27 lutego 2024 r.
Historia – Erdmannsdorf – Zillerthal – Mysłakowic. 1385 – 1945 r.  Część 2

Materiały zgromadził Emil Pyzik

Mysłakowice 1990 – 2010 r.

7. Przybysze z Tyrolu na Śląsk do Erdmannsdorf (1837 – 1838 ).

 

Zanim osiedlili się w Mysłakowicach, żyli w Tyrolu nad rzeką Ziller, w granicach Księstwa Salzburskiego, będącego pod panowaniem protestanckich Prus, to znów katolickiej Austrii. Mimo prześladowań, szczególnie dotkliwych w I połowie XIX wieku, nie odstąpili od swojej wiary – pozostali protestantami.

Byli przysłowiową solą w oku cesarza Józefa II, który patrzył niechętnie na protestantów w katolickim Tyrolu, chociaż w 1781 roku wydał edykt tolerancyjny, zezwalający na stawianie kościołów protestantom, jeśli w danym miejscu znajdowało się 100 rodzin lub 500 osób wyznania protestanckiego. Takie obiekty nie mogły posiadać wieży, dzwonu oraz oficjalnego wejścia. W myśl zasady cuius regio, eius religio, (czyja władza tego religia) byli coraz bardziej dyskryminowani. Utrudniano im nabywanie ziemi, nie zezwalano na budowę nowych domów. Mieli też kłopoty ze sprzedażą bydła i produktów rolnych.

Centrami tajnego kościoła były Brandberg i Finkenberg. Nie istniały żadne formalne gminy, kościoły ani też duchowa opieka. Życie religijne sprowadzało się do spotkań w domach, wspólnej lektury i śpiewu, a okolicznościowe posługi duchowe takie jak zawieranie związków małżeńskich i pogrzeby nie odbywały się zgodnie z ewangelickim rytuałem. Zmarli musieli być chowani poza obrębem cmentarza na wolnym terenie lub potajemnie we własnej ziemi. Nawet dzieci w szkole podzielono według wyznania. Pochodzące z rodzin katolickich były nazwane dziećmi bożymi, natomiast z rodzin protestanckich dziećmi diabła. Daremne były próby nawrócenia tych zagubionych owiec na starą wiarę poprzez przymus spowiedzi czy naukę. Duchowieństwo wyłapywało przywódców prowadząc dokładny rejestr osób biorących udział w spowiedzi wielkanocnej.

W leżących na uboczu domach czytano wspólnie nabożne księgi ewangelickie. Tradycja ta była kontynuowana z pokolenia na pokolenie dzięki silnym związkom rodzinnym. W latach 30-tych XIX wieku ponownie przybrał na sile nacisk a inklinantów, który wyszedł od władz kościelnych w obu diecezjach – Salzburg i Brixsen, jak również ze strony rządy hrabstwa Tyrol w Insbruku. Żądano albo powrotu do starego Kościoła albo też emigracji. W żadnym wypadku nie godzono się na utworzenie gminy w Zillertal czy wybudowanie tam domu Bożego. Problemu nie rozwiązały ani apelacja do cesarza w Wiedniu ani wizyta arcyksięcia Johanna w Tyrolu.

Tyrolczycy rozpoczęli energiczne starania o wyjazd, zwracając się z prośbą o pomoc do cesarza austriackiego i króla pruskiego. Efektem było zarządzenie władz Tyrolu z 12 stycznia 1837 roku, zgodnie z którym w ciągu 14 dni mieli zdecydować, czy przechodzą na katolicyzm, czy zostaną przy swojej wierze i opuszczą Tyrol. I tym razem dali dowód nieugiętej woli i wiary. Za wiarą katolicką opowiedziało się wtedy tylko 7 osób, a 393 osoby pozostały wierne swoim ideałom. Postanowili więc opuścić kraj.

Władze Tyrolu nie przypuszczały, że sprawy zajdą tak daleko. Zostały zaskoczone tym, że tak liczna grupa postanowiła wyjechać. Sprawa przesiedlenia protestantów nie była załatwiona. Władzom zaczęło zależeć na tym, by przesiedlenie nie wyglądało na wygnanie. Tym należy tłumaczyć fakt, że Johann Fleidl, przywódca tej grupy Tyrolczyków, otrzymał bez przeszkód paszport i 11 maja 1837 roku mógł udać się do Berlina.

Do Berlina udała się 3 osobowa delegacja z prośbą o wyrażenie zgody przez króla Fryderyka Wilhelma III na osiedlenie się w Prusach. Rozpoczęły się rokowania między Berlinem a Wiedniem, których efektem było wydanie zezwolenia na wyjazd ewangelików. Johann Fleidl otrzymał pismo od króla pruskiego, zezwalające im na osiedlenie się na Śląsku i zapewniające pomoc. Wreszcie rozpoczęto przygotowania do wyjazdu. Za pieniądze uzyskane ze sprzedaży dobytku i ziemi kupowano konie, wozy, plandeki oraz inny sprzęt potrzebny w dalekiej podróży.

Wyjazd nastąpił 31 sierpnia 1837 roku. Tyrolczycy podróżowali w 4 grupach we wrześniu przez Salzburg, górną Austrię, Czechy do granicy ówczesnych Prus. Przewodził im komisarz marszowy, a kierownictwo czuwało nad ładem i porządkiem w pochodzie. Na czele grupy szli mężczyźni w tradycyjnych tyrolskich strojach. Następnie ciągnęły wozy zaprzężone w konie lub osły obciążone dobytkiem, siedziały na nich kobiety i dzieci również w strojach ludowych. Inni ciągnęli sami podręczne wózki lub sami nieśli swoje tobołki. Pochód zamykała dwukółka ciągnięta przez jednego z mężczyzn, wypełniona bibliami lub innymi książkami.

Opuszczali oni Zillertal w atmosferze smutku, ale także złorzeczenia i drwin. Doszło do rozłamów w rodzinach, bywały przypadki, że żona lub niektóre z dzieci pozostawali u katolickich krewnych. Do granicy pruskiej przez Przełęcz Lubawską, pierwsza grupa dotarła 20 września. Z drugą 23 września przybył Johann Fleidl. Następne grupy dotarły w ciągu kilku dni. Stąd udali się w stronę Kowar.

Łącznie z Tyrolu wyjechało 440 osób, a do Kowar dotarło 415. W ciągu 3 tygodni-21 dni Tyrolczycy przebyli około 700 km. Wśród przybyszów najliczniejszą grupę stanowiły osoby w wieku między 20 a 40 kokiem życia, najmniej było niemowląt i osób powyżej 70 roku życia. Najwięcej uczestników podróży pochodziło z miejscowości Brandberg – wyjechało 87 osób tj. ¼ ludności. Wśród wysiedlonych było 233 mężczyzn i 183 kobiety, poniżej 22 lata miało 244 osoby, 9 osób ponad 70 lat, 3 osoby miały więcej niż 80 lat. Ponad połowa wędrowców czyli 238 osób została wyposażona w pieniądze w kwocie 2.484 guldeny. Głowy rodzin w liczbie 64 nie były w stanie samodzielnie pokwitować pieniędzy bo nie potrafiły pisać. Około 2/3 rodzin mogło jeszcze przed wyruszeniem sprzedać swoje majątki. Ale z powodu dużego pośpiechu musieli sprzedać je po niższej cenie, lecz w ten sposób zdobyli oni własne pieniądze.

Podróż była niewygodna, nie wszędzie przyjmowano ich przyjaźnie, często spotykali się z odmową gdy prosili o wodę lub pożywienie. Ale były też i inne przypadki jak w Wels gdzie podjęto ich specjalnie na tę okazje celebrowaną mszą świętą. W Lubawce urzędnicy austriaccy przekazali oficjalnie grupę Prusakom. Po sprawdzeniu list i paszportów mogli wreszcie przekroczyć granicę dawnej ojczyzny.

Pobyt Tyrolczyków w Kowarach 1837/1838 rok – zima.

W Kowarach przesiedleńcy zostali przyjęci przez specjalny Komitet powitalny złożony z burmistrza Kowar pana Fluga, jeleniogórskiego graffa ziemskiego hrabiego Matuszkę z Miłkowa oraz hrabinę Fryderykę von Reden z Bukowca. Zatroszczyli się oni o przygotowanie prowizorycznych kwater, które miały służyć gościom do czasu ostatecznego osiedlenia.

Wynajęte izby posiadały niewielką ilość mebli i sprzętów gospodarstwa domowego. Często nocowano na słomie po 16 osób w izbie na strychu lub poddaszu. Zima była ciężka a ogrzewanie złe. Otworzono szkołę dla dzieci, do której mogli również uczęszczać wieczorami dorośli. Wszyscy musieli nauczyć się pisać i czytać, aby mogli samodzielnie czytać biblię. Pod groźbą epidemii urządzono własny lazaret. Mężczyźni mogli tymczasowo podjąć pracę w kamieniołomach lub w lesie przy ścince i zwózce drzew. Kobiety otrzymały wełnę i len do przędzenia – praca chałupnicza. Zwracano uwagę na systematyczną katechizację. Regularnie odbywały się msze św. Hrabina Reden zasłużyła się w wydawaniu biblii i modlitewników.

W Kowarach odbyły się pierwsze zaślubiny, wśród przesiedlonych Johann Fleidl poślubił Sarę Bagg. !2 listopada 1837 roku po wyznaniu aktu wiary i przyjęciu komunii świętej, odbyła się uroczystość przyjęcia Tyrolczyków w szeregi kościoła ewangelickiego i do państwowego kościoła pruskiego.

W związku z zastaną sytuacją i po przezimowaniu ciągle narastało rozczarowanie, pogłębiała się tęsknota za ojczyzną, co doprowadziło do tego, że około 25% emigrantów ponownie wyruszyło w drogę kierując się do Bawarii lub Styrii. Inni wyemigrowali do Kanady, Austrialii a duża grupa do Chile, gdzie na południu stworzyli zamkniętą kolonię, nazwaną Puerto Klocker, od nazwiska największej osiedlonej tam rodziny.

Najwięcej problemów sprawiało znalezienie dla Tyrolczyków ziemi ornej i pastwisk. Pragnęli oni osiedlić się w pobliżu terenów królewskich, a tymczasem rozmowy z właścicielami ziemskimi przeciągały się, O złej sytuacji powiadomiła króla hrabina von Reden z Bukowca. Król przysłał z Berlina tajnego nadzorcę Jacobiniego, który w maju 1838 roku wraz Komitetem Osiedlowym opracował plan osiedlenia Tyrolczyków, zaakceptowany przez króla 3 czerwca 1838 roku. Obejmował on nabycie ziemi: z posiadłości królewskich z terenu Mysłakowic – 940 mórg, od prywatnych właścicieli z Mysłakowic – 332 morgi, od prywatnych właścicieli z Sosnówki – 374 morgi, razem 1646 mórg.

Energicznie przystąpiono do budowy domów. Drzewo dostarczano z Krzaczyny i Staniszowa. Przy budowie pracowało 421 cieśli i 187 murarzy. Nie zdążyli oni jednak ukończyć wszystkich domów do jesieni 1838 roku. Pierwszy dom został zamieszkany 6 listopada 1838 roku, a do końca miesiąca gotowych było aż 45 domów. Dnia 4 lipca 1839 roku wprowadzono się już do wszystkich pozostałych domów. Komisja osiedleńcza została wtedy rozwiązana. Dnia 16 października 1839 roku można było dokonać podsumowania kosztów. Do środków własnych rząd pruski dołożył 140.000 talarów. Oznaczało to wydatek rzędu 350 talarów na jedną rodzinę. W 1875 roku we wszystkich częściach kolonii tyrolskiej było 65 domów. W I części – 39 domów, w II części – 16 domów, w III części – 10 domów. Domy te zamieszkiwało 49 rodzin z Tyrolu. 33 rodziny (120 osób) nabyło grunty za własne pieniądze. Druga grupa, składająca się z 42 rodzin (121 osób) musiała wziąć pożyczkę, 8 pozostałych rodzin nie stać było na zakup ziemi, wzięli ją więc w dzierżawę. Największy z dzierżawionych gruntów liczył 50 mórg, zaś najmniejszy 6 mórg.

Najpierw wybudowano tzw. dom próbny – wzorcowy, dom nr 1 w stylu zbliżonym do tyrolskiego. Gospodarstwo składało się z jednego budynku na planie prostokąta jedno lub dwupiętrowego pokrytego popularnym na Śląsku, dachem grzbietowym, krytym gontem i obciążonym kamieniami. Pod jednym dachem znajdowała się część mieszkalna, stajnia i stodoła. Dom nr 2 przypadł w udziale Johannowi Fleidlowi, położony na uboczu za cmentarzem, obok rzeki Jedlicy.

Pośród starych domów wioski zbudowano 8 domów tyrolskich. W niektórych wypadkach były to tylko domy mieszkalne np. dom dla kawalerów i panien. Dom nr 20 został wybudowany dla kowala jako warsztat kowalski. Nad Jedlicą powstał młyn, obsługiwany przez Georga Hottera. Największa ilość domów leżała przy drodze odchodzącej na południe od szosy kowarskiej, zwaną później ul. Tyrolską (Daszyńskiego). Tu domy ustawione były w dwóch rzędach po obu stronach drogi. Na uwagę zasługiwał dom nr 5, należący do cieśli Johannesa Lublassera. Swój balkon ozdobił on napisem Boże pobłogosław króla Wilhelma III.

Dalsze gospodarstwa zostały wybudowane na terenie dawnego folwarku. Ważnym przedsięwzięciem było postawienie szkoły dla dzieci tyrolskich na południowym krańcu wioski ( ul. Wojska Polskiego za Wolakiem ). Nową osadę Tyrolczycy nazwali Zillerthal na pamiątkę ziemi ojczystej, którą opuścili w tragicznych okolicznościach. Posługiwali się ojczystym dialektem, powszechnie używanym w osadzie. W czasie świąt i na uroczystości rodzinne ubierali się w barwne stroje ludowe.

Strój ten składał się z wysokiego kapelusza filcowego ze złotymi pędzelkami który nosili wszyscy mężczyźni, kobiety i dzieci. Strój męski składał się z szarego żakietu z zielonym sznurem i czerwonego szalika. Dolną część stroju stanowiły krótkie, skórzane spodnie i pończochy zawinięte pod kolanami ( z krótkich spodni zrezygnowano szybko, gdyż tutejszy klimat był za ostry ). Charakterystyczne były szerokie pasy ozdobione ręcznymi napisami – hasłami patriotycznymi Niech żyje król!, albo różnymi porzekadłami i wesołymi jodlerskimi zawołaniami zawsze chętny.

Umieszczano na nich też drugie nazwisko osoby, mówiące o jej charakterze ( tradycyjnie nadawano to nazwisko w kościele i zapisywano w księgach parafialnych). Kobiety nosiły barwne spódnice, aksamitne gorsety i czerwone parasolki ( noszenie parasolek szybko zaniechano ). Huczne wesela odbywały się w narodowych strojach, czasem uczestniczył w nich król.

Na co dzień Tyrolczycy żyli skromnie i oszczędnie. Wykwintne potrawy rzadko gościły na ich stołach. Pielęgnowaniem tradycji, obyczajów i dialektu zajmowała się szkoła, zgromadzenie doradcze Zillerthalu oraz kościół. Zmarłych chowano skromnie na nowym cmentarzu gdzie część wydzielona była dla Tyrolczyków.

Przez długi czas trwały waśnie pomiędzy Tyrolczykami a Ślązakami. Najczęściej chodziło o sprawy wyznaniowe. Z biegiem lat konflikty łagodniały, rodziny zaczęły się mieszać w wyniku licznie zawieranych małżeństw. Zapomniano o strojach, a szczególnie szybko zaniechano tyrolskiego jodłowania, które się tutaj nie przyjęło. Natomiast przyjęła się szybko popularna wśród Tyrolczyków gra na cytrze. Wędrowni śpiewacy z Tyrolu, krążący w owych czasach po Śląsku, zawsze odwiedzali swoich ziomków w Zillerthalu i urządzali dla nich bezpłatne koncerty. Tyrolczycy utrzymywali się z rolnictwa. Wielu z nich, szczególnie z Sosnówki, zajmowało się ogrodnictwem. Rozpoczęli prowadzenie gospodarki mlecznej, stosując nowoczesny (o wysokim stopniu higieny) sprzęt mleczarski do wyrobu masła i sera podpuszczkowego, tutaj nie znanego. Zdobyli sławę jako doskonali hodowcy i serowarzy. Aby ziemia i domy nie mogły łatwo przejść w obce ręce, na sprzedaż wprowadzono 20-letnią karencję.

Podejmowali oni pracę: cieśli, leśników, mleczarzy, browarników lub szli do wojska, czasem pracowali w zawodach akademickich jako: lekarze, nauczyciele, prawnicy. Tyrolczycy osiedlili się później w Henrykowie, Krośnie, Gerlitz, Wrocławiu, Berlinie czy w Wiesbaden. Pomimo zwyczajowo dość znacznej liczby potomstwa ( norma to 10 dzieci ) liczba pierwotnych Tyrolczyków ciągle malała. Cały szereg domów tyrolskich będących w rękach jednej rodziny, często był sprzedawany w obce ręce.

Najdłużej żyjącym przybyszem z Tyrolu był Johann Bagg, który zmarł w 1922 roku, mając 90 lat. Pamiątkami które przetrwały do dziś po osiedleńcach z Tyrolu, są zachowane w dobrym stanie domy tyrolskie.

Osadnictwo Tyrolczyków wywarło korzystny wpływ na tutejszą ludność. Przybysze wnieśli twardość charakterów, niezwykłą pracowitość, dyscyplinę, dbałość o czystość i porządek.

100 rocznica wędrówki na Śląsk w1937 roku i ustanowienia gminy tyrolskiej była obchodzona bardzo uroczyście. Z tej okazji odbyły się pochody, specjalne msze święte oraz festyn w parku obok pałacu. Wtedy to po raz ostatni widziano na tych ziemiach ludowe stroje tyrolskie, przez niektórych już zapomniane, głęboko ukryte w domowych skrzyniach. Tyrolczycy w tym czasie byli już prawie całkowicie zintegrowani ze Ślązakami. Pochodzenie swoje dokumentowali czasem pielęgnowaniem starych zwyczajów i ojczystym dialektem. Dzieci chodziły już do szkoły razem z miejscowymi i nie odróżniały się od nich niczym. O ich pochodzeniu świadczyły już tylko nazwiska, które były nieco inne od miejscowych. Z tej okazji została wydana książka jubileuszowa o historii Tyrolczyków i ich rodów.

Na początku 1945 roku Zillerthal-Erdmannsdorf liczyło 2.900 mieszkańców. Pod koniec wojny, na teren Kotliny i do samych Mysłakowic zaczęli przybywać uciekinierzy z innych terenów Śląska. 9 maja 1945 roku oddziały sowieckie wkroczyły do wioski. W jesieni odbyło się zasiedlenie większości domów przez polskie rodziny przybyłe z terenów zajętych przez Rosję sowiecką. Były to dawne wschodnie tereny polskie, z których Rosjanie wysiedlili Polaków.

Na wiosnę 1946 roku postępując zgodnie z postanowieniem poczdamskim, ludność narodowości niemieckiej została wypędzona i przesiedlona do sektora brytyjskiego i sowieckiego Niemiec. Potomkowie dawnych rodzin tyrolskich ze śląskiego Zillerthalu nie są na stałe zrzeszeni. W 150 rocznicę zasiedlenia w roku 1987, odbyło się uroczyste spotkanie nie w Mysłakowicach (ówczesne władze nie wyraziły na to zgody), lecz w Austrii w Maryhofen, później spotkali się jeszcze jeden raz w 1995 roku.

Podczas spotkania wygłoszono historyczne odczyty, odbyły się również uroczyste ekumeniczne nabożeństwa, pod przewodnictwem arcybiskupa z Salzburga, oraz biskupa kościoła ewangelickiego w Austrii. Podkreślono przy tej okazji krzywdę, jaka została wyrządzona ludziom oraz brak chrześcijańskiego miłosierdzia. W Alfeld w Dolnej Saksonii, do dziś pielęgnuje się pamięć Tyrolczyków z Kotliny Jeleniogórskiej. Istnieje tam również muzeum poświęcone pamięci o nich.

Dzisiaj w Tyrolu podkreśla się ducha tolerancji oraz wspólnoty kościołów chrześcijańskich. W tym właśnie duchu powstała w 1995 roku w Mayrhofen inicjatywa w celu odwiedzenia Mysłakowic, której rezultatem był zakup i renowacja dawnej zagrody Riesserów. W ten sposób powstał Dom tyrolski zakupiony przez dwóch Tyrolczyków z Austrii i Włoch. Motywem przewodnim było zatarcie tu krzywd i pojednanie. Główną rolę odgrywa przy tym odtwarzanie i zachowanie ważnego fragmentu historii tyrolskiej na dzisiejszym polskim Śląsku. Dom tyrolski-gospoda otwarto w 1998 r. a muzeum w 1999 roku

 

8. Życie religijne i odrębność Tyrolczyków.

 

Przyjęcie uchodźców wyznania ewangelickiego z Tyrolu przez pobożnego króla Fryderyka Wilhelma III było bardziej aktem chrześcijańskiej miłości do bliźniego. Z tego też powodu szczególne znaczenie miało nauczanie religii i zapewnienie odbywania się nabożeństw w nowym kościele, który w zasadzie został powiększony dla Tyrolczyków.

Z prywatnej kasy królewskiej pokryte zostały koszty powstania szkoły i utrzymania stanowiska nauczyciela. Dzieci miały otrzymać normalne wykształcenie. Szczególnie ważne były lekcje religii, które miały być prowadzone w celu jak najszybszego wyrównania poziomu nauczania religii, które w czasie diaspory (rozproszenie wyznawców) rozwijało się w sposób nie kontrolowany. Z tego też względu wprowadzone zostało nauczanie katechetyczne dla dorosłych. Pobożna hrabina von Reden zatroszczyła się o zaopatrzenie Tyrolczyków w biblie i śpiewniki.

Mysłakowice były od 1838 roku samodzielną parafią a działający tam pastor Roth odwiedzał przybyłych na ten teren starając się pozyskać nowych parafian, o czym wspominał w sprawozdaniach zawartych w prowadzonej przez niego kronice. Trzymali się oni, jego zdaniem czasami zbyt uparcie, swoich własnych zdecydowanie luterańskich poglądów. On z kolei reprezentował stanowisko zjednoczonego Kościoła pruskiego, opartego na unii pomiędzy luteranami a kościołem reformowanym, którego założenie było szczególnym życzeniem króla. Kazania jak też nowy śpiewnik stały się okazją do krytyki, czasami nawet dochodziło do bojkotu nabożeństwa, część wiernych skłaniała się ku starym luteranom, którzy stawiali opór unii. Mimo to na nowym cmentarzu jako pierwszy został pochowany Tyrolczyk Jacob Egger, niewidomy, który mając ponad 80 lat przywędrował pieszo w towarzystwie swego wnuka który prowadził go na sznurku. Jako niewidomy nie miał możliwości zobaczenia swojej nowej ojczyzny na własne oczy.

 

9. Teodor Donat – Towarzystwo Karkonoskie RGV.

 

Teodor Donat ur. się 2 lutego 1844 roku w Tauchritz koło Gerlitz. Jego ojciec miał tam małą posiadłość wiejską oraz był rymarzem. W 1852 roku rodzina przeniosła się do Gerlitz. Tutaj Teodor uczęszczał do szkoły podstawowej, gimnazjum i szkoły zawodowej. Ponieważ w domu było skromnie, młody uczeń dorabiał sobie na korepetycjach. Matka chętnie widziała by go na teologii, on zaś zaczął studiować języki nowożytne. Dalsze studia należało jednak odłożyć na dalszy plan. Teodor ze względów finansowych został zmuszony podjąć pracę nauczyciela domowego u dyrektora tkalni w Zakładach Lniarskich w Mysłakowicach. Później pod namową chlebodawcy podjął pracę księgowego w tutejszej fabryce.

W zakładzie pełnił również rolę korespondenta gdzie mógł wykorzystać swoje zainteresowania i umiejętności językowe. Mysłakowicom pozostał wierny do końca swego życia, mimo że proponowano mu w innej miejscowości bardziej korzystne stanowisko, W 1881 roku ożenił się. Ich małżeństwo do końca było szczęśliwe. Kochał swoją żonę wiernie i prawdziwie, ona zaś patrzyła na niego z uwielbieniem. Wnet urodziło im się dwoje dzieci. Wydawało się wtedy że osiągnęli pełnię szczęścia.

Aż tu nagle pod koniec 1884 roku nastąpił zatarg – pomówienie, przez dr Zachariasa i redaktora naczelnego czasopisma Posłaniec Karkonoszy Durholta. Zmusili oni Teodora do ustąpienia ze stanowiska redaktora czasopisma Towarzystwa RGV. Od tego czasu żył skromnie i cicho z rodziną. Jego pasją pozostała praca i działalność w Towarzystwie RGV Mysłakowice. Piastował również różne honorowe stanowiska na terenie gminy. Doczekał również rocznicy 10-lecia RGV Mysłakowice w 1890 roku.

6 listopada 1890 roku Donat brał udział w pogrzebie burmistrza Jeleniej Góry Bassenge, współzałożyciela i długoletniego przewodniczącego RGV w Jeleniej Górze. Powrotną drogę do Mysłakowic (10 km) przebył pieszo, wtedy to nabawił się choroby – zapalenie płuc. Na to też zmarł w wieku 46 lat tj. 18 listopada 1890 roku. Dnia 20 listopada na cmentarzu w Mysłakowicach odbył się jego pogrzeb, tu pożegnali rodzina i przyjaciele.

Cmentarz w Mysłakowicach należał do nekropolii gdzie natura i sztuka łączyły się tu ze sobą w harmonijny sposób. Po zachodniej stronie przy okalającym cmentarz płocie z niskich świerków, znajdował się grób Teodora. Wysoki, czarny kamień nagrobny z granitu, nosił napis z księgi Hioba Pan dał, Pan zabrał. Imię Pana niech będzie błogosławione.

Dzień pogrzebu był bardzo nieprzyjemny, zimno i deszcz a góry pokryte już były śniegiem. Góry smucą się po stracie przyjaciela – tak zaczął przemowę duchowny. Żona Teodora przeżyła go o 35 lat i zmarła w 1925 roku. Wychowała dwóch synów na porządnych pracowitych ludzi. Po śmierci spoczęła obok męża.

3 sierpnia 1930 roku tj. 40 lat po jego śmierci i 50 lat od powstania RGV w Mysłakowicach, Teodor Donat otrzymał od swoich towarzyszy okolicznościowy kamienny obelisk. Kamień ten to potężna skała, położona w południowej części parku obok drogi do kościoła i pałacu. Po jego bokach znajdowały się ławki z widokiem na Śnieżkę i Karkonosze. Na kamieniu znajdował się napis I Wam nie chciało się serce poszerzyć. Ojczyzno. Narodzie, do Ciebię należę, jak ty do mnie. Co wobec tego znaczy stan? Jakie znaczenie dla mnie ma partia? W całości chcę im służyć. To ma być testament Donata.

Teodor Donat wpadł na pomysł założenia w tutejszej okolicy Związku Towarzystwa Gór Karkonoszy RGV, podczas powrotu pociągiem z wystawy rybnej. Jadąc przez Lubań, Jelenią Górę do Mysłakowic, poznał i zaprzyjaźnił się z małżeństwem Schaffer z Gottesbergu. Schaffer zwrócił mu uwagę na ubóstwo turystyczne w tych okolicach i opowiedział mu o związkach które zostały założone w Alpach. Zajmują się one turystyką, budową schronisk i dróg górskich, stawiają drogowskazy a wszystko to na swój koszt. Myśl aby to samo zrobić w Karkonoszach nie dawała mu spokoju.

W pewnej gospodzie przeczytał w gazecie o budowie wieży widokowej koło Drezna. Zaraz napisał do przewodniczącego tamtejszego związku, z prośbą o przesłanie mu statutu. W kilka dni otrzymał statut oraz zachętę do działalności. Dnia 1 czerwca 1880 roku napisał list do księcia Reuss (Głównego Radcy Okręgowego w Jeleniej Górze), z prośbą o pozwolenie założenia takiej organizacji. Napisał również broszurę pt. Cele i środki Związku Towarzystwa Karkonoskiego. Po wydaniu jej, napisał list do burmistrza Jeleniej Góry Bassenge, aby zechciał zostać przewodniczącym Komitetu Założycielskiego Związku Towarzystwa Karkonoskiego. Usiłował również zaangażować głównego właściciela Karkonoszy hrabiego von Schaffgotscha oraz jego urzędników.

Dnia 7 czerwca 1880 roku w Posłańcu Karkonoskim ukazała się notatka ...Wszyscy panowie zainteresowani Związkiem Karkonoskim proszeni są o stawienie się w piątek dnia 9 lipca o godzinie 8,oo wieczorem w restauracji Schrmanna (pokój w wieży )celem omówienia i założenia związku...Utworzono komisję składającą się z panów: Bassengo, Fieck, Semper, Wieluf i Donat. Jej zadaniem było opracować tymczasowy statut. W kilka dni później grupa ta składała się już z 47 członków z tutejszej okolicy i innych części Śląska.

Podpisano odezwę do udziału dalszych ochotników. Dnia 1 sierpnia 1880 roku wybrano Zarząd który składał się wyłącznie z mieszkańców Jeleniej Góry. W 2 dni później T. Donat utworzył pierwszą sekcję w Erdmannsdorf (Mysłakowice), która zaraz zdobyła aż 51 członków. Na jej czele stanął T. Donat, a pomagali mu jego przyjaciele: Schveitzer, Colmann, Baum, Wittver i Gunther.

Postawili sobie za cel aby ich sekcja RGV we wszystkim była najlepsza i zawsze pozostawała na czele RGV, ciągle starali się o nowych członków. Dnia 29 grudnia 1884 roku, czyli po 4 latach prowadzenia związku i gazety Wędrowiec został zaatakowany przez swoich przeciwników. Niesłuszne oskarżenia bardzo go zraniły, dlatego postanowił zrzec się stanowiska naczelnego redaktora tygodnika Wędrowiec. W istocie chodziło o to aby Donata pozbawić dochodów oraz usunąć z intratnego stanowiska w gazecie. Była to zemsta dr Zachariasa za ośmieszenie go przez Donata w wydawanym tygodniku.

W ciągu 10 lat działania RGV w Mysłakowicach tj. od 1880 – 1890 roku (czyli do śmierci Donata) ich zadaniem było stworzyć tyle, ile jest w ich możliwościach finansowych: 1. Zakupienie dwóch wielkich panoram Karkonoszy, z których jedna przez wiele lat wywieszona była na dworcu w Gerlitz, zaś druga znajdowała się również na dworcu w Kreug. Ich celem było zachęcić jak najwięcej ludzi do przyjazdu w Karkonosze.

2. Literacka propaganda o tutejszych górach (Karkonosze i okolice).Dlatego wydano książkę o historii tutejszej miejscowości, jak również artykuły w dużych gazetach o Karpnikach, Bukowcu i Mysłakowicach.

3. Utworzenie stypendiów wakacyjnych podróży.

4. Utworzenie obszernego zbioru minerałów tutejszych gór, które wzbogacane przez drogocenne darowizny ze strony członków grupy, zostały przekazane do Muzeum w Jeleniej Górze.

5. Wszelkie wydatki pokrywała grupa ze swoich składek.

Oprócz tego Teodor Donat miał na tyle czasu aby piastować różne funkcje w swoich Mysłakowicach. Był długoletnim naczelnikiem Gminy Erdmannsdorf (aż do chwili połączenia obu części w jedną gminę Erdmannsdorf-Zillerthal). Miał czas na gromadzenie i spisywanie zdarzeń w Mysłakowicach i okolicznych wioskach. Napisał i wydał książkę pt. Historia Mysłakowic od 1385 – 1890 roku. W książce tej opisał dzieje naszej wioski z kronikarską dokładnością, z której korzystamy do dnia dzisiejszego, mimo że od tamtego czasu upłynęło aż 115 lat.

 

10. Zabytki Mysłakowic.

  1. Pałac królewski rodziny Hohenzollernów.

 

Do cennych zabytków Mysłakowic należy pałac królewski, usytuowany w pobliżu rozległego parku, obok kościoła, nad rzeką Łomnicą. Pierwszy pałac w miejscu dzisiejszej budowli wznieśli Kalkreuthowie pod koniec XVIII wieku. Był to skromny budynek barokowy na rzucie podkowy otwartej od południa. W 1818 roku feldmarszałek von Gneisenau zlecił jego przebudowę dla własnych potrzeb. Gruntownej przeróbki dokonano według planu malarza i architekta Józefa Raabe. Zachowując plan podkowy, dobudowano werandę o 5 drzwiach i podwyższono mury o półpiętra, uzyskując w ten sposób drugą kondygnację. Łamany dach wsparto na wewnętrznych ścianach działowych. Wnętrze wyposażono według upodobania i zamożności hrabiego. W tej postaci pałac przetrwał 20 lat.

W 1832 roku od wdowy hrabiego, pałac zakupił król pruski Fryderyk Wilhelm III, przeznaczając go na letnią rezydencje. W tym czasie przeróbek dokonano tylko we wnętrzu pałacu, dostosowując go do wymagań monarchy. Prawdopodobnie częściowo też zmieniono umeblowanie, tapety i dywany. W takim stanie pałac pozostał dalszych 10 lat.

Po śmierci króla w 1840 roku, jego syn i następca tronu Fryderyk Wilhelm IV, odkupił rezydencje od wdowy, księżnej Legnitz (druga żona króla Fryderyka Wilhelma III ). Jeszcze podczas swego pobytu w Mysłakowicach od 15 – 25 sierpnia 1840 roku król przekazał dyrektorowi komisji budowy pałacu, Augustowi Stulerowi, udającemu się na ceremonię składania hołdu do Królewca, swoje projekty, dotyczące przebudowy. Młody król życzył sobie – częściowo z powodów praktycznych i na swe wyobrażenia o królewskiej letniej rezydencji, aby dotychczasowy pałac uległ przemianie. Stuler przesłał swój projekt jeszcze we wrześniu 1840 roku, kiedy architekt królewski Karl Schinkel poważnie zapadł na zdrowiu. Zrealizował go dopiero w latach 1841 – 1844 budowniczy Hamann. Budowla została podniesiona o pełne górne piętro, a oplatający je blankowany gzyms skrywa dach. Odznaczające się spójnością ściany z małymi oknami z czworokątnymi, załamującymi się okapami, stwarza nastrój zamku gotyckiego, ożywionego z każdej strony inną formą.

Od strony północnej był to płaski, trójosiowy ryzalit, na którym wznosił się balkon, podkreślający wjazd. Od wschodu zrobiono wykusz w którym mieścił się pokój mieszkalny królowej. Na południu powiększone zostało połączenie między skrzydłami. Pomieszczenie to znane jest, jako salon kwiatowy posiadało 5 oszklonych drzwi. Od 1818 roku zamiast ściany były tu 4 kolumny, na których opierały się drzwi. Z sali tej wychodził teraz balkon. Pokoje mieszkalne pary królewskiej umieszczone zostały po obu stronach sali kwiatowej.

Największym zmianom pod wpływem Stulera uległa strona zachodnia. W miejsce wcześniejszego, okrągłego dachowego belwederu, powstała tu kojarząca się ze średniowiecznym pałacem wieża, z której można było podziwiać daleki krajobraz. Ośmioboczna wieża kończy się wieńcem okien i nad nimi platformą widokową. Od strony zachodniej wjazdowej przylegają do niej dwie kondygnacje pomieszczeń, a od południa jednopiętrowa ozdobiona sklepionymi oślimi grzbietami oknami, zakończona półokrągło sala jadalna. Pomieszczenia pod jadalnią pokrytym asfaltem dachem były przechodnie, a w suterenie znajdowała się kuchnia i spiżarnia.

Jadalnia, to dość osobliwa w swoim kształcie przybudówka która przypomina oranżerie lub prywatne kaplice. Autorem tego projektu był sam król. Można się tylko domyślać jego wizji o wyposażeniu, oglądając później tam malowidło pokazujące założenie przez św. Jadwigę klasztoru w Trzebnicy. W oknach klasztoru wymalowano kolorowe herby miast i księstw śląskich „ o kształcie i porządku, zgadzającym się z okresem historycznym, na który wskazuje architektura sali. Malarz witrażowy Heinrich Muller, był twórcą witraży herbowych w Mysłakowicach.

Muller któremu Stuler pragnął wyrządzić tym zleceniem przysługę, nie dorobił się na nim majątku, gdyż przeznaczał na pracę przy tych witrażach o wiele więcej czasu niż było to przewidziane w zawartej uprzednio umowie. Również i do innych pomieszczeń pałacowych przewidziano dekoracje witrażową. W listopadzie 1850 roku nadeszły 3 skrzynie z witrażami do sali kwiatowej, z czego część była w transporcie potłuczona. Muller wtedy jednak już nie żył i nie wiemy czy witraże zostały wstawione i jak wyglądały.

Parterowe pomieszczenia w pałacu były wyłożone drewnianą boazerią oraz pomalowane na jeden kolor lub wytapetowane. Sufity tych sal były pokryte drewnianymi kasetonami. Tylko sala bilardowa miała sklepienie żebrowe.

Pałac w swej nowej formie, otynkowany na piaskowy kolor, prezentował się okazale a pokaźnych rozmiarów wieża konkurowała z wieżą kościelną . We wnętrzu pałacu znajdowały się wyroby ze srebra, szkła i porcelany oraz ciekawe meble i obrazy malowane na szkle.

Na dziedzińcu znajdowała się fontanna otoczona wysokim żywopłotem. Przy wejściu do pałacu stały dwie duże postacie halabardników, które wykonał Vogt z Wrocławia około 1845 roku. Ostatnim właścicielem pałacu był Gustaw Rudolf. Podczas II wojny światowej w pałacu mieściła się siedziba S.A. oraz przechowywano tu zbiory i dokumentację Urzędu Konserwatorskiego z Berlina i Wrocławia oraz Biblioteka Akademii Sztuk Pięknych z Berlina i zbiory prywatne Po zakończeniu wojny, od maja do października 1945 roku kwaterowało w nim dowództwo Armii Czerwonej ZSRR. Pałac uległ wtedy wielkiej dewastacji. Przez krótki czas mieściła się tam również siedziba Monopolu Rolniczego. Do 1950 roku pałac stał pusty i uległ dalszej dewastacji, wreszcie przejęły go władze lokalne i po wielkim remoncie i adaptacji w 1953 roku otwarto w nim szkołę podstawową. Na dziedzińcu szkoły w 1991 roku ustawiono pomnik Johannesa Fleidla, który przywieziono tu z Bierutowic (Karpacz Górny). Wyremontowano i udostępniono dla turystów wieżę widokową, z której można podziwiać wspaniałą panoramę Karkonoszy i Kotlinę Jeleniogórską.

 

  1. Kościół ewangelicki.

 

Po nabyciu Mysłakowic w 1832 roku, król pruski Fryderyk Wilhelm III postanowił je rozbudować. Jedną z pierwszych budowli miał być kościół, a przy nim dom parafialny i szkoła z mieszkaniem dla nauczyciela. Do tej pory w Mysłakowicach nie było nigdy kościoła. Katolicy należeli do parafii w Łomnicy a ewangelicy do 1750 roku musieli szukać swojej świątyni w oddalonych miejscowościach, zaś od 1751 roku należeli również do parafii w Łomnicy bo tam wybudowano już dom modlitwy dla ewangelików.

Najważniejszą budowlą Schinkla w Mysłakowicach jest kościół. Jego projekt był gotowy w styczniu 1836 roku. Budowniczy Frey wykonał kosztorys i plany robocze, opiewający na 17.709 talarów oraz prowadził budowę w stałym kontakcie z Schinklem. Kościół w Mysłakowicach należy do późnych budowli sakralnych Schinkla. Zwolniony on został od przymusu stosowania dużych wnętrz, które obowiązywały w przypadku dużych kościołów w Berlinie. Zaprojektował on prostokątną budowlę jednonawową z wieżą, zakończoną półokrągłą apsydą. Kościół kryty jest płaskim, wystającym na zewnątrz dachem, co wskazuje na jego wiejski charakter. Wieża i apsyda ozdobiona jest włoskim fryzem arkadowym, przystosowanym do krajobrazu tej okolicy. Kościół został usytuowany na południe od pałacu, na skraju parku, na usypanym półokrągłym tarasie. Wokół posadzona ma być niska roślinność, tak by nie przysłaniała widoków na Karkonosze i okolicę. Schinkel przekazał również dokładne zalecenia co do projektu wnętrza. Ściany miały być pokryte szarym, imitującym marmur malunkiem, a kompozycja stropu z niebieskimi kasetami w gwiazdy ma przypominać nieboskłon. Ściany zewnętrzne o mlecznobiałym kolorze podzielone są purpurowo obramowanymi oknami. Ten sam kolor okala wieżę zegarową. Cyfry na tarczy zegarowej mają być namalowane złotą farbą. W imieniu króla wszystkie prace nadzorował minister von Rother, osoba ściśle związana z powstaniem osady tyrolskiej,

przędzalni itp. Projekt reprezentował styl budownictwa włoskiego, szczególnie wieża przypominająca dzwonnicę z Placu św. Marka w Wenecji. Kościół został usytuowany w pobliżu rezydencji królewskiej, w pięknym parku, będącym wówczas w rozbudowie. Kamień węgielny położono 12 września 1836 roku w obecności księcia Wilhelma (pana na zamku w Karpnikach), brata królewskiego.

Frey próbował zadowolić ministra Rothera, który popędzał budowniczych i przed każdą wizytą króla, przyśpieszał końcowe roboty poszczególnych części, nie przyjmując do wiadomości jakichkolwiek trudności miejscowych. Obraz tej sytuacji oddaje sprawozdanie o tym, jak próbował nadaremnie nakłonić przybyłych do Mysłakowic Tyrolczyków do pracy przy budowie. Zdarzyło się to wkrótce po ich przybyciu, zanim zdążyli wybudować swe domy. Przywykli byli oni do pracy tylko przez trzy dni w tygodniu, gdyż w poniedziałki medytowali nad niedzielnym kazaniem, w środę czytali biblię, a w piątki odbywali duchowe kształcenie. Życzyli sobie przy tym podawania jedzenia, nie chcieli ziemniaków i w końcu przestali w ogóle przychodzić do pracy, gdy okazało się, że ich dniówka miała kosztować 5 srebrnych groszy, podczas gdy i bez pracy otrzymywali dziennie 4 grosze zapomogi. Prace budowlane postępowały bardzo szybko i 3 sierpnia 1838 roku miało się odbyć uroczyste poświęcenie kościoła. Niestety, stało się inaczej. W piątek, 8 czerwca 1838 roku, o godzinie 6,30 rano nastąpiła katastrofa – zawaliła się wieża kościelna. Do ukończenia budowy zabrakło półtora dnia. Pod gruzami zginęło 10 robotników, a 4 zostało rannych. Uratował się tylko robotnik, który zniósł ubranie i zatrzymał się w przedsionku. Na temat tragedii krążyły różne opowieści. Jedni mówili, że wieża miała za słabe fundamenty, drudzy że do budowy użyto złych materiałów, inni przypisywali winę złym warunkom atmosferycznym, a jeszcze inni że kościół ustawiono na sztucznie usypanym wzgórzu po założeniu stawu. Na rozkaz rozgniewanego króla, przybyłego do Mysłakowic 18 czerwca 1838 roku, wszczęto dochodzenie, po zakończeniu którego budowniczy Gustaw Fray z Kowar i mistrz murarski

Karol Teodor Christmann z Jeleniej Góry orzeczeniem sądu zostali pozbawieni prawa wykonywania zawodu. Fray z Kowar, który przejął się niezmiernie wypadkiem, popadł w obłęd i zmarł w 1840 roku. Król zajął się losem wdów i sierot. Wydał polecenie wstrzymujące budowę kościoła według dotychczasowych planów. Nakazał rozebrać go całkowicie i przystąpić do budowy nowego, ale opartego na solidnych założeniach budowlanych.

Zgodnie z projektem Schinkla, był on przedłużony o dwie osie okienne, a pod emporami przebiegał dodatkowy rząd okien. W tym samym miejscu wybudowano więc nowy kościół, już większy gdyż przybyło wiernych (protestanci z Tyrolu). Budowa została powierzona Hamannowi, królewskiemu budowniczemu z Berlina. Ostatecznie kościół został poświęcony 8 grudnia 1840 roku w obecności ministra von Rothera i wielu innych osobistości.

Królowi Fryderykowi Wilhelmowi IV, nie podobało się płaskie zakończenie wieży, dlatego w 1858 roku zlecił jej przebudowę, na styl gotycki. Została ona podwyższona do wysokości 50 m (poprzednio miała 30m). Koszt przebudowy pokrył król z prywatnej kasy.

Wieża kościelna wsparta jest na kwadracie o wymiarach 6,5 x 6,5m i znajduje się po stronie zachodniej kościoła, a przejście pod nią stanowi główny portal. Najcenniejszym fragmentem tej klasycystycznej budowli są dwie marmurowe kolumny z Pompei, podtrzymujące przedsionek. Ofiarował je Fryderykowi Wilhelmowi III król Neapolu.

Organy wyróżniające się silnym głosem wykonał w 1840 roku za 2.000 talarów mistrz Karl Friederich Buckow. Dzwony odlał jeleniogórski ludwisarz Siefert. Stanowiły one dar królowej Elżbiety dla tutejszego kościoła, a umieszczono je w gotyckim hełmie wieży ( w latach I wojny światowej zostały przekazane na cele wojskowe, a nowe dzwony zakupiono w 1923 roku za pieniądze zebrane wśród ludności ).

Przed kościołem stał krzyż metalowy zaprojektowany przez Stulera według szkiców

króla z płaskorzeźbą na medalionie króla Fryderyka Wilhelma III, po bokach którego znajdowały się dwie postacie chłopięce symbolizujące Śląsk i Tyrol wspierający ten medalion. Krzyż ten ufundował król Fryderyk Wilhelm IV, a wykonał go rzeźbiarz Rauch. Ustawiono go przed kościołem 7 czerwca 1842 roku. Kościół otynkowano na kolor żółtozielony w czerwone linie. W dalszej przyszłości król zamierzał otoczyć kościół arkadami, lecz pomysł ten pozostał tylko w projekcie.

Z płaskorzeźbą związana jest tragiczna historia. Chłopiec z Mysłakowic, służący rzeźbiarzowi jako model, popełnił 8 lat później mord rabunkowy i wiele lat spędził w więzieniu. Ułaskawiony, wyemigrował do Ameryki i tam ciężką pracą dorobił się majątku, zyskując szacunek. Pod koniec życia odwiedził wraz z rodziną Mysłakowice.

We wschodniej części świątyni jest półkolista apsyda, we wnętrzu której ustawiony był ołtarz główny, spalony w 1946 roku. Po prawej stronie prezbiterium była drewniana ambona, na jednej wysokiej nodze. Sięgała ona do połowy balkonu, zaś stojący tam pastor sięgał do końca balkonu. Wejście na ambonę było zapewne z zakrystii mieszczącej się po prawej stronie ołtarza.

Po lewej stronie ołtarza, symetrycznie do ambony, stała chrzcielnica zakryta białym obrusem. Chrzcielnica ta znajduje się obecnie w tylnej części kościoła pod chórem po prawej stronie przy wejściu. Po bokach ołtarza na ścianie apsydy, wisiały dwa portrety: króla pruskiego Fryderyka Wilhelma III i IV każdy z nich obrany był w mundur wojskowy. Obecnie w tym miejscu namalowane są postacie świętych. Ołtarz główny skromny i drewniany, sięgał do wysokości zakończenia ambony i zawierał obraz Zbawiciela, a namalował go Remye z Berlina. Organy posiadały 19 głosów i 30 rejestrów oraz 1.120 piszczałek. W prezbiterium przed ołtarzem na podłodze leżał skromny dywan w pasy. Po lewej stronie na balkonie wydzielono specjalne miejsce dla monarchy i jego rodziny, do którego mogli oni wchodzić z lewego pomieszczenia obok ołtarza, krętymi schodami na balkon. Monarcha również miał oddzielne wejście do świątyni, z przodu po lewej stronie (dzisiaj schody zlikwidowane). Pod apsydą znajduje się podpiwniczenie. Z lewej strony kościoła znajdowała się piękna wodna kaskada, a nad nią kamienny mostek, rozebrany w latach 90-tych.

Dnia 2 sierpnia 1837 roku Schinkel pisał do Rothera, że znajdujący się w budowie kościół jest ... w całości zgodny z projektowanym obrazem...Widok ten, szczególnie godny uwagi od strony zachodniej, na tle Sokolików, utrwalił pędzlem w 1840 roku August Wilhelm Schirmer. Pomalowany na biało proste formy architektoniczne odznaczają się od otaczającej je zieleni. Biało-niebieski był również mostek parkowy.

Schinkel uważał, że...po stronie brukowanej drogi z dużymi drzewami będzie jeszcze sporo do zrobienia, aby skutecznie przykryć stare, nieuporządkowane zagrody chłopskie i stary młyn, gdyż obiekty te muszą całkowicie zniknąć z oczu, a zamiast nich pojawić się mają przyjemne dla oka zgrupowania drzew, pod którymi będzie można pofantazjować sobie o dalszym krajobrazie...

W toku tych przemian nie zniknęły jednak powstałe w następnych latach domy tyrolskie, gdyż według panującej wówczas opinii stanowiły wzorzec tradycyjnej formy budownictwa. Stały się one raczej zaczynem pewnej mody tzw. tyrolskiej. W takim to właśnie stylu powstały w następnych latach: Dom Rothera (Czerwony Dwór), Dom Hamanna (między pałacem a kościołem), Willa Liegnitz (mały budynek szkoły), i wiele więcej tak w Mysłakowicach jak i w najbliższej okolicy.

Król Fryderyk Wilhelm III na budowę kościoła w Mysłakowicach wyłożył 26.000 talarów. Wymiary kościoła według projektu wynoszą w stopach: długość 84,5 stóp, szerokość 39,5 stóp, wysokość 110 stóp. Miejsc siedzących było 486, a wszystkich około 800 miejsc.

 

  1. Park obok pałacu królewskiego.

 

Mysłakowicki park, znajdujący się w pobliżu pałacu i kościoła, należy do zabytków. Zajmuje on powierzchnię ponad 13 ha, z czego 3,4 ha to staw z dwoma wyspami. Rośnie w nim około 1900 drzew i 50 gatunków krzewów, pochodzenia rodzimego i obcego. Do najbardziej popularnych należą: dąb szypułkowy – 380 sztuk, lipa drobnolistna – 335 sztuk, klon pospolity – 285 sztuk, klon jawor – 95 sztuk, brzoza brodawkowata – 75 sztuk, buk pospolity – 63 sztuki, jesion wyniosły – 45 sztuk, świerk pospolity – 45 sztuk, itd.

Występują także, tworząc podszyt i podrost – leszczyna, głóg, czeremcha, bez czarny i koralowy, kalina koralowa i bardzo rzadko spotykany krzew – trzmielina. W wojewódzkim rejestrze pomników przyrody znajdowało się 23 obiekty (ale od tego czasu w okolicy wiele razy szalał wiatr halny, który zapewne zmniejszył ten wykaz). Do pomnikowych drzew zaliczono dąb szypułkowy – o obwodzie 670 cm i 150 lat, lipa drobnolistna – obwód 350 cm i 120 lat, świerk pospolity – obwód 300 cm i 120 lat. Uczniowie szkoły podstawowej w Mysłakowicach w 1992 roku oznakowali drzewa tabliczkami, łatwo je było wtedy zidentyfikować. Jednak do dnia dzisiejszego tylko na nielicznych pomnikach zachowały się tabliczki informacyjne.

Historia parku jest ciekawa i rozpoczyna się 20 lipca 1833 roku, kiedy to król Fryderyk Wilhelm III wydał urzędowe zezwolenie na jego założenie. Plany sporządził dyrektor Ogrodów Królewskich – Teichen, nadzorowany przez słynnego twórcę stylowych parków Józefa Lenne i architekta Karola Schinkla. Krajobrazowy, rozległy park w stylu angielskim, organicznie związany był z charakterem i ukształtowaniem okolicznego terenu.

Ukształtowanie terenów położonych wokół Mysłakowic, w większości wykorzystanych rolniczo, w duchu ogrodów artystycznych rozpoczęło się wraz z pierwszą wizytą Lennego w Mysłakowicach. Już rok wcześniej był on proszony listownie przez ministra Rothera, aby przy okazji swej wizyty w Berlinie odwiedził go i porozmawiał na temat parku, ponieważ ...Jego wysokość król raczył okazać podczas swej wizyty w Mysłakowicach niezwykle duże zainteresowanie tamtejszymi założeniami parkowymi...

Dwa zachowane z tego roku projekty prezentują posiadłość z 7 stawami, które między pałacem a miejscem przeznaczonym na budowę kościoła, wykazują charakterystyczne dla sztuki ogrodowej ozdobniki. Po zakupieniu terenów leżących pomiędzy pałacem a kościołem i zburzeniu istniejących, zasłaniających widok budowli, Lenne miał możliwość założenia tu terenu, którego zadbany trawnik rozciągał się aż po stojący nad brzegiem stawu kościół.

Wokół pałacu założono dywany kwiatowe, fontanny, posadzono rzadkie rośliny, krzewy ozdobne i drzewka. Pierwotny ogród ozdobny (za czasów marszałka), stał się wielkim ogrodem warzywnym, chronionym przed obcymi gęsto posadzonymi krzewami oraz zabudowaniami cieplarni i stajni.

Po drugiej stronie ogrodu warzywnego znajdował się właściwy park pałacowy. Zaplanowane z rozmachem drogi dla powozów na obrzeżach parku oraz mniejsze w pobliżu brzegów pozwalały na wspaniałe piesze wycieczki. Całe założenie parkowe składało się z leżącego w pobliżu pałacu dywanu kwiatowego, właściwego parku wzbogaconego stawami z rzadkimi okazami drzew i krzewów i upiększonego dekoracyjnymi budowlami oraz z pięknego w tle krajobrazu górskiego Karkonoszy ze Śnieżką w środku.

Minęły już czasy czysto dekoracyjnych budowli i sztucznych ruin, co występowało wcześniej w Staniszowie, Karpnikach czy Bukowcu. Zachowały się do dnia dzisiejszego listy zamówień roślin sporządzonych przez Teichlera dla parku mysłakowickiego: 171 nazw drzew, krzewów i roślin w porządku alfabetycznym. Była to roślinność, która występowała zarówno w Mysłakowicach jak też w okolicznych lasach, należących do majątku. Wszystkie inne zamawiane były zgodnie z pozwoleniem ministra von Rothera w Królewskiej Szkółce Leśnej w Poczdamie. Zachowane szkice pokazują dokładnie miejsca gdzie zostały posadzone.

Lenne nie docenił początkowo ostrego klimatu jaki panuje pod Karkonoszami, dlatego z tego powodu trzeba było uzupełniać rośliny które ni przeżyły tutejszej zimy i zamienić je na inne. Nad północnym brzegiem dużego stawu stała 6 metrowej wysokości brama ze szczęk wieloryba. Zakupił je król Fryderyk Wilhelm IV, za 45 talarów od pani Hermann z Wrocławia. W latach 80-tych brama runęła do stawu. Dopiero przy czyszczeniu stawu zostały wydobyte, ale połamane i z licznymi brakami. Metalowy stelaż pod szczęki wykonali pracownicy DZPL Orzeł, zaś konserwacje wykonała specjalistyczna firma. Jednak brama nie może znowu stać w swoim miejscu, gdyż zakonserwowano je do pobytu we wnętrzu, potrzebna jest więc odpowiednia gablota, na którą nie ma funduszy. Szczęki przebywają od 10 lat na plebani u księdza proboszcza i tam je można oglądać.

Na terenie parku wzniesiono liczne budowle jak: Belweder, Herbaciarnię, Altanę z kołem młyńskim, Willę Liegnitz ( willę w stylu tyrolskim, zbudował Fryderyk Wilhelm IV dla swojej macochy, drugiej żony swego ojca w 1843 roku, obecnie drugi budynek szkoły od 1960 roku.). Dom Hamanna ( między pałacem a kościołem znajduje się dom mieszkalny w stylu tyrolskim obok drogi, zbudowany został w 1838 roku). Poprowadzono nowe drogi dojazdowe, między innymi Drogę Królewską, która łączy rezydencję mysłakowicką z siedzibą królewskiego brata w Karpnikach. Na wzgórzu Krzyżowa Góra, ustawiono granitowy krzyż widoczny z okien pałacu. Urządzono tam, wykorzystując skałki romantyczne miejsce do odpoczynku. Do dziś skałki te noszą nazwę Kamienna Altana.

W późniejszym czasie w parku ustawiono pomniki: pomnik poświęcony żołnierzom z Mysłakowic którzy zginęli w czasie I wojny światowej, pomnik ku czci Teodora Donata – współtwórcy założenia Towarzystwa Karkonoskiego RGV, pomnik ku czci Mieczysława Orłowicza – czerwony szlak z Paczkowa do Świeradowa, pomnik dla cesarza Wilhelma. Park był przepiękny, wspaniale utrzymany i ogrodzony – za wejście trzeba było płacić( np. w 1910 roku wejście do parku kosztowało 4 fenigi).

 

d. Domy tyrolskie 1838 – 1840.

 

Kolonia tyrolska o obco brzmiącej nazwie Zillerthal wraz z osiadłymi tam mieszkańcami tworzyła obcy folklorystycznie, prawie egzotyczny element w Kotlinie Jeleniogórskiej. Po obu stronach drogi prowadzącej od traktu kowarskiego powstała luźna zabudowa gospodarstw tyrolskich uszeregowana w dwóch rzędach, które na tle gór tworzyły nowy, niezwykły i romantyczny obraz wsi.

Aby ułatwić kolonistom zadomowienie się na tym terenie, wzniesiono dla nich domy w stylu charakterystycznym dla obszaru Tyrolu. W odróżnieniu od charakterystycznych dla Śląska frankońskich zagród chłopskich (trzy budynki wokół czworobocznego podwórza), lub jednopiętrowych domów przysłupowych były to zagrody jednobudynkowe, z dwupiętrową częścią mieszkalną, oborą i stodołą pod jednym dachem.

Na parceli nr 1 został wybudowany dom wzorcowy. Gospodarstwo to należało do rodziny Oblasera, która prowadziła tam zajazd. Niestety dom ten nie zachował się, spłonął w 1883 roku i zastąpiony został nowym murowanym budynkiem, pozostał jednak zajazd Tirolerhof – Dom Tyrolski i pełnił tę funkcję do 2000 roku.

Ten wzorcowy dom był punktem wyjściowym do dyskusji i ustaleń dotyczących kształtu przyszłych domów. Różniły się one wielkością, jednak pod względem formy były w zasadzie bardzo podobne. W niektórych wejścia znajdowały się na dłuższej ścianie, inne w ścianie szczytowej. Istniały też różnice w wyposażeniu warsztatów rzemieślniczych, np. kuźnia dla kowala Hechenleitnera lub młyn dla kolonii nad Jedlicą. Punkt sporny w przypadku wyposażenia stanowił np. piec, który Tyrolczycy chcieli ustawić tak, jak to było w zwyczaju w ich ojczyźnie. Dla kobiet i mężczyzn stanu wolnego, parobków i służących wybudowany został osobny budynek z małymi mieszkaniami (być może że dom ten stoi do dnia dzisiejszego i znajduje się na ul. Daszyńskiego.

Największą atrakcją Mysłakowic oprócz pałacu i kościoła są domy tyrolskie. Stanowią one unikatowy i oryginalny, obcy temu regionowi typ architektury drewnianej. Dom składa się z dwóch połączonych części: krótszej - mieszkalnej z drewna i dłuższej – gospodarczej z kamienia i cegły, zajmującej 2/3 długości budynku. Do drogi budynek tyrolski zwrócony jest boczną elewacją, wschodnią lub zachodnią. Zawsze jest to budynek dwukondygnacyjny.

Część mieszkalna, często na podmurówce z kamienia lub cegły, w pierwszej kondygnacji jest częściowo obmurowana a częściowo drewniana (w większości budynków tylko drewniana), natomiast przylegająca do niej część gospodarcza w pierwszej kondygnacji jest zawsze murowana. Druga kondygnacja całego obiektu jest drewniana. Obie części - mieszkalna i gospodarcza – są pokryte wspólnym, dwuspadowym dachem, o stromo spadających połaciach z silnie wysuniętym okapem. Dachy były kryte gontem, na to kładziono łupek, rzadziej dachówkę ceramiczną na zakładkę.

Typowy budynek był zakładany na planie silnie wydłużonego prostokąta orientowanego na osi północ-południe, z częścią gospodarczą nieco szerszą od mieszkalnej. Zdarzają się również domy założone na planie litery L, utworzone przez dwa prostokąty przylegające do siebie pod kątem prostym. Istniały także obiekty zbliżone do kwadratu, nie posiadające części gospodarczej. W budynkach tych przeważają układy dwutraktowe w części mieszkalnej z dwoma pomieszczeniami w każdym trakcie.

Na drugiej kondygnacji, przez całą szerokość budynku, biegnie obszerny korytarz, do którego przylegają dwie izby mieszkalne, wielkością odpowiadające pomieszczeniom z pierwszej kondygnacji. Obie kondygnacje łączą znajdujące się w sieni schody. Najbardziej charakterystyczne dla budowli tyrolskich są drewniane balkony, wsparte na bogato profilowanych wspornikach. Obiegają wszystkie elewacje mieszkalne na wysokości drugiej kondygnacji. Balustrady są bogato profilowane. Najczęściej w dekoracjach balkonowych występują stylizowane motywy roślinne w kształcie rozwiniętego kielicha tulipana lub lilii. Proste balustrady są zdobione ornamentem geometrycznym, złożonych z motywów serca, kwadratu, gwiazdy, trójliścia, wyciętym w deskach. Dół balustrady to najczęściej grzebień wycięty w jaskółczy ogon lub półkola. Charakterystyczny jest też w tych budynkach układ okien w elewacji bocznej (wejściowej) – zawsze dwa okna są rozmieszczone symetrycznie w obu kondygnacjach, natomiast w elewacji szczytowej znajdują się po trzy okna rozmieszczone nie symetrycznie.

Typowo tyrolski jest również podjazd przylegający na wysokości drugiej kondygnacji do części gospodarczej, jak i rozkład stodoły. Na parterze budynku znajdują się dwie duże izby mieszkalne – duży pokój reprezentacyjny i sypialny – rozmieszczone amfiladowo oraz sień, na osi której umieszczona jest kuchnia. Piętro to dwie izby mieszkalne i obszerny korytarz, z którego prowadzą drzwi na balkon i do stodoły. Stropy w izbach są przeważnie belkowane, we wnętrzach reprezentacyjnych belki są często profilowane lub malowane w stylizowane kwiaty. Przestrzenie między belkami bywają wypełnione deskami ułożonymi ukośnie lub prosto, a także listwami tworzącymi formy geometryczne.

Ściany w pomieszczeniach mieszkalnych, oszalowane deskami z listwami kryjącymi złącza są rodzajem boazerii ułożonej pionowo, a dalej poziomo. Pokoje mają podłogi drewniane, natomiast sień i kuchnię wykładano na ogół, ze względów praktycznych, kafelkami ceramicznymi. Domy stawiano najczęściej na terenach płaskich, w otoczeniu ogrodów, sadów i pól. W latach 1838-1840 wybudowano 56 domów, znajdują się one w kilku punktach Mysłakowic oraz w Sosnówce. Swoje osiedle Tyrolczycy nazwali Zillerthal na pamiątkę doliny, którą musieli opuścić. Kolonię domów w Sosnówce nazwano Hohen Zillerthal.

e. Pomnik Johannesa Fleidla.

 

Johann Fleidl był jednym z przywódców ruchu protestanckiego w latach 30-tycz XIX wieku na terenie Tyrolu austriackiego. To właśnie jego wybrali po długim namyśle mieszkańcy wsi Mayrhofen i okolic – późniejsi wygnańcy – na swojego opiekuna i reprezentanta wszelkich interesów oraz przewodnika do nowej ojczyzny. Dzięki jego taktowi, zdolnościom dyplomatycznym i krasomówczym, król pruski Fryderyk Wilhelm III wyraził zgodę na osiedlenie się Tyrolczyków na terenie Śląska. Podopieczni zawdzięczali mu to, że dzięki jego staraniom , popieranym przez hrabinę von Reden z Bukowca, mogli szybko zagospodarować się na przyznanych im ziemiach.

Wnet po przybyciu do Kowar i zakwaterowaniu, Fleidl pojął za żonę córkę jednego ze współziomków. W Mysłakowicach zamieszkali w nowo wybudowanym tyrolskim domu nr 2, stojącym do dziś lecz sporo przebudowany, na ul. Cmentarnej, nad rzeką Jedlicą. W dalszym ciągu reprezentował interesy rodaków w nowej ojczyźnie. Zmarł 4 stycznia 1853 roku, w wieku 60 lat, wskutek przewlekłego zapalenia płuc. Pochowano go na cmentarzu mysłakowickim, gdzie została wydzielona kwatera dla Tyrolczyków w 1838 roku.

Wśród Tyrolczyków wciąż żywa była pamięć exodusu z 1837 roku. Postanowili więc uroczyście obchodzić 50 rocznicę przybycia na Śląsk. Głównym punktem uroczystości miało być odsłonięcie pomnika Johanna Fleidla. Jednak pomnik nie był gotowy na 23 września 1887 roku – tj. na 50 rocznicę przybycia do Kowar i odsłonięto go 3 lata później, 21 września 1890 roku. Początkowo pomnik stał na cmentarzu, później przesunięto go przed cmentarz.

Głównym inicjatorem budowy pomnika oraz jego fundatorem był Johann Bagg – najdłużej żyjący przybysz z Tyrolu ( zmarł w 1922 roku mając 90 lat ). Pomnik ma ponad 2 m wysokości. W jego centralnej części znajduje się płaskorzeźba przedstawiająca głowę Fleidla w charakterystycznym tyrolskim kapeluszu. Płaskorzeźbę wykonano według rysunku E. Knippla, współczesnego malarza z Kowar,

13-12-2022 admin

Dodaj komentarz

Śledź nas

Ostatnie komentarze

Newletter

O nas

Myslakowice.com to niezależny, prywatny portal internetowy poświęcony tematyce Mysłakowic i Dolnego Śląska. Na stronach naszego portalu można zaleźć również informacje o zasięgu krajowym i światowym. 

Wszystkie materiały, fotografie, grafiki chronione są na mocy prawa autorskiego i nie mogą być wykorzystywane komercyjnie. Przy cytowaniu na innych strona www należy dodać aktywny odnośnik do strony myslakowice.com.