku hrabia Reden złożył Friederike von Riedesel pisemną propozycję małżeństwa. Friederike przyjęła ją. !3 maja minister Heynitz wezwał siostrzenicę Friederikę do siebie i powiedział ... Błogosławię moją siostrzenicę, niech będzie szczęśliwą towarzyszką naszego wspaniałego Redena...

Okres narzeczeństwa wypełniony był pracą na nowym stanowisku dyrektora departamentu górniczo-hutniczego i manufaktury porcelany w Berlinie. Znalazł jednak czas, aby pisać długie listy do swojej Friederike. Od 13 czerwca do 30 lipca było aż 30 listów, w sumie 288 stron. Pod koniec lipca Reden udał się na Śląsk a 9 sierpnia 1802 roku poślubił Friederike Juliane von Riedesel w posiadłości Riedeselów w Trzebiechowie, zaś 14 sierpnia nastąpił uroczysty wjazd młodej pary do ukochanego Bukowca. Wnet oboje udali się w podróż na Górny Śląsk by doglądnąć pracę w kopalniach i hutach.

13 sierpnia 1803 roku po ślubie z Friederike hrabia został mianowany ministrem górnictwa i hutnictwa w Prusach. Latem 1804 r. Śląsk i Karkonosze nawiedziła wielka powódź która również w Bukowcu wyrządziła olbrzymie szkody. W tym samym roku hrabia zrobił miłą niespodziankę żonie na rocznicę ślubu budując piękny Pawilon – Świątynię Ateny. 14 października 1806 r. pruskie oddziały zostały pokonane w bitwie pod Jeną i Auerstadt przez wojska napoleońskie, zaś 24 października został zajęty Berlin. Dopiero w połowie lipca 1807 roku zawarto pokój w Tylży.

W sierpniu 1809 roku hrabia odniósł ciężkie obrażenia obu nóg, gdy jego powóz przewrócił się. Dopiero w maju 1810 r. mógł poruszać się bez kul. Hrabinę jednak martwił ciągły jego kaszel i utrata wagi. Wielkim zadośćuczynieniem był list króla z 8 listopada 1810 r., który brzmiał Mój drogi ministrze stanu hrabio von Reden. Postanowiłem, w uznaniu Pańskich zasług dla kraju, szczególnie zaś dla górnictwa i hutnictwa przyznać Panu Insygnia mojego Orderu Czerwonego Orła I klasy, i przesyłam je Panu jako Pański szczerze oddany król.

Hrabiostwo Reden wiedli spokojne życie na wsi. Hrabia otrzymał najpierw na urodziny parę wołów, w następnym roku książki ogrodnicze z Anglii i świeżą fasolę. Bukowiec gnębiły jednak obowiązki zakwaterowania oraz ogromnych dostaw żywności i koni dla francuskiego mocarstwa okupacyjnego. Brakowało robotników rolnych. Z trudem uprawiane były pola. W sierpniu 1813 r. hrabia wraz z żoną musieli uciekać przed wrogimi oddziałami do Wałbrzycha. W tym samym roku z okazji świąt Bożego Narodzenia berlińska manufaktura porcelany biskwitowej wysłała naturalnej wielkości popiersie hrabiego Redena do Bukowca. 15 czerwca 1815 roku hrabia założył w Bukowcu Towarzystwo Biblijne i mianował swoją żonę dożywotnio jego przewodniczącą. Hrabia Reden zmarł 3 lipca 1815 roku.

Zgodnie z jego wolą został pochowany w opactwie w Bukowcu. Hrabina von Reden miała wówczas 41 lat i została wdową do końca swojego życia. Po swoim mężu odziedziczyła Bukowiec. Wkrótce rozpoczęła poprzez Towarzystwo Biblijne organizowanie akcji pomocy charytatywnej dla dzieci. W czasie ciężkiej głodowej zimy 1817 r. urządziła jadłodajnię. Swoją wspaniałą wiedzę botaniczną wykorzystała do urządzenia apteki zielarskiej i ściśle współpracowała z laborantami karkonoskimi.

Prowadziła eksperymenty z nowymi gatunkami zboża, hodowała drzewa, krzewy i nasiona rozprowadzając je później przez katalog. W roku 1822 otrzymała dyplom honorowego członka towarzystwa popierania sztuki ogrodniczej w państwie pruskim. Troszczyła się o uprawę lnu, zakładała magazyny przędzy i starała się zapewnić zbyt poprzez Królewski Handel, zaopatrując armię lub posiadłości wiejskie domu królewskiego w len, wybudowała gospodę i była dostawcą piwa, wyjednywała pomoc królewską dla swoich programów pomocy.

Bukowiec pozostał gościnnym domem. Przybywali tu goście z całej Europy, często, aby podziwiać park Redena malować lub szkicować widoki Karkonoszy. Coraz częściej przyjeżdżał król Fryderyk Wilhelm IV, którego wiązała głęboka przyjaźń z hrabią von Reden. W 1822 r. książę Wilhelm Pruski nabył pałac w Karpnikach, w 1824 r. księżniczka Luiza Radziwiłł, z domu księżniczka Pruska, siedzibę w Ciszycy, w 1831r. król Fryderyk Wilhelm III pałac w Mysłakowicach a 1839 r. dla Luizy, księżniczki Niderlandzkiej, pałac w Wojanowie. Wraz ze Staniszowem i Radocinami koło Kowar które były w posiadaniu księcia Reuss oraz Bukowcem powstała w Kotlinie Jeleniogórskiej kolonia przedstawicieli pruskiego domu królewskiego i magnaterii.

W 1837 roku podjęła nowe zadanie, działając jako przewodnicząca komitetu na rzecz emigrantów z Tyrolu w pobliskich Mysłakowicach, a wcześniej w Kowarach. Uchodźcy religijni nazywali hrabinę matką. W 1840 roku hrabina uprosiła u króla, aby kościółek drewniany który zakupił w Norwegii a który miał stanąć pod Berlinem, podarował ludności mieszkającej w górach w Karpaczu. Kościółek Vang, przewieziono statkiem i wozami w góry i ustawiono w połowie drogi na Śnieżkę na wysokości 885 m n.p.m. Uregulowała ona sprawę gruntu i podpisała się jako odpowiedzialna za postawienie, odrestaurowanie i wyposażenie kościółka. Obok kościoła powstała pastorówka i szkoła ewangelicka bo dla nich ta świątynia została wzniesiona. Obok kościoła utworzono cmentarz i ogród różany wokół szkoły.

Pałac i park w Bukowcu hrabina pielęgnowała sumiennie, stale starała się zachować pamięć swego zmarłego męża. 14 maja 1854 roku hrabina Friderike von Reden zmarła w wieku 80 lat, została pochowana obok swego męża w Opactwie w Bukowcu. Król Fryderyk Wilhelm IV zlecił ustawić w Karpaczu obok kościółka Vang pomnik dla hrabiny. Pomnik ten stoi do dziś i zachował się w dobrym stanie.

 

Nazwy wsi na przestrzeni dziejów.

1300r.- Buchwalth, 1499r. – Buchwald, 1668r. – Buchwald, 1786r. – Buchwalde, 1816r. – Buchwald, 1896r. – Bukowina, Buchwalde, 1945r. – Zylandowo, Bukownik, 1946r – Bukowiec.

Ilość mieszkańców wsi na przestrzeni ostatnich 250 lat.

1786r. – 595 osób, 1816r. – 503 osoby, 1825r. – 701 osoby, 1840r. – 728 osób, 1871r. – 756 osób, 1885r. – 824 osoby, 1905r. – 781 osób, 1915r. – 725 osób, 1933r. – 851 osób, 1945r. – 766 osób, 1970r. – 803 osoby, 1978r. – 750 osób, 1988r. – 750 osób, 2000r. –688 osób.

 

Hrabia Friedrich Wilhelm von Reden.

Hrabia von Reden urodził się 23 marca 1752 r. w Hameln nad Wezerą i pochodził ze starej i arystokratycznej rodziny hanowerskiej. W Hameln Reden spędził dzieciństwo i tam uczęszczał do szkoły. Mająz 16 lat wyjechał do Clausthal, do swojego wujka, który w tym mieście był starostą górniczym na Górny Harz. Pod jego kierunkiem wyuczył się zawodu górnika i zaznajomił się z zarządzaniem w górnictwie. Po 2 latach nauki podjął studia prawnicze i przyrodnicze w Getyndze. Praktykę w górnictwie odbywał w kopalniach Harzu.

W 1773 r. w wieku 21 lat zdał pierwszy egzamin państwowy, zaś w następnym roku drugi, które pozwoliło mu objąć stanowisko administracyjne Hanowerze. Aby pogłębić zdobytą wiedzę udał się do Holandii, a następnie ze swoim kuzynem do Belgii, Francji i Anglii. W Paryżu spotkał się ze swoim wujkiem. Wujek, który okazywał wiele sympatii dla młodego i zdolnego krewniaka, namówił go na podróż do Anglii. Tam właśnie mógł zapoznać się z górnictwem, hutnictwem i budową maszyn. Razem z wujkiem przemierzali angielskie miasta przemysłowe.

Pobyt w Anglii miał duże znaczenie dla dalszych losów Redena. Podobał mu się angielski styl życia i powstający tam przemysł maszynowy. Przebywał tam jeszcze dwukrotnie w celu zebrania doświadczeń potrzebnych do rozwoju górnictwa i hutnictwa na Górnym Śląsku. Po powrocie z Anglii, pojechał do Paryża gdzie przez pewien czas był na studiach ekonomicznych. Jesienią 1776 r. udał się do południowych Niemiec gdzie odwiedził takie miasta jak: Karlsruhe, Darmstadt, Sttudgart, Mobachium, Weimar, Kassel, Hanower gdzie dotarł wiosną 1777 roku.

Po powrocie podjął pracę jako pomocnik w Kamerze hanowerskiej aż do czasu gdy wuj Heinitz który został szefem górnictwa i hutnictwa w Berlinie w randze ministra, poprosił go aby wstąpił do pruskiej administracji górniczej. Reden spełnił jego życzenie. W związku z tym na mocy rozporzadzenia królewskiego w 1778 r. został mianowany pruskim szambelanem dworu i starszym radcą górniczym, oczywiście bez wynagrodzenia. Wstąpił również do Akademii Górniczej we Freiburgu, aby poświęcić się studiom górniczym i zapoznać się gruntownie z górnictwem kruszcowym w Saksoni.

W grudniu tego roku podjął pracę w departamencie Górnictwa i Hutnictwa jako siła pomocnicza. Latem następnego roku, Reden towarzyszył wujkowi w pierwszej wielkiej podróży po Górnym Śląsku. Objazd ten miał skutki dalekosiężne dla gospodarczego rozwoju tej prowincji i nowej organizacji górnictwa. W 1779 r. hrabia Reden został komisarycznie mianowany na dyrektora śląskiego Wyższego Urzędu Górniczego. Wiele trudności z chęci zemsty stwarzał mu Hoym jako swemu konkurentowi. Hrabia Reden był w znacznym stopniu uzależniony od dobrej współpracy z urzędami prowincji w sprawie handlu weglem czyli jego wywozu, organizowania pracy wozaków, siły roboczej, zakupu drewna, budowy domów dla robotników itp.

W 1780 r. hrabia na życzenie wuja zajmował się głównie reformą śląskiego górnictwa. Musiał również odbywać liczne podróże, w celu uzyskania informacji o zasobach bogactw natutalnych na Śląsku, gdyż dopiero wtedy mógł przystąpić do opracowania koncepcji budowy nowych zakładów górniczych.

Z ogromnym zapałem Reden podejmował się wielu zadań, choć drobna postura i niesprawność ramienia, której nabawił się w pojedynku w 1783 r.bardzo utrudniały mu pracę. Najczęściej podróżował konno, gdyż to pozwalało mu na większą aktywność. Zadaniem hrabiego było rozwinięcie na wielką skalę górnictwa węgla kamiennego w Wałbrzychu i na Górnym Śląsku. Interesował się również ponownym wznowieniem wydobycia kruszców koło Kamiennej Góry i koło Tarnowskich Gór.

Jesienią 1783 roku nabył majątek w Karpnikach i Nowej Wsi które wnet sprzedał bo nabył majątek w Bukowcu. Bukowiec postanowił urządzić na wzór majatków angielskich z rozległymi parkami. Założył również dużą hodowlę bydła. To tu zamierzał osiąść na stałe w przyszłym życiu.

Reden z całą energią zabrał się za górnictwo węgla kamiennego i rudy na Górnym i Dolnym Śląsku np. w Miedziance i Ciechanowicach lecz ich złoża nie były takie bogate. O wiele więcej sukcesów odnosił hrabia na Górnym Śląsku. Z górnictwa rudy ołowiu w Tarnowskich Górach rezygnowano w XIV i XVI wieku z powodu dużej wody podziemnej. Teraz znowu jednak postanowiono dalej wydobywać rudę. W tym celu należało doprowadzić głęboką sztolnię do złoża, aby osuszyć pokłady. W ten sposób można by było uniknąć pompowania wody do góry. Reden przystąpił do prac w 1783 roku ale dopiero po zwerbowaniu górników z okolic Harzu. Już w przyszłym roku natrafiono na złoża rudy, jednak jej wydobycie znowy uniemożliwiła pojawiająca się woda.

W 1786 r. Reden otrzymał od króla tytuł hrabiowski i został mianowany starszym tajnym radcą finansowym. Ponowna podróż do Anglii i to co tam zobaczył, pozytywnie wpłynęło na jego plany że trudności w górnictwie tarnogórskim są do pokonania. Reden przekonany o sukcesie swoich plaów, domagał się o powstanie zakładu państwowego, zas Henitz dążył do jego budowy poprzez gwarectwa, aby w obliczu różnych trudności ciężar finansowy spadł nie na państwo, lecz na właścicieli i prywatnych inwestorów.

Ostatecznie hrabia Reden przeforsował swoje zamierzenia. Dnia 9 grudnia 1786 roku przekazano Górniczej Kasie Odwadniającej kopalnię – Fryderyk Wilhelm i sztolnię Boże Dopomóż oraz plac pod budowę huty. Jak się okazało Henitz miał wiele racji bo w całości nie potrafioon sobie poradzić z napływającą wodą co pociągało coraz większe koszty.

Wydobywanie kruszców wiązało się równocześnie z budową huty do wytopu metalu, bo już ogromne jej ilości zalegały na pobliskich hałdach. Już 24 maja 1786 roku rozpoczęto budowę huty – Fryderyk, zaś 16 sierpnia 1787 r. hrabia zaprezentował królowi kopalnię oraz hutę i obie w pełnym rozruchu. Huta – Fryderyk nie tylko pokrywała zaopatrzenie Prus na ołów, lecz także sporo eksportowała a ponadto rocznie uzyskiwano 1 000 funtów srebra jako produkt uboczny. Równocześnie w śląskich kopalniach i hutach znalazło zatrudnienie 400 robotników z okolicznych miejscowości.

W dalszym ciągu nie radzono sobie z olbrzymią ilością wody pod ziemią w kopalni. W związku z tym zamówiono w Anglii odpowiednią pompę parową. Po pokonaniu rozlicznych trudności pompę uruchomiono w kwietniu 1788 roku w obecności starszego radcy górniczego Steina i Redena. Jednak jej wydajność okazała się za mała w stosunku do wielkości wydobycia rudy. W roku 1805 zainstalowano jeszcze 4 maszyny parowe do których części zrobiono już w Gliwicach. Teraz należało uruchomić zakład produkcji maszyn do wydobywania wody w kopalniach. Taki zakład uruchomiono w Gliwicach. Do obejrzenia cudu techniki zgłosili się Gethe i wielki książę Karol August von Weimar. Wizyta ta zapoczątkowałw przyjaźń z Redenem.

Kolejnym zadaniem jakie postawił sobie Reden było zastąpienie drewna węglem kamiennym jako wydajniejszym materiałem opałowym, jednak nie było to takie proste ze względu na wiekowe przyzwyczajenia. Chcąc zwiększyc wydobycie węgla na Śląsku, wprowadzono specjalną technikę wydobycia węgla grubego stosowaną w Westfalii. Wybierano węgiel z filarów, ulepszono obudowę szybów, wprowadzono nowe narzędzia górnicze, zaprowadzono wózki z koniem pod ziemią, a nawet wykorzystano wodę do transportu wegla łódkami.

Dużo wysiłku kosztowała Redena popularyzacja węgla kamiennego jako opału, jednocześnie aby nie spowodować nadprodukcji i trudności ze zbytem. To mogło być bardzo niebezpieczne dla górnictwa. W celu zebrania odpowiednich środków na modernizację Reden wprowadził Spółki Brackie, do których wpłacano pewne sumy od obrotu węglem.

Przeforsował on wbrew Heintzowi budowe kopalni „Król” i kopalni „Królowa Luiza”. Oba zakłady były potrzebne jako baza paliwowa dla huty „Fryderyk” oraz hut żelaza w Gliwicach, bez nich przemysł nie mógł się tak dynamicznie rozwijać z powodu coraz większego braku węgla drzewnego oraz małych wydajności prywatnych kopalni. W 1806 r. obie kopalnie wydobywały już rocznie 400 000 korców węgla było to wielkie osiągnięcie.

Z tak dużym wydobyciem wiązało się również jego zbycie. Chcąc wprowadzić węgiel kamienny jako opał zamiast drewna, państwo wypłacało premie jako zachętę bielarniom, browarom, gorzelniom, wapiennikom, cegielniom i cukrowniom. Każdemu udzielano porady jak należy z niego korzystać oraz podniesiono cenę na węgiel drzewny, w celu wymuszenia wiekszego zużycia węgla kamiennego, który stawał się coraz tańszy.

Z polecenia rządu w miejscach użyteczności publicznej i w pokojach gościnnych postawiono piece węgla kamiennego. Tak właśnie podnoszono zbyt i zapotrzebowanie na węgiel kamienny na Dolnym Śląsku.

Jeszcze większe znaczenie dla podniesienia produkcji i zbytu wegla miało rozwiązanie problemu jego transportu. Dlatego hrabia Reden musiał włożyć wiele wysiłku w to, aby poprawić sieć dróg do wywozu towaru. Tymi kosztami państwo obciążyło właścicieli kopalń oraz Spółki Brackie. W tym celu zbudowano kanały wodne, ale one jednak nie rozwiązały wszystkich problemów. Dużym problemem było zaopatrzenie w węgiel Wrocławia i Berlina bo zaopatrzenie w węgiel kamienny ciągle rosło i to bardzo szybko. W związku z tym Reden jakby wymusił aby Wyższy Urzad Górniczy założył firmę Ekspedycję Węgla Kamiennego w Malczycach koło Wrocławia. Dostarczała ona węgiel dla Wrocławia i odpowiadała za dostarczenie go do Berlina.

W związku z tym że te opłaty za przewóz stawały się coraz wyższe, król Fryderyk II zniósł w 1777 roku opłaty akcyzowe, celne i śluzowe na węgiel kamienny ze Śląska. Z dużych przystani wegiel dostarczano wozami konnymi. W 1789 roku zbyt wegla przeniesiono do kamer które się tym już szczegółowo zajęły. Podobne kłopoty były ze zbytem żelaza które sprowadzano od dawna z zagranicy. Znowu król zakazał sprowadzania żelaza z poleceniem kupna własnego i sprzedaży za granicę nawet bez cła i akcyzy, które przywrócono ponownie w 1788 roku.

Zbudowanie przez hrabiego Redena wielkiego przemysłu hutniczego było dziełem przypadku. Gdy bowiem Reden zwiedzał posiadłość hrabiego Hencla von Donnersmarcka, odkrył na jego terenie znaczne zasoby rudy żelaza i węgla kamiennego. Zbudowanie na tej bazie z pomocą angielskich fachowców przemysłu na dużą skalę, uważał odtąd za cel swojego życia. To, co osiągnął pod względem technicznym, organizacyjnym i przemysłowym, jest czymś niespotykanym w najnowszej historii państwa pruskiego.

Oprócz tworzenia nowoczesnego przemysłu surowcowego, Reden dążył do realizacji budowy fabryki wyrobów stalowych i huty żelaza z potężnym piecem koksowniczym tak jak w Anglii. Oba zakłady powinny być firmami państwowymi. Pomimo oporów ze strony państwa, Reden jednak nie zrezygnował ze swoich planów. Wyjechał ponownie do Anglii gdzie dokładnie obserwował tamte huty, chciał zapoznać się z produkcją żelaza z wykorzystaniem koksu i sprawdzić, czy można do tego celu wykorzystać śląski węgiel.

Reden i Henitz, trwali przy swoich zamierzeniach nie tylko dlatego że mieli w swoich planach duże przedsiębiorstwo: dwa wielkie piece, odlewnię i fabrykę dział, piece płomienne i ciężkie młoty, walcownie i blachownię w celu dostarczania surówki do przyszłej odlewni w Berlinie. Ponadto liczyli na eksport do Anglii swojej surówki której już tam sporo wysyłano. Po ostatnim długim pobycie Redena w Angli który powrócił 24 czerwca 1790 roku do Berlina, Henitz na podstawie jego sprawozdania zarzadził budowę huty w Gliwicach. Oprócz tej radosnej informacji, były też i złe. Podczas nieobecności Redenaw kopalni „Fryderyk” zgromadziło się tyle wody, że koszty jej wypompowania były nieopłacalne. Jednak po pewnym czasie hrabia poradził sobie z tym klopotem.

Z biegiem lat Reden otrzymywał coraz wiecej obowiązków jako nadzorca i kontroler wielu zakładów i to nie tylko w Prusach. Jednak po ukończeniu w 1798 roku budowy huty „Gliwice”, Redem mógł wreszcie rozpocząć pracę przygotowawcze pod hutę „Królewską”. Dotychczas źródłem energii dla hut była woda; teraz nowy zakład miał być napędzany parą. Huta została wzniesiona według planów Redena. Plany te zostały zatwierdzone przez nowego króla Fryderyka Wilhelma III w czasie jego wizyty po Górnym Śląsku w 1798 roku.

W 1802 roku Reden ożenił się z Fryderyką baronową von Riedesel. Wesele odbyło się 9 sierpnia w Trebschen w Nowej Marchii.Reden posiadał mieszkanie w Berlinie i we Wrocławiu i oczywiście w Bukowcu. Po śmierci Henitza musiał przenieść się do Berlina bo został jego następcą. Najpier powierzono mu komisaryczne kierownictwo Departamentem Górnictwa i Hutnictwa oraz manufakturą porcelany. Dnia 17 czerwca nastąpiło wreszcie mianowanie hrabiego Redena na dyrektora Departamentu Górnictwa i Hutnictwa, po 23 czerwca 1803 roku Reden został ministrem.

Dnia 25 sierpnia 1802 roku ruszył pierwszy wielki piec w hucie „Królewskiej” a drugi 5 stycznia 1803 roku. Reden uważał jednak że huta z dwoma piecami jest za mało wydajna. Budowę trzeciego pieca ukończono dopiero w 1805 roku. Rudy dla huty dostarczały kopalnie tarnogórskie. Tygodniowo produkowano około 500 cetnarów surówki.

Z inicjatywy Redena w 1803 roku w Gliwicach zbudowano odlewnie dział, w dwa lata później wyprodukowano pierwsze działa i armaty, które okazały się tak dobre że król zamawiał tylko u nich. Również w Gliwicach powstała fabryka wyrobu drutu i walcownia.

Jako minister Reden był zbyt jednostronnie ukierunkowany technicznie, nie miał zmysłu administracyjnego jak Henitz. Najchętniej to wszystko by sam robił, gdyby czasowo i fizycznie było to możliwe. Przy takim nastawieniu, często tracił z pola widzenia sprawy ważne, czego mógł uniknąć dobierając sobie do pomocy zdolnych ludzi. Do tego dochodziły niezbyt dobre stosunki z królem pruskim.

Jako minister Reden nastawiony był przede wszystkim na rozwój istniejących zakładów oraz unowocześnienie. W 1806 roku zakończono budowę i otwarto Kanał Henitza. Dzięki temu połączono zakłady wapiennicze w Rudesdorf ze Szprotawą. Odtąd można było już transportować drogą wodną wapno do prac budowlanych w Berlinie. W tym samym roku otwarto sztolnię „Boże Dopomóż” w Tarnowskich Górach, to tam zastała go napaść Napoleona na Niemcy.

Cały rząd z królem udali się do Prus Wschodnich oprócz Redena. Ci co pozostali złożyli Napoleonowi dnia 27 października przysięgę na wierność. Według Redena nie mógł on opuścić dzieła swojego życia na pastwe losu. Reden zdecydował się pozostać i bronić tego co jeszcze pozostało.Zaraz po pokoju w Tylży, król zrezygnował z usług Redena. Dnia 20 sierpnia 1807 roku został zwolniony ze stanowiska bez prawa do emerytury. Król wiedział że zwolniony minister prowadząc liczne petraktacje z jednostkami wojskowymi i cywilnymi, obronił zakłady górnicze i hutnicze przed rabunkiem bądź dewastacja. Dnia 8 listopada król odznaczył Redena za zasługi dla państwa wielkim Orderem Orła Czerwonego.

Brak dbałości o własne zdrowie podczas prac wokół tworzenia śląskiego przemysłu górniczo – hutniczego, jak i rozczarowanie trybem zwolnienia z zajmowanego stanowiska doprowadziły Redena do szybkiej utraty sił, zwłaszcza po wypadku drogowym dnia 19 sierpnia 1809 roku. Dożył jeszcze zwycięstwa Prus. Zmarł 3 lipca 1815 roku o godzinie 8 wieczorem. Jego współpracownicy napisali na epitafium” Założycielowi śląskiego górnictwa wdzięczne zakłady górnicze i hutnicze oraz gwarectwa Śląska”.Słowa te zostały wyryte na pomniku Redena, który wzniesiono z inicjatywy śląskiego przemysłowca Franza von Wincklra i odsłonięto dnia 29 sierpnia 1853 roku w obecności króla pruskiego Fryderyka Wilhelma IV na Wzgórzu Redena koło Królewskiej Huty.

Na podstawie książki z Muzeum w Chorzowie pt. Friedrich Wilhelm von Reden i jego czasy. Praca zbiorowa pod redakcją Zbigniewa Kapały. 2002 rok. Z języka niemieckiego przetłumaczyła Iza Kowol. Streścił Emil Pyzik z Mysłakowic. W 2009 roku.

 

 

Mysłakowice

  1. Wiadomości ogólne o wsi.

 

Mysłakowice to największa wieś w Gminie Mysłakowice i w Kotlinie Jeleniogórskiej. Wieś jest mocno uprzemysłowiona o nieokreślonym układzie przestrzennym i zabudowie, od typowo wiejskich chat z XVIII i XIX wieku do bloków mieszkalnych, charakterystycznych dla budownictwa miejskiego z XX wieku. Taka zabudowa wynika z połączenia dawnych i obecnych osad mieszkalnych. Najstarsza osada znajduje się w pobliżu pałacu, kościoła i fabryki porcelany, późniejsza to kolonia tyrolska oraz osiedla: obok fabryki lniarskiej, Kamienna, Włościańska i obok dworca kolejowego. Osiedla nowe-robotnicze to Szkolna i Włókniarzy oraz najnowsze czyli dzielnice domków jednorodzinnych jak Nadbrzeżna, Łokietka, Wojska Polskiego, Daszyńskiego i Tęcza.

Mysłakowice powstały z połączenia dwóch różnych wsi: najstarszej jeszcze z przełomu XIV/XV wieku Erdmannsdorf i młodszej z XIX wieku Zillerthal zamieszkałej przez emigrantów religijnych z Tyrolu austriackiego. Po wojnie powstały nowe osiedla które połączyły te dwie różne osady. Wieś ciągnie się na długości około 3 km w widłach rzeki Łomnicy i Jedlicy, na wysokości od 370.- 395 m n.p.m. W południowo-zachodniej części wsi znajduje się duży suchy zbiornik przeciwpowodziowy 3,5 mil metrów sześciennych z wałem ochronnym i dwoma śluzami tzw. Jezioro Mysłakowickie a w parku i okolicy są mniejsze zbiorniki wodne-stawy hodowlane.

Większa część opadów występujących na tym obszarze przypada na pierwszą połowę lata. Średnia temperatura roczna wynosi tu około 7,2 stop.C. Najcieplejszym miesiącem jest lipiec ze średnią temperaturą 22 stop.C. Pierwsze opady śniegu występują w połowie października, ostatnie w połowie maja. Śnieg utrzymuje się średnio przez 95 dni. W okolicy Mysłakowic zboża dojrzewają późno, przeważnie na przełomie sierpnia i września.

Jeszcze na początku lat 80-tych, wieś miała połączenie kolejowe z Marciszowem, Kamienną Górą, Karpaczem i Jelenią Górą, niestety dnia 2 kwietnia 2000 roku zawieszono wszystkie kursy na tych liniach.

Obecnie jest tylko komunikacja autobusowa ale za to bogata bo łączy Mysłakowice z wieloma miastami w Polsce jak: Brzeg, Lubań, Zakopane, Bolesławiec, Kłodzko po jeden raz dziennie, Wałbrzych – 2, Zgorzelec – 3, Wrocław – 3, Karpacz – 32, Jelenia Góra – 51 razy. Bardzo dogodne połączenie tworzy autobus MPK linia nr 3 między Zakładem Lniarskim Orzeł a dawną Celwiskozą, uruchomiona w 1970 r. obecnie kursuje tylko 21 razy, niegdyś co 20 minut a w szczycie co 10 minut.

We wsi znajduje się Urząd Gminy, Oddział Banku PKO S.A., kościół, plebania, szkoła podstawowa i gimnazjum, apteka, poczta, ośrodek zdrowia, lecznica zwierząt, biblioteka, ośrodek kultury, Dom Tyrolski z gospodą, Chata za wsią-hotel i restauracja, dwie stacje paliw, stacja gazu, gospodarstwa agroturystyczne oraz duża sieć sklepów i punktów usługowych jak również kawiarnie i pijalnie. Do większych zakładów pracy zaliczyć należy: Zakłady Lniarskie Orzeł, Zakłady Porcelany Rauschert, Pass Pol, Jel Plast.

Okolice Mysłakowic charakteryzują się, podobnie jak całe Sudety, dużą ilością opadów. Ogromną rolę w magazynowaniu ich nadwyżek przypada roślinności. W XVII wieku rozpoczęła się jednak rabunkowa eksploatacja lasów, związana z rozwojem przemysłu. Wycinano je po obu stronach gór, nie martwiąc się tym, co będzie później. Obszar łysin powiększały huraganowe wiatry, tak częste w górach. Tym czasem zalesienie było zbyt wolne, toteż seria powodzi stała się tragicznym skutkiem tej gospodarki.

Wielka powódź, jaka nawiedziła te okolice 30.07.1897 r., uświadomiła ludziom z całą brutalnością, że dotychczasowa postawa wobec przyrody, nastawiona na maksymalny, doraźny zysk, musi ulec zmianie. Świadczą o tym między innymi, zabezpieczenia przeciwpowodziowe. W południowo-zachodniej części doliny rzeki Łomnicy znajduje się wał ziemny z dwiema śluzami. Przegradza on część terenu, tworząc sztuczny, suchy zbiornik.

Wał wokół tego zbiornika usypano w latach 1910 - 1914. W zlewniach małych potoków górskich przetrwała w szczątkowym stopniu zabudowa regulacyjna z końca XIX wieku i początku XX wieku. Nowa regulacja powstała po katastrofalnej powodzi w 1897 r. W ramach tych prac w latach 1904-1914 stworzono system zbiorników przeciwpowodziowych w Krzeszowie i Bukówce, chroniących Kamienną Górę. W tym okresie wybudowano system zbiorników przeciwpowodziowych w Sobieszowie i Cieplicach, chroniących bezpośrednio przed powodziami w zlewni rzeki Kamiennej oraz zbiornik polderowy w Mysłakowicach, zabezpieczający przed powodzią Jelenią Górę i osiedla w zlewni rzeki Łomnicy.

Wzniesiony, na pewno ogromnym kosztem, wał przetrwał do dzisiaj i w 1958 oraz w 1975 ,1977 a szczególnie w 1997 roku uchronił mieszkańców Mysłakowic przed wielkimi powodziami. Jak podaje kronika z 1958 r, gwałtowne opady wystąpiły z 2 na 3 lipca. Średni opad dobowy został przekroczony w Przesiece 21-krotnie, w Szklarskiej Porębie-11krotnie i Jeleniej Górze 10-krotnie. Największe opady miały miejsce 3 lipca w Kowarach i wynosiły 120 mm, czyli 120 litrów deszczówki na 1 metr kwadratowy powierzchni. 5 lipca o godz 14 stan wody na Bobrze w Wojanowie wynosił 360 cm. Niecały miesiąc później, w nocy z 1 na 2 sierpnia 1958 r., szalał tu silny huragan, wiejący z prędkością 100 km/godz, który spowodował wiele strat w gospodarce.

Nazwa wsi kształtowała się na przestrzeni wieków, od 1400 r.nosiła nazwę Erdmannsdorf, od założyciela Erdmanna, po osiedleniu się Tyrolczyków w 1838 r. druga część wsi otrzymała nazwę Zillerthal, by w 1939 roku cała miejscowość nazywała się Erdmannsdorf-Zillerthal (Zill-nazwa rzeki w Tyrolu, Thal-dolina w Tyrolu). Od maja 1945 r. do grudnia 1946 r. wieś nazywała się Turońsk. Obecnie używaną nazwę Mysłakowice ustaliła Komisja Ustalania Nazw Miejscowych, która działała w latach 1946 - 1949. Nazwa ta pochodząca od staropolskiego imienia Mysłak, obowiązuje od grudnia 1946 roku.

A oto jak zmieniała się ilość mieszkańców na przestrzeni ostatnich 250 lat.

1786r. – 1656 osób, 1816r. – 718 osób, 1825r. – 797 osób, 1840r. – 1123 osoby, 1860r. – 1572 osoby, 1871r. – 1656 osób, 1885r. – 1151 osób, 1905r. – 2431 osób, 1925r. – 2805 osób, 1940r. – 3000 osób, 1950r. – 3340 osób, 1970r. – 4211 osób, 1978r. – 4396 osoby, 1988r. – 4343 osoby, 2000r. – 4267 osób.

Mysłakowice były centrum rozległego założenia pałacowo-krajobrazowego. Jego pozostałością jest dawny park pałacowy z XIX wieku, o powierzchni 13,4 ha, z okazami starych ponad 200 letnich drzew. Stary i ciekawy drzewostan parku jest ciągle niszczony przez szalejące wichury i wiatry halne oraz przez okolicznych mieszkańców dawnego PGR-u, którzy cichaczem wycinają drzewa na opał. W parku i okolicy rosną drzewa pomniki przyrody takie jak: dęby szypułkowe, lipy drobnolistne czy świerki pospolite. Obwody tych staruszków sięgają od 3-6m.

Jak przystało na wieś dobrze uprzemysłowioną, rolnictwo nie odgrywa tu większej roli. Indywidualnych gospodarstw rolnych jest coraz mniej, zlikwidowano również dobrze prosperujący PGR zajmujący się uprawą pszenicy, ziemniaków i hodowlą wspaniałych mlecznych krów. Z rolnictwa utrzymuje się zaledwie kilka procent ludności, pozostali pracują w okolicznych fabrykach w Mysłakowicach, Kowarach czy Jeleniej Górze. W 2004 roku oddano nowoczesną oczyszczalnię ścieków dla wsi i okolicznych miejscowości.

Na południowych obrzeżach wsi od wielu lat działa Szkółka Leśna oraz Leśny Bank Genów jak również Gminny Śmietnik. Wieś posiada spore walory krajoznawcze dzięki czemu powstają gospodarstwa agroturystyczne przyciągające coraz więcej letników z innych terenów kraju. Przez Mysłakowice prowadzi szosa nr 367 z Jeleniej Góry do Kamiennej Góry oraz odchodząca od niej obwodnica do Karpacza.

 

  1. Najdawniejsze dzieje wsi ( 1385 – 1816 ).

 

Jeszcze bez nazwy, Mysłakowice zaistniały po raz pierwszy na piśmie w liście lennym braci von Molberg, wystawionym przez Agnieszkę, księżnę Śląska Księstwa Świdnicko-Jaworskiego. W dokumencie mówi się, że...nasi poddani Henryk Gunther von Molberg...własnościami swymi decydować mogą, sprzedawać je, przenosić, rozdawać, zamieniać...Akt ten został sporządzony w Kamiennej Górze w dzień zapustny 1385 r.,a więc w okresie rozwijającej się coraz bardziej kolonizacji niemieckiej Dolnego Śląska. Świadkami tego dokumentu byli: Henryk von Czirnen, Kunemanvon Zedlitz, Gunther von Ronow, Buchard Wiltberg, Henryk i Reinisch von der Czirele oraz Jan Kulma-pisarz ziemski, któremu pismo zostało polecone.

W 1410 roku Mysłakowice były własnością rodziny Stange, która posiadała też Staniszów. Członkowie tej rodziny należeli do niemieckich osadników. Brali udział w bitwie z Tatarami pod Legnicą w 1241 r. i za zasługi doznali honoru noszenia w herbie rodowym tatarskiej czapy. W dokumencie dotyczącym porównania spadkowego, sporządzonym w 1410 r., po raz pierwszy pada nazwa Erdmannsdorf. Z tego pisma dowiadujemy się, że Henryk Stange z braćmi miał ugodę dotyczącą młyna położonego w środkowych Mysłakowicach. Skutki prawne tej ugody przetrwały do roku 1887.

W jej wyniku Staniszów, wioska uboga w wodę, mogła mielić zboże wyłącznie w mysłakowickim młynie. Jedna trzecia młyna należała do właścicieli Staniszowa, a dwie trzecie do właścicieli Mysłakowic. Dokument ten, stwierdzający, że Mysłakowice dzielą się na trzy dobra: dolne, średnie i górne, został potwierdzony przez pisarza Janco Chotenitza. Ludność tych okolic dla upamiętnienia starej rodziny Stange nazwała jedną z gór Stangenberg (Grodna). Henryk Stange był wielkim zwolennikiem reformatora Jana Husa. We władaniu tej rodziny Mysłakowice pozostawały do 1518 roku. Wtedy część dóbr mysłakowickich przeszła na własność rodziny Derer von Zedlitz, która mieszkała w Łomnicy. Przodkowie tego rodu przybyli na Śląsk w orszaku księżnej Jadwigi, żony Henryka Pobożnego.

Przez szereg wieków stanowili w tym regionie ród możny o rozlicznych koligacjach. Byli zwolennikami Jana Husa i brali czynny udział w luterańskiej reformacji. Jeden z nich, zwany Płodnym, dożył 108 lat i dochował się 28 dzieci. Zmarł 25 lipca 1552 roku i został pochowany przy kościele w Łomnicy.

Mieszkańcy Mysłakowic, podobnie jak ludzie z całej Kotliny Jeleniogórskiej, wiele wycierpieli w okresie wojen husyckich (1419-1434) i wojny 30-letniej (1618-1648). Musieli często opuszczać swoje domostwa, uciekać przed plądrującymi okolicę wojskami i szukać schronienia w najbliższych zamkach.

Po zakończeniu wojny 30-letniej dobrami Mysłakowic zainteresowali się von Reibnitzowie. Była to jedna z najstarszych rodzin śląskich, pochodząca od starego saksońskiego rycerstwa. Posiadała w swoich szeregach wiele znakomitości, między innymi Dipranta von Reibnitz – urzędnika księstwa świdnicko – jaworskiego, Henryka von Reibnitz – pana na Bukowcu, Kostrzycy, Staniszowie i Mysłakowicach.

Przedstawiciele tej rodziny założyli nową księgę gminy Mysłakowice w miejsce zniszczonej w okresie wojny 30-letniej. Ostatni z von Reibnitzów, Leopold, doszedł do posiadania wszystkich trzech dóbr Mysłakowic i był sędzią miasta Jelenia Góra. Prawdopodobnie to on zbudował stary zamek w Mysłakowicach, którego ślady widoczne były jeszcze w XIX wieku (koło boiska sportowego). Pochowano go w Łomnicy, co może świadczyć o tym, że i ta miejscowość należała do niego. Cały swój majątek przekazał Karlowi von Kotwitzowi, który ufundował mu tablicę pamiątkową zachowaną do dziś w łomnickim kościele. Jednak spadkobierca nie objął rządów w Mysłakowicach, ponieważ jego matka sprzedała je baronowi von Richtohoff. Później osada przeszła w posiadanie Fryderyka Kalkreutha, od którego nabył ją feldmarszałek August Neidthardt von Gneisenau (1760-1831).

W 1765 roku majątek w Mysłakowicach szacowano na 28.125 talarów. We wsi mieszkało wówczas 11 kmieci, 63 zagrodników i 40 chałupników, wśród nich było 14 rzemieślników, wymieniano też 40 wolnych ludzi. W 1786 r. w czterech częściach wsi było 4 folwarki, młyn wodny, szkoła ewangelicka, 84 zagrodników, 18 chałupników i 11 kmieci. Pomimo już znacznej wielkości wsi, nie było tu kościoła a mieszkańcy należeli do parafii katolickiej i ewangelickiej w Łomnicy, tam też chowani byli na cmentarzach. Na początku XIX wieku wieś liczyła 138 domów, ale mocno rozrzuconych w 4 częściach osady.

 

  1. Życie chłopów we wsi za panowanie Habsburgów.

 

W omawianym okresie Mysłakowice były wsią niedużą. Zabudowania na terenie wsi były ubogie i prymitywne. Dominowało budownictwo zrębowe, a wnętrza wyposażone były bardzo skromnie. Wszędzie jednak spotykało się kołowrotki, nierzadko bogato zdobione oraz inne urządzenia służące do przędzenia lnu.

Mieszkańcy zajmowali się rolnictwem, zbieraniem ziół oraz uprawą lnu, z którego tłoczono olej i wyrabiano płótno. Rzemieślnicy trudnili się tkactwem, młynarstwem, wyrabiali cegły.

Po przejęciu Śląska pod panowanie Habsburgów życie ludności wiejskiej stało się bardzo ciężkie. Wzrosły obowiązki normowane przez dwór. Chłopi musieli świadczyć na rzecz właścicieli daniny pieniężne oraz daniny w naturze: zboże, jaja, przędzę. Zmuszani byli do pracy we dworze od 2 do 16 dni w miesiącu, a ich synowie i córki do służby przez rok i dłużej. Aby móc się przenieść do miejsca zamieszkania jednego ze współmałżonków i uniknąć rocznej lub wieloletniej służby, młode pary małżeńskie musiały opłacać się panu. Tragedią był przymusowy pobór rekrutów do wojska. Przy transakcjach handlowych pan, będący jednocześnie przedstawicielem prawa w okolicy, zawsze otrzymywał opłatę w wysokości 10% wartości przedmiotu sprzedaży. Własności chłopów w Mysłakowicach od 1660 r. do okresu panowania Fryderyka II, tj. do 1740 r., posiadały wartość od 60 do 250 marek ( krowa kosztowała wówczas około 11 marek, kopa jaj 7 groszy). Najdroższymi dobrami na terenie Mysłakowic były młyn i 3 gospody-karczmy. Górna karczma miała prawo wyszynku piwa i wina oraz wypieku pieczywa, dolna – prawo wyszynku wina i wypieku pieczywa. W trzeciej karczmie – gminnej – odbywały się wszystkie rozprawy sądowe. Posiadała ona także największe przywileje w osadzie dzięki prawu do dokonywania uboju, wypieku pieczywa, wyszynku wina oraz sprzedaży soli.

Chłopi z Mysłakowic nie chcieli się pogodzić z ciężkim życiem i bezwzględnym wyzyskiem, dlatego włączyli się czynnie do buntu, który wybuchł w Kotlinie Jeleniogórskiej w 1798 roku. Podobnie postąpili tkacze, gdy zmniejszyło się zapotrzebowanie na tkaniny lniane, a do ich chat zaglądał głód (1804 r.).

 

  1. Wieś w posiadaniu Augusta von Gneisenau ( 1816 – 1832 ).

 

W 1816 roku Mysłakowice stały się własnością feldmarszałka (marszałek polny) Prus Augusta Neidthardta von Gneisenau, współtwórcy zwycięstwa wojsk koalicji nad armią Napoleona pod Lipskiem i Waterloo. Dobra te nabyła jego małżonka Karolina w drodze zamiany majątku z Wojcieszowem, chcąc zrobić mężowi niespodziankę. Było to bardzo szczęśliwe wydarzenie dla Mysłakowic. Od tego momentu zaczął się złoty wiek dla osady.

Piętno silnej osobowości nowego właściciela: sławnego żołnierza, dobrego organizatora, a także człowieka miłującego przyrodę, odciśnięte zostało na obrazie wsi tamtych lat. Urodził się w 1760 roku jako syn oficera artylerii, w starej austriackiej rodzinie. Uczęszczał do szkoły jezuitów i na uniwersytet. W latach 1793 - 95 odbył kampanię polską, a następnie wiódł życie garnizonowe w Jaworze. W roku 1806 brał udział w walkach z wojskami Napoleona, pod Saalfeld i Jeną, w końcu 1808 r. poddał się do dymisji. Później podróżował po Angli, Szwecji i Rosji. Jako wykształcony magnat wojskowy, wśród generałów koalicji antynapoleońskiej, uważany był za jednego z głównych strategów.

Po pierwszym pokoju z Napoleonem dostał tytuł hrabiego i dobra ziemskie. W bitwie pod Waterloo odegrał ważną rolę, pełniąc w kampanii 1815 roku funkcję szefa sztabu u generała Bluchera. W 1818 r. został gubernatorem Berlina, a w 1825 r. został mianowany marszałkiem polnym-feldmarszałkiem. Gdy działania powstania listopadowego w Polsce przeniosły się na tereny położone w pobliżu pruskiej granicy, powierzono mu dowództwo 4 wschodnich korpusów. W Poznaniu zaraził się jednak na cholerę i zmarł 23 sierpnia 1831 r.

Nabyty majątek w Mysłakowicach obejmował łącznie 2.900 morgów ziemi, w tym: 1.000 morgów gruntów ornych, 350 morgów łąk na równinie oraz lasy i stawy. Gneisenau rozwinął tu przede wszystkim hodowlę, kupując 1.500 owiec i 55 sztuk bydła. Dokonał zasadniczej modernizacji posiadłości: przebudował pałac i przekształcił jego otoczenie oraz wzniósł około 1818 r. nowe zabudowania folwarczne. Dbał o sprawy społeczne; z jego inicjatywy w roku 1826 powstała we wsi szkoła. Troszcząc się o najbiedniejszych mieszkańców osady, uruchomił w pałacu darmową kuchnię. Roztaczał też opiekę nad zamieszkującymi pobliskie góry tkaczami, którzy znaleźli się w trudnej sytuacji w związku ze spadkiem cen płótna.

Tak pisał do żony towarzysza broni, generała Karla von Clausewitza ...Okolica niebiańska, strona południowa wspaniała (widok na Śnieżkę i brzegi stawow), północna bardzo miła (widok na kościół w Łomnicy). Są tu lasy, stawy i piękne łąki. Mam nadzieje przy pewnym wysiłku umysłowym uczynić Erdmannsdorf jednym z najpiękniejszych dóbr na ziemi...(list z 27.11.1816r.). Scalenie i odnawianie myslakowickich dóbr zajęło mu dwa lata.

W okolicy mieszkało wielu bardzo znacznych obywateli, z którymi hrabia Gneisenau utrzymywał stosunki towarzyskie. W Karpnikach rezydował książę Wilhelm Hohenzollern (brat króla pruskiego Fryderyka Wilhelma III ), w Ciszycy koło Kowar książę Antoni Radziwiłł, namiestnik Wielkiego Księstwa Poznańskiego, w Bukowcu hrabina Fryderyka von Reden, wdowa po ministrze górnictwa, w Cieplicach Schaffgotschowie, w Miłkowie hrabia Fryderyk Matuszka i inni.

Pisał hrabia do Clausewitza ...Co osiem dni przyjmuję u mnie około 20 osób na obiedzie, gdzie im dobrze, zresztą oni dążą do takich spotkań. Polityki się przy tym nie uprawia, ale za to literaturę. Dobry dom, z którym ze względu na córki utrzymuję dobre stosunki, to dom rodziny Reden w Bukowcu, gdzie, okazuje się, mam dużo życzliwości i spotkać można inne wykształcone osoby...

Od czasu do czasu organizowano wycieczki. Jedną z nich opisał hrabia do przyjaciela....Najpiękniejsza była ta, gdy wraz ze wszystkimi krewnymi i znajomymi jechaliśmy na sankach na Przełęcz Kowarską do znajdującego się tam schroniska. Tam zjedliśmy śniadanie, następnie każdy z nas na małych drewnianych saneczkach siedząc, zjeżdżał w dół pod opieką przewodnika. Zjeżdżaliśmy w liczbie 28 sanek przy pięknej pogodzie przez 11 minut do Kowar. Wjeżdżaliśmy na przełęcz kilka godzin, ale zjazd był wspaniały. Konrad Zedlitz, jeden z towarzyszy, gdy zobaczył wysokie zbocze, załamał się i zaniemógł...

Wkrótce po nabyciu posiadłości hrabia von Gneisenau przystąpił do modernizacji pałacu, wzniesionego prawdopodobnie przez rodzinę von Reibnitzów w I połowie XVIII wieku. Był to trójskrzydłowy barokowy budynek, założony na planie podkowy, mający dwie kondygnacje i łamany dach. Funkcję inspektora budowlanego powierzył malarzowi i architektowi Karlowi Raabemu, który prawdopodobnie przygotował także projekty tej modernizacji.

                      Ciąg dalszy w Cz.6

14-12-2022 admin

Dodaj komentarz

Śledź nas

O nas

Myslakowice.com to niezależny, prywatny portal internetowy poświęcony tematyce Mysłakowic i Dolnego Śląska. Na stronach naszego portalu można znaleźć również informacje o zasięgu krajowym i światowym.

Wszystkie materiały, fotografie i grafiki są chronione na mocy prawa autorskiego i nie mogą być wykorzystywane komercyjnie. Przy cytowaniu na innych stronach www należy dodać aktywny odnośnik do strony myslakowice.com

Newletter

Ostatnie komentarze