AKTUALNOŚCI
ARTYKUŁY
OGŁOSZENIA
WIADOMOŚCI
FORUM
PRZEPISY KULINARNE
GALERIA
Mysłakowice - wiadomości ogólne o wsi.

Mysłakowice - wiadomości ogólne o wsi.

Mysłakowice to największa wieś w Gminie Mysłakowice i w Kotlinie Jeleniogórskiej. Wieś jest mocno uprzemysłowiona o nieokreślonym układzie przestrzennym i zabudowie, od typowo wiejskich chat z XVIII i XIX wieku do bloków mieszkalnych, charakterystycznych dla budownictwa miejskiego z XX wieku. Taka zabudowa wynika z połączenia dawnych i obecnych osad mieszkalnych. Najstarsza osada znajduje się w pobliżu pałacu, kościoła i fabryki porcelany, późniejsza to kolonia tyrolska oraz osiedla: obok fabryki lniarskiej, Kamienna, Włościańska i obok dworca kolejowego. Osiedla nowe-robotnicze to Szkolna i Włókniarzy oraz najnowsze czyli dzielnice domków jednorodzinnych jak Nadbrzeżna, Łokietka, Wojska Polskiego, Daszyńskiego i Tęcza.



Mysłakowice powstały z połączenia dwóch różnych wsi: najstarszej jeszcze z przełomu XIV/XV wieku Erdmannsdorf i młodszej z XIX wieku Zillerthal zamieszkałej przez emigrantów religijnych z Tyrolu austriackiego. Po wojnie powstały nowe osiedla które połączyły te dwie różne osady. Wieś ciągnie się na długości około 3 km w widłach rzeki Łomnicy i Jedlicy, na wysokości od 370.- 395 m n.p.m. W południowo-zachodniej części wsi znajduje się duży suchy zbiornik przeciwpowodziowy 3,5 mil metrów sześciennych z wałem ochronnym i dwoma śluzami tzw. Jezioro Mysłakowickie a w parku i okolicy są mniejsze zbiorniki wodne-stawy hodowlane.

Większa część opadów występujących na tym obszarze przypada na pierwszą połowę lata. Średnia temperatura roczna wynosi tu około 7,2 stop.C. Najcieplejszym miesiącem jest lipiec ze średnią temperaturą 22 stop.C. Pierwsze opady śniegu występują w połowie października, ostatnie w połowie maja. Śnieg utrzymuje się średnio przez 95 dni. W okolicy Mysłakowic zboża dojrzewają późno, przeważnie na przełomie sierpnia i września.

Jeszcze na początku lat 80-tych, wieś miała połączenie kolejowe z Marciszowem, Kamienną Górą, Karpaczem i Jelenią Górą, niestety dnia 2 kwietnia 2000 roku zawieszono wszystkie kursy na tych liniach.

Obecnie jest tylko komunikacja autobusowa ale za to bogata bo łączy Mysłakowice z wieloma miastami w Polsce jak: Brzeg, Lubań, Zakopane, Bolesławiec, Kłodzko po jeden raz dziennie, Wałbrzych – 2, Zgorzelec – 3, Wrocław – 3, Karpacz – 32, Jelenia Góra – 51 razy. Bardzo dogodne połączenie tworzy autobus MPK linia nr 3 między Zakładem Lniarskim Orzeł a dawną Celwiskozą, uruchomiona w 1970 r. obecnie kursuje tylko 21 razy, niegdyś co 20 minut a w szczycie co 10 minut.

We wsi znajduje się Urząd Gminy, Oddział Banku PKO S.A., kościół, plebania, szkoła podstawowa i gimnazjum, apteka, poczta, ośrodek zdrowia, lecznica zwierząt, biblioteka, ośrodek kultury, Dom Tyrolski z gospodą, Chata za wsią-hotel i restauracja, dwie stacje paliw, stacja gazu, gospodarstwa agroturystyczne oraz duża sieć sklepów i punktów usługowych jak również kawiarnie i pijalnie. Do większych zakładów pracy zaliczyć należy: Zakłady Lniarskie Orzeł, Zakłady Porcelany Rauschert, Pass Pol, Jel Plast.

Okolice Mysłakowic charakteryzują się, podobnie jak całe Sudety, dużą ilością opadów. Ogromną rolę w magazynowaniu ich nadwyżek przypada roślinności. W XVII wieku rozpoczęła się jednak rabunkowa eksploatacja lasów, związana z rozwojem przemysłu. Wycinano je po obu stronach gór, nie martwiąc się tym, co będzie później. Obszar łysin powiększały huraganowe wiatry, tak częste w górach. Tym czasem zalesienie było zbyt wolne, toteż seria powodzi stała się tragicznym skutkiem tej gospodarki.

Wielka powódź, jaka nawiedziła te okolice 30.07.1897 r., uświadomiła ludziom z całą brutalnością, że dotychczasowa postawa wobec przyrody, nastawiona na maksymalny, doraźny zysk, musi ulec zmianie. Świadczą o tym między innymi, zabezpieczenia przeciwpowodziowe. W południowo-zachodniej części doliny rzeki Łomnicy znajduje się wał ziemny z dwiema śluzami. Przegradza on część terenu, tworząc sztuczny, suchy zbiornik.

Wał wokół tego zbiornika usypano w latach 1910 - 1914. W zlewniach małych potoków górskich przetrwała w szczątkowym stopniu zabudowa regulacyjna z końca XIX wieku i początku XX wieku. Nowa regulacja powstała po katastrofalnej powodzi w 1897 r. W ramach tych prac w latach 1904-1914 stworzono system zbiorników przeciwpowodziowych w Krzeszowie i Bukówce, chroniących Kamienną Górę. W tym okresie wybudowano system zbiorników przeciwpowodziowych w Sobieszowie i Cieplicach, chroniących bezpośrednio przed powodziami w zlewni rzeki Kamiennej oraz zbiornik polderowy w Mysłakowicach, zabezpieczający przed powodzią Jelenią Górę i osiedla w zlewni rzeki Łomnicy.

Wzniesiony, na pewno ogromnym kosztem, wał przetrwał do dzisiaj i w 1958 oraz w 1975 ,1977 a szczególnie w 1997 roku uchronił mieszkańców Mysłakowic przed wielkimi powodziami. Jak podaje kronika z 1958 r, gwałtowne opady wystąpiły z 2 na 3 lipca. Średni opad dobowy został przekroczony w Przesiece 21-krotnie, w Szklarskiej Porębie-11krotnie i Jeleniej Górze 10-krotnie. Największe opady miały miejsce 3 lipca w Kowarach i wynosiły 120 mm, czyli 120 litrów deszczówki na 1 metr kwadratowy powierzchni. 5 lipca o godz 14 stan wody na Bobrze w Wojanowie wynosił 360 cm. Niecały miesiąc później, w nocy z 1 na 2 sierpnia 1958 r., szalał tu silny huragan, wiejący z prędkością 100 km/godz, który spowodował wiele strat w gospodarce.

Nazwa wsi kształtowała się na przestrzeni wieków, od 1400 r.nosiła nazwę Erdmannsdorf, od założyciela Erdmanna, po osiedleniu się Tyrolczyków w 1838 r. druga część wsi otrzymała nazwę Zillerthal, by w 1939 roku cała miejscowość nazywała się Erdmannsdorf-Zillerthal (Zill-nazwa rzeki w Tyrolu, Thal-dolina w Tyrolu). Od maja 1945 r. do grudnia 1946 r. wieś nazywała się Turońsk. Obecnie używaną nazwę Mysłakowice ustaliła Komisja Ustalania Nazw Miejscowych, która działała w latach 1946 - 1949. Nazwa ta pochodząca od staropolskiego imienia Mysłak, obowiązuje od grudnia 1946 roku.

A oto jak zmieniała się ilość mieszkańców na przestrzeni ostatnich 250 lat.

1786r. – 1656 osób, 1816r. – 718 osób, 1825r. – 797 osób, 1840r. – 1123 osoby, 1860r. – 1572 osoby, 1871r. – 1656 osób, 1885r. – 1151 osób, 1905r. – 2431 osób, 1925r. – 2805 osób, 1940r. – 3000 osób, 1950r. – 3340 osób, 1970r. – 4211 osób, 1978r. – 4396 osoby, 1988r. – 4343 osoby, 2000r. – 4267 osób.

Mysłakowice były centrum rozległego założenia pałacowo-krajobrazowego. Jego pozostałością jest dawny park pałacowy z XIX wieku, o powierzchni 13,4 ha, z okazami starych ponad 200 letnich drzew. Stary i ciekawy drzewostan parku jest ciągle niszczony przez szalejące wichury i wiatry halne oraz przez okolicznych mieszkańców dawnego PGR-u, którzy cichaczem wycinają drzewa na opał. W parku i okolicy rosną drzewa pomniki przyrody takie jak: dęby szypułkowe, lipy drobnolistne czy świerki pospolite. Obwody tych staruszków sięgają od 3-6m.

Jak przystało na wieś dobrze uprzemysłowioną, rolnictwo nie odgrywa tu większej roli. Indywidualnych gospodarstw rolnych jest coraz mniej, zlikwidowano również dobrze prosperujący PGR zajmujący się uprawą pszenicy, ziemniaków i hodowlą wspaniałych mlecznych krów. Z rolnictwa utrzymuje się zaledwie kilka procent ludności, pozostali pracują w okolicznych fabrykach w Mysłakowicach, Kowarach czy Jeleniej Górze. W 2004 roku oddano nowoczesną oczyszczalnię ścieków dla wsi i okolicznych miejscowości.

Na południowych obrzeżach wsi od wielu lat działa Szkółka Leśna oraz Leśny Bank Genów jak również Gminny Śmietnik. Wieś posiada spore walory krajoznawcze dzięki czemu powstają gospodarstwa agroturystyczne przyciągające coraz więcej letników z innych terenów kraju. Przez Mysłakowice prowadzi szosa nr 367 z Jeleniej Góry do Kamiennej Góry oraz odchodząca od niej obwodnica do Karpacza.

 

  1. Najdawniejsze dzieje wsi ( 1385 – 1816 ).

 

Jeszcze bez nazwy, Mysłakowice zaistniały po raz pierwszy na piśmie w liście lennym braci von Molberg, wystawionym przez Agnieszkę, księżnę Śląska Księstwa Świdnicko-Jaworskiego. W dokumencie mówi się, że...nasi poddani Henryk Gunther von Molberg...własnościami swymi decydować mogą, sprzedawać je, przenosić, rozdawać, zamieniać...Akt ten został sporządzony w Kamiennej Górze w dzień zapustny 1385 r.,a więc w okresie rozwijającej się coraz bardziej kolonizacji niemieckiej Dolnego Śląska. Świadkami tego dokumentu byli: Henryk von Czirnen, Kunemanvon Zedlitz, Gunther von Ronow, Buchard Wiltberg, Henryk i Reinisch von der Czirele oraz Jan Kulma-pisarz ziemski, któremu pismo zostało polecone.

W 1410 roku Mysłakowice były własnością rodziny Stange, która posiadała też Staniszów. Członkowie tej rodziny należeli do niemieckich osadników. Brali udział w bitwie z Tatarami pod Legnicą w 1241 r. i za zasługi doznali honoru noszenia w herbie rodowym tatarskiej czapy. W dokumencie dotyczącym porównania spadkowego, sporządzonym w 1410 r., po raz pierwszy pada nazwa Erdmannsdorf. Z tego pisma dowiadujemy się, że Henryk Stange z braćmi miał ugodę dotyczącą młyna położonego w środkowych Mysłakowicach. Skutki prawne tej ugody przetrwały do roku 1887.

W jej wyniku Staniszów, wioska uboga w wodę, mogła mielić zboże wyłącznie w mysłakowickim młynie. Jedna trzecia młyna należała do właścicieli Staniszowa, a dwie trzecie do właścicieli Mysłakowic. Dokument ten, stwierdzający, że Mysłakowice dzielą się na trzy dobra: dolne, średnie i górne, został potwierdzony przez pisarza Janco Chotenitza. Ludność tych okolic dla upamiętnienia starej rodziny Stange nazwała jedną z gór Stangenberg (Grodna). Henryk Stange był wielkim zwolennikiem reformatora Jana Husa. We władaniu tej rodziny Mysłakowice pozostawały do 1518 roku. Wtedy część dóbr mysłakowickich przeszła na własność rodziny Derer von Zedlitz, która mieszkała w Łomnicy. Przodkowie tego rodu przybyli na Śląsk w orszaku księżnej Jadwigi, żony Henryka Pobożnego.

Przez szereg wieków stanowili w tym regionie ród możny o rozlicznych koligacjach. Byli zwolennikami Jana Husa i brali czynny udział w luterańskiej reformacji. Jeden z nich, zwany Płodnym, dożył 108 lat i dochował się 28 dzieci. Zmarł 25 lipca 1552 roku i został pochowany przy kościele w Łomnicy.

Mieszkańcy Mysłakowic, podobnie jak ludzie z całej Kotliny Jeleniogórskiej, wiele wycierpieli w okresie wojen husyckich (1419-1434) i wojny 30-letniej (1618-1648). Musieli często opuszczać swoje domostwa, uciekać przed plądrującymi okolicę wojskami i szukać schronienia w najbliższych zamkach.

Po zakończeniu wojny 30-letniej dobrami Mysłakowic zainteresowali się von Reibnitzowie. Była to jedna z najstarszych rodzin śląskich, pochodząca od starego saksońskiego rycerstwa. Posiadała w swoich szeregach wiele znakomitości, między innymi Dipranta von Reibnitz – urzędnika księstwa świdnicko – jaworskiego, Henryka von Reibnitz – pana na Bukowcu, Kostrzycy, Staniszowie i Mysłakowicach.

Przedstawiciele tej rodziny założyli nową księgę gminy Mysłakowice w miejsce zniszczonej w okresie wojny 30-letniej. Ostatni z von Reibnitzów, Leopold, doszedł do posiadania wszystkich trzech dóbr Mysłakowic i był sędzią miasta Jelenia Góra. Prawdopodobnie to on zbudował stary zamek w Mysłakowicach, którego ślady widoczne były jeszcze w XIX wieku (koło boiska sportowego). Pochowano go w Łomnicy, co może świadczyć o tym, że i ta miejscowość należała do niego. Cały swój majątek przekazał Karlowi von Kotwitzowi, który ufundował mu tablicę pamiątkową zachowaną do dziś w łomnickim kościele. Jednak spadkobierca nie objął rządów w Mysłakowicach, ponieważ jego matka sprzedała je baronowi von Richtohoff. Później osada przeszła w posiadanie Fryderyka Kalkreutha, od którego nabył ją feldmarszałek August Neidthardt von Gneisenau (1760-1831).

W 1765 roku majątek w Mysłakowicach szacowano na 28.125 talarów. We wsi mieszkało wówczas 11 kmieci, 63 zagrodników i 40 chałupników, wśród nich było 14 rzemieślników, wymieniano też 40 wolnych ludzi. W 1786 r. w czterech częściach wsi było 4 folwarki, młyn wodny, szkoła ewangelicka, 84 zagrodników, 18 chałupników i 11 kmieci. Pomimo już znacznej wielkości wsi, nie było tu kościoła a mieszkańcy należeli do parafii katolickiej i ewangelickiej w Łomnicy, tam też chowani byli na cmentarzach. Na początku XIX wieku wieś liczyła 138 domów, ale mocno rozrzuconych w 4 częściach osady.

 

  1. Życie chłopów we wsi za panowanie Habsburgów.

 

W omawianym okresie Mysłakowice były wsią niedużą. Zabudowania na terenie wsi były ubogie i prymitywne. Dominowało budownictwo zrębowe, a wnętrza wyposażone były bardzo skromnie. Wszędzie jednak spotykało się kołowrotki, nierzadko bogato zdobione oraz inne urządzenia służące do przędzenia lnu.

Mieszkańcy zajmowali się rolnictwem, zbieraniem ziół oraz uprawą lnu, z którego tłoczono olej i wyrabiano płótno. Rzemieślnicy trudnili się tkactwem, młynarstwem, wyrabiali cegły.

Po przejęciu Śląska pod panowanie Habsburgów życie ludności wiejskiej stało się bardzo ciężkie. Wzrosły obowiązki normowane przez dwór. Chłopi musieli świadczyć na rzecz właścicieli daniny pieniężne oraz daniny w naturze: zboże, jaja, przędzę. Zmuszani byli do pracy we dworze od 2 do 16 dni w miesiącu, a ich synowie i córki do służby przez rok i dłużej. Aby móc się przenieść do miejsca zamieszkania jednego ze współmałżonków i uniknąć rocznej lub wieloletniej służby, młode pary małżeńskie musiały opłacać się panu. Tragedią był przymusowy pobór rekrutów do wojska. Przy transakcjach handlowych pan, będący jednocześnie przedstawicielem prawa w okolicy, zawsze otrzymywał opłatę w wysokości 10% wartości przedmiotu sprzedaży. Własności chłopów w Mysłakowicach od 1660 r. do okresu panowania Fryderyka II, tj. do 1740 r., posiadały wartość od 60 do 250 marek ( krowa kosztowała wówczas około 11 marek, kopa jaj 7 groszy). Najdroższymi dobrami na terenie Mysłakowic były młyn i 3 gospody-karczmy. Górna karczma miała prawo wyszynku piwa i wina oraz wypieku pieczywa, dolna – prawo wyszynku wina i wypieku pieczywa. W trzeciej karczmie – gminnej – odbywały się wszystkie rozprawy sądowe. Posiadała ona także największe przywileje w osadzie dzięki prawu do dokonywania uboju, wypieku pieczywa, wyszynku wina oraz sprzedaży soli.

Chłopi z Mysłakowic nie chcieli się pogodzić z ciężkim życiem i bezwzględnym wyzyskiem, dlatego włączyli się czynnie do buntu, który wybuchł w Kotlinie Jeleniogórskiej w 1798 roku. Podobnie postąpili tkacze, gdy zmniejszyło się zapotrzebowanie na tkaniny lniane, a do ich chat zaglądał głód (1804 r.).

 

  1. Wieś w posiadaniu Augusta von Gneisenau ( 1816 – 1832 ).

 

W 1816 roku Mysłakowice stały się własnością feldmarszałka (marszałek polny) Prus Augusta Neidthardta von Gneisenau, współtwórcy zwycięstwa wojsk koalicji nad armią Napoleona pod Lipskiem i Waterloo. Dobra te nabyła jego małżonka Karolina w drodze zamiany majątku z Wojcieszowem, chcąc zrobić mężowi niespodziankę. Było to bardzo szczęśliwe wydarzenie dla Mysłakowic. Od tego momentu zaczął się złoty wiek dla osady.

Piętno silnej osobowości nowego właściciela: sławnego żołnierza, dobrego organizatora, a także człowieka miłującego przyrodę, odciśnięte zostało na obrazie wsi tamtych lat. Urodził się w 1760 roku jako syn oficera artylerii, w starej austriackiej rodzinie. Uczęszczał do szkoły jezuitów i na uniwersytet. W latach 1793 - 95 odbył kampanię polską, a następnie wiódł życie garnizonowe w Jaworze. W roku 1806 brał udział w walkach z wojskami Napoleona, pod Saalfeld i Jeną, w końcu 1808 r. poddał się do dymisji. Później podróżował po Angli, Szwecji i Rosji. Jako wykształcony magnat wojskowy, wśród generałów koalicji antynapoleońskiej, uważany był za jednego z głównych strategów.

Po pierwszym pokoju z Napoleonem dostał tytuł hrabiego i dobra ziemskie. W bitwie pod Waterloo odegrał ważną rolę, pełniąc w kampanii 1815 roku funkcję szefa sztabu u generała Bluchera. W 1818 r. został gubernatorem Berlina, a w 1825 r. został mianowany marszałkiem polnym-feldmarszałkiem. Gdy działania powstania listopadowego w Polsce przeniosły się na tereny położone w pobliżu pruskiej granicy, powierzono mu dowództwo 4 wschodnich korpusów. W Poznaniu zaraził się jednak na cholerę i zmarł 23 sierpnia 1831 r.

Nabyty majątek w Mysłakowicach obejmował łącznie 2.900 morgów ziemi, w tym: 1.000 morgów gruntów ornych, 350 morgów łąk na równinie oraz lasy i stawy. Gneisenau rozwinął tu przede wszystkim hodowlę, kupując 1.500 owiec i 55 sztuk bydła. Dokonał zasadniczej modernizacji posiadłości: przebudował pałac i przekształcił jego otoczenie oraz wzniósł około 1818 r. nowe zabudowania folwarczne. Dbał o sprawy społeczne; z jego inicjatywy w roku 1826 powstała we wsi szkoła. Troszcząc się o najbiedniejszych mieszkańców osady, uruchomił w pałacu darmową kuchnię. Roztaczał też opiekę nad zamieszkującymi pobliskie góry tkaczami, którzy znaleźli się w trudnej sytuacji w związku ze spadkiem cen płótna.

Tak pisał do żony towarzysza broni, generała Karla von Clausewitza ...Okolica niebiańska, strona południowa wspaniała (widok na Śnieżkę i brzegi stawow), północna bardzo miła (widok na kościół w Łomnicy). Są tu lasy, stawy i piękne łąki. Mam nadzieje przy pewnym wysiłku umysłowym uczynić Erdmannsdorf jednym z najpiękniejszych dóbr na ziemi...(list z 27.11.1816r.). Scalenie i odnawianie myslakowickich dóbr zajęło mu dwa lata.

W okolicy mieszkało wielu bardzo znacznych obywateli, z którymi hrabia Gneisenau utrzymywał stosunki towarzyskie. W Karpnikach rezydował książę Wilhelm Hohenzollern (brat króla pruskiego Fryderyka Wilhelma III ), w Ciszycy koło Kowar książę Antoni Radziwiłł, namiestnik Wielkiego Księstwa Poznańskiego, w Bukowcu hrabina Fryderyka von Reden, wdowa po ministrze górnictwa, w Cieplicach Schaffgotschowie, w Miłkowie hrabia Fryderyk Matuszka i inni.

Pisał hrabia do Clausewitza ...Co osiem dni przyjmuję u mnie około 20 osób na obiedzie, gdzie im dobrze, zresztą oni dążą do takich spotkań. Polityki się przy tym nie uprawia, ale za to literaturę. Dobry dom, z którym ze względu na córki utrzymuję dobre stosunki, to dom rodziny Reden w Bukowcu, gdzie, okazuje się, mam dużo życzliwości i spotkać można inne wykształcone osoby...

Od czasu do czasu organizowano wycieczki. Jedną z nich opisał hrabia do przyjaciela....Najpiękniejsza była ta, gdy wraz ze wszystkimi krewnymi i znajomymi jechaliśmy na sankach na Przełęcz Kowarską do znajdującego się tam schroniska. Tam zjedliśmy śniadanie, następnie każdy z nas na małych drewnianych saneczkach siedząc, zjeżdżał w dół pod opieką przewodnika. Zjeżdżaliśmy w liczbie 28 sanek przy pięknej pogodzie przez 11 minut do Kowar. Wjeżdżaliśmy na przełęcz kilka godzin, ale zjazd był wspaniały. Konrad Zedlitz, jeden z towarzyszy, gdy zobaczył wysokie zbocze, załamał się i zaniemógł...

Wkrótce po nabyciu posiadłości hrabia von Gneisenau przystąpił do modernizacji pałacu, wzniesionego prawdopodobnie przez rodzinę von Reibnitzów w I połowie XVIII wieku. Był to trójskrzydłowy barokowy budynek, założony na planie podkowy, mający dwie kondygnacje i łamany dach. Funkcję inspektora budowlanego powierzył malarzowi i architektowi Karlowi Raabemu, który prawdopodobnie przygotował także projekty tej modernizacji.

27 listopada 1818 roku hrabia pisał do generałowej von Clausewitz ... Czcigodna Pani, otrzymuje Pani list, od jednego z najbardziej zapracowanych ludzi, jacy obecnie istnieją na Śląsku, ponieważ mało co innego czynie, jak tylko zarządzam, rozbieram, urządzam, krążę dookoła, składam wizyty, przyjmuję gości, a przy tym jestem zupełnie sam, jeśli pominąć pana Raabego...W wyniku modernizacji pałacu, mającej nadać mu bardziej okazałą postać i zwiększyć jego powierzchnię przez wzniesienie półpiętra, powstała przytulna wiejska siedziba. Szczególna wrażliwość marszałka na piękno przyrody znalazła też wyraz w

silniejszym powiązaniu rezydencji z krajobrazem, dzięki dobudowaniu oszklonej werandy i tarasu, z którego otwierał się daleki widok na góry. Zachowało się kilka przekazów ikonograficznych, głównie rycin, przedstawiających pałac po modernizacji Raabego. Do najwcześniejszych należy zaliczyć widoki A. Tittela z około 1822 roku, powstałe w 6 lat po przebudowie rezydencji oraz rysunek inwentaryzacyjny sporządzony w roku 1832 w związku z adaptacją budowli na potrzeby nowego właściciela, króla Fryderyka Wilhelma III. Rysunek ten zawierał również rzuty wszystkich kondygnacji.

W efekcie przebudowy pałac zachował plan podkowy, otwarty w kierunku gór dziedziniec zamknięty został jednak od południa przez przeszklony przedsionek, nad którym umieszczono werandę poprzedzoną tarasem. Po przeciwnej stronie fasadę ogrodową zaakcentował pośrodku trzykondygnacjowy ryzalit z wąskim tarasem, wsparty na 4 filarach, między którymi ukształtowany był portal. Łamany dach zastąpiono dachem 4-spadowym z okrągłym belwederem krytym kopułą, osadzoną pośrodku kalenicy.

Okna pałacu były prostokątne i kwadratowe z wyjątkiem 5 wielkich w dobudowanym przedsionku. Naroża budynku ujęte zostały w ukośne przypory, boniowane podobnie jak lizeny ( pionowy występ muru często w postaci kolumienki) na parterze elewacji ogrodowej. W części centralnej pałacu znajdowała się sień o planie prostokąta. Dziedziniec zabudowany przez Raabego w okresie modernizacji zaczął pełnić funkcję sieni. Pomieszczenia pałacowe na parterze i pierwszym piętrze zostały podzielone na szereg mniejszych pokoi za pomocą nowych ścianek. Dzięki reprodukcjom 3 starych grafik możemy poznać, chociaż w części, urządzenie wnętrz pałacowych za czasów marszałka. Okazały salon ukazuje zapewne największe spośród wnętrz pałacowych: prostokątny pokój położony na parterze w skrzydle wschodnim. Pozbawiony w części środkowej prawie całkowicie mebli, pokój ten mógł pełnić także funkcje sali balowej. Ocienione podwieszonymi portierami dwa okna, za którymi widać było oficynę, otwierały się w stronę dziedzińca przedpałacowego. Usytuowane naprzeciw siebie dwa zamknięte arkadą przejścia prowadziły do niewielkiego podłużnego pokoju od strony wschodniej oraz do nowej sieni, ukształtowanej po zachodniej stronie w wyniku zabudowy otwartego niegdyś dziedzińca. W ścianie wschodniej uformowana została półkolista wnęka, mieszcząca marmurowe popiersie na wysokim cokole. Pokój zdobiły meble w stylu biedermeier – sofa, kanapa, krzesła i stoliki, ustawione wzdłuż ścian. Podłogę przykrywał wielki puszysty dywan, wnętrze oświetlał natomiast kandelabr, wiszący pośrodku sufitu.

Nad salonem znajdował się drugi okazały pokój, położony na piętrze w skrzydle wschodnim. Jego okna otwierały się także na południe, w stronę panoramy gór. Były tu dwa wejścia położone naprzeciw siebie. Wschodnie prowadzące do niewielkiego pokoju i zachodnie wiodące do zimowego ogrodu, założonego w oszklonej werandzie nad sienią. Pokój ten miał wyraźne cechy wnętrza o charakterze reprezentacyjnym z ozdobnym kasetonowym stropem i mozaikową posadzką. Meble w stylu biedermeier, oraz obrazy na ścianach czyniły wnętrze eleganckim z kameralną atmosferą.

Znajdujący się w dobudowanej części niewielki pokój do pracy marszałka, położony był w środku wschodniego skrzydła. Jego wnętrze wypełnione było prostymi drewnianymi meblami. Ciepłymi akcentami były jedynie dwa obrazy oraz ozdobny piec. Inwestycje przeprowadzone przez marszałka w Mysłakowicach obejmowały nie tylko modernizację pałacu, ale także budowę nowego folwarku około 1818 roku....Siedzę teraz i urządzam tutejszy dom, aby mógł on przyjąć w zimie moją liczną rodzinę. Każę zrujnowane budynki gospodarcze rozebrać, a na ich miejscu zbudować lepsze i ładniejsze... pisał do pani von Clausewitz w liście z 27 listopada 1816 roku. Budynki te, a było ich 5, jak wskazuje mapa z lat 1825-1827, zgrupowane zostały wokół kwadratowego dziedzińca, położonego przy

drodze, zwanej wówczas ulicą Gneisenau. ...Co tyczy się moich tutejszych budowli, inwestycji i ulepszeń to wszystko wygląda jeszcze dość surowo i nie można oczekiwać, że zakończę prace w tym roku...pisał w liście z 17 lipca 1818 roku... Jednak moje stajnie są już gotowe i stoją w nich 4 nowe konie angielskie i 2 meklemburskie konie pociągowe...

Powstała też niewielka oranżeria, która jednak się nie zachowała. 5 lipca 1822 roku umiera córka Agnes którą pochowano przy kościele w Łomnicy. Pałac w Mysłakowicach odwiedzili członkowie rodziny królewskiej, a także sami władcy, dodając splendoru właścicielowi. W październiku 1818 roku, gdy marszałek przebywał w Berlinie, Mysłakowice odwiedził Fryderyk Wilhelm III-następca tronu i książę Wilhelm (późniejszy cesarz). Przyjęła i ugościła ich żona marszałka, Karolina. 14 września 1828 roku zatrzymał się tu na odpoczynek król Fryderyk Wilhelm III, podążający do Karpnik do swego brata.

W roku 1830 pałace w Karpnikach i Mysłakowicach ponownie zostały zaszczycone, królewskimi odwiedzinami, albowiem dwory berliński i petersburski wyznaczyły sobie spotkanie w górskich okolicach. Przybyli tu wraz z małżonkami car Rosji Mikołaj i król Prus Fryderyk Wilhelm III.W nawale zajęć gospodarskich i towarzyskich hrabia znalazł czas na to, aby troskliwie zająć się mieszkańcami wsi, szczególnie tkaczami. W 1826 roku wybudował szkołę, którą często odwiedzał. Interesował się postępami w nauce, czasami egzaminował z matematyki i dobrym uczniom przyznawał specjalne nagrody.

Pierwsza wzmianka o istnieniu przy pałacu założenia ogrodowego o reprezentacyjnym i ozdobnym charakterze pochodzi z 7 sierpnia 1809 roku. Proste drogi dzieliły powierzchnię założenia na czworoboczne kwatery. W 1830 r. podana została informacja, że marszałek przekazał na potrzeby szkoły wspaniały pawilon ogrodowy. W południowej stronie folwarku, znajdowały się dawne rozlewiska Łomnicy, które zostały z czasem uregulowane, otoczone groblami i obsadzone drzewami. W I części XIX wieku stawy mogły być zarybione, a groble częściowo wykorzystane do celów spacerowych. Wokół stawów rozciągały się dworskie łąki.

Powstanie pierwszego ogrodu, położonego za rezydencją należy wiązać z działalnością hrabiego von Gneisenau. Głównym elementem tego założenia była nachylona do północy rozległa polana widokowa. Kończyła się od tyłu stromą skarpą terenową, u stóp której rozciągał się regularny, prawie kwadratowy staw. Boki polany były formowane i obsadzane drzewami. Równolegle do zachodniej granicy biegł łańcuch niewielkich sztucznych pagórków, wzdłuż których prowadziła stromo w dół wąska romantyczna promenada, obsadzona szpalerem buków. Dzika promenada mysłakowickiego ogrodu sentymentalnego obejmowała także teren zwierzyńca, usytuowanego po wschodniej stronie polany widokowej.

Porastała go gęstwina drzew, wśród których biegła łukiem ścieżka wiodąca po skarpie w stronę folwarku. Istotnym elementem tego niewielkiego ogrodu była platforma widokowa w północno-zachodnim narożu polany. Jak pisał pastor Heyne w 1822 r. ...Powabny park otacza siedzibę pańską, pełną dobrego smaku. Na jej dachu wznosi się belweder, z którego miłujące naturę towarzystwo może rozkoszować się widokiem całej doliny, aż po szczyty gór...

Przed fasadą pałacu znajdował się wówczas kolisty gazon z okrągłą fontanną pośrodku. Przez wijące się drogi, klomby krzewów i kulistych drzew powiązany był z parkiem sentymentalnym, położonym za pałacem. Nowy stosunek do przyrody, znalazł wyraz w kształtowaniu platformy widokowej, otwartej na staw położony w dole i górę Mrowiec. Park ten, ukształtowany w epoce wczesnego romantyzmu, z uwagi na swą niewielką skalę nie może konkurować z wielkimi założeniami powstałymi wtedy na terenie Śląska.

Jednak mysłakowickie założenie powiązane z Bukowcem drogą spacerową biegnącą u podnóża Mrowca, było istotnym elementem romantycznego krajobrazu parkowego, ukształtowanego w Karkonoszach w I połowie XIX wieku. Za czasów marszałka zaadaptowane zostało na cele rekreacyjne wzgórze Mrowiec. Jesienią 1824 roku pisał hrabia do pani von Clausewitz.

...Ja poleciłem na Mrowcu płaski blok skalny otoczyć murem, oraz umieścić tam biegnącą wokół niego piaskowcową ławkę. Widok rozciągający się stąd należy do najpiękniejszych w górach... W miejscu tym odbywały się pikniki i majówki, a wszystko wśród sielankowej jeszcze atmosfery, nadającej zabawie ów szczególny powab. Jak pisał dalej w liście do pani generałowej von Clausewitz...Zaprosiłem tutaj mieszkańców Ciszycy, Karpnik i Bukowca, tylko na kawę z ciastkami i lodami. Dwie oktawy krów rozmieściłem w lesie, zaopatrzone w czysto brzmiące dzwonki metalowe. Klarneciści siedzieli w krzakach i pozwalali grzmieć fujarom, trębacze zaś na rogach w pewnej odległości wykonywali myśliwskie utwory. To było jednocześnie bardzo mało, otaczająca nas wspaniała przyroda robiła znacznie więcej niż owa skromna oranżacja...

Adaptacja góry Mrowiec na cele rekreacyjne i budowa tam kamiennego stołu oraz ławki, służących piknikom i majówkom, była przejawem nowego stosunku do natury. Odbywały się one w otoczeniu wspaniałej górskiej przyrody Mysłakowic. Delikatne odgłosy dzwonków zawieszonych u szyi krów oraz dźwięki myśliwskich utworów granych przez ukrytych w krzakach klarnecistów i trębaczy miały wzbogacić przeżycia, których dostarczały zarówno miła zabawa, jak i podziwianie przyrody.

Za czasów marszałka dokonana więc została pierwsza generalna przebudowa całej posiadłości. W jej wyniku powstała przytulna, zespolona z malowniczą okolicą wiejska rezydencja, która była odzwierciedleniem stylu życia ówczesnych jej właścicieli.

W 1825 r. wieś składała się z 3 części, majątek obejmował 2.900 morgów, była tu już szkoła ewangelicka z nauczycielem i 149 domów, piętrowy pałac, 3 folwarki, 2 młyny wodne, 2 warsztaty tkackie. W okolicy wydobywano skaleń, zwany wówczas szpatem polnym, który wykorzystywano w berlińskiej fabryce porcelany.

Gdy w 1830 r. na ziemiach polskich wybuchło powstanie listopadowe, marszałek został powołany na stanowisko dowódcy. Opuścił Mysłakowice, by ich więcej nie zobaczyć. Przebywając w Poznaniu, bo tam była główna kwatera armii, zaraził się cholerą i zmarł 23 sierpnia 1831 roku. Został pochowany w Poznaniu tymczasowo, gdyż jego życzeniem było spocząć w ulubionych Mysłakowicach. Myśli o przewiezieniu zwłok jednak zaniechano, ponieważ rodzina nie była w stanie utrzymać dóbr w Mysłakowicach i Sommerschenburg. Zdecydowano się na zachowanie tych drugich, bo były darem królewskim, i tam w 1841 roku spoczęły zwłoki Augusta von Gneisenau. Pogrzeb odbył się przy udziale króla i jego braci. Odsłonięto również pomnik który ufundowała armia.

Po śmierci marszałka mysłakowiczanie byli nieutuleni w żalu. Zdawali sobie sprawę, że ni będzie prędko tak dobrego gospodarza. Jeszcze w 1887 roku wspominano pana, który dobrze rządził. To za jego czasów wieś zaczęto nazywać perłą śląska i wdziękiem natury.

 

5. Mysłakowice własnością Hohenzollernów – pruskiej rodziny królewskiej.

  1. Król pruski Fryderyk Wilhelm III ( 1832 – 1840 ).

 

Szczęście dopisało Mysłakowicom. Jesienią 1832 roku kupił je król pruski Fryderyk Wilhelm III (1770-1840, król Prus od 1797r.) i przeznaczył na letnią rezydencję. Zapłacił potomkom marszałka Gneisenau 156.000 talarów reńskich. Urzędnicy osadzeni tu przez marszałka znaleźli nowego, tym razem królewskiego pana, co spowodowało podwyższenie ich poborów oraz znaczenia w okolicy. Stary sługa Gneisenau-Kohn, po sprzedaniu pałacu jeszcze przez dwa lata pełnił zaszczytną funkcję kasztelana zamku, następnie na własną prośbę został przeniesiony w stan spoczynku. Jego następcą był niejaki Albert, który do 1871 roku do śmierci pełnił wiernie tę funkcję. Całą gospodarką zarządzał wyższy urzędnik Witwer, będący jednocześnie skarbnikiem kasy gospodarczej.

Chociaż król odwiedzał Mysłakowice rzadko i zwykle przebywał w nich przez kilka tygodni ( 1835, 1838, 1839r. ), spowodował, że zaszły tu wielkie zmiany. Na nowo urządzono i umeblowano pałac – na wzór zamku Flatów niedaleko Berlina. W czasie wizyt królewskich

dwór umieszczany był w browarze ( później szpital ) lub w gospodzie gminnej, korzystano również z gościnności okolicznych dworów. W owych latach Mysłakowice i króla odwiedzili: caryca Elżbieta, książę Fryderyk Niderlandzki wraz z małżonką księżną Luizą, następca tronu Fryderyk Wilhelm IV, książę Karol von Mecklenburg, książę Jan ( brat cesarza austriackiego ) i inni.

Od 1833 roku Józef Lenne tworzył piękny park krajobrazowy. Aby nie szpecić widoku w okolicach Mrowca, stojący tam dom cegielników, zamieniono na leśniczówkę. W 1835 roku król polecił wybudować masywny most na Łomnicy. Gmina zobowiązana była dostarczyć robotników oraz wozy konne (być może chodzi tu o piękny, garbaty i kamienny most koło szpitala ). W marcu tego roku spłonął dwór w Mysłakowicach górnych (tam gdzie dzisiaj fabryka lniarska). W ogniu zginęło 525 owiec tworzących wyborowe stado.

W 1836 roku rozpoczęto budowę kościoła, który miał być poświęcony w 1838 roku. Jednak po tragicznych wydarzeniach (o których będzie mowa dalej) budowa przeciągnęła się do 1840 roku. Bardzo ważnym wydarzeniem, które wpłynęło na rozwój wsi, było osiedlenie się tu Tyrolczyków (w dalszej części ). Wnieśli oni wiele nowego, przede wszystkim spopularyzowali ogrodnictwo, zorganizowali przemysł mleczarski.

Według przekazu Schinkla, po południowo – zachodniej stronie pałacu powstał prosty dwupiętrowy budynek – Domek Kawalerski. Na budynek ten wydano około 4.700 talarow. W lipcu 1837 roku Schinkel sam wykonał dla Freya projekt szpaleru, aby wypełnić pusty środek. Dalej na wschód od pałacu , w miejscu rozebranych przedtem stajni i budynku gospodarczego, powstał nowy dwór. Na to i na założenie ogrodowe zostały zakupione dodatkowe parcele gruntu. Najważniejszą decyzją, która zasadniczo wpłynęła na rozwój wsi, było wyrażenie zgody przez króla Fryderyka Wilhelma III w 1839 roku na wybudowanie mechanicznej przędzalni. Miała ona stanąć na terenach spalonego górnego dworu mysłakowickiego, a do jej celów chciano wykorzystać ocalałe z pożaru zabudowania gospodarcze. 14 października 1838 roku dokonano uroczystego otwarcia nowego cmentarza. Król jednak nie doczekał końca budowy kościoła i uruchomienia fabryki lniarskiej. Zmarł w 1840 roku. W chwili śmierci króla Mysłakowice liczyły 144 domy , w tym 9 budynków w zespole pałacowym. Wymieniano kościół ewangelicki z pastorówką i szkołą z nauczycielem i pomocnikiem nauczyciela, 3 folwarki w których trzymano 450 merynosów, 2 młyny wodne, 4 tartaki, cegielnia, browar, 2 kuźnie i 4 szynki. Wśród mieszkańców było kilkudziesięciu rzemieślników: 5 szewców, 3 piekarzy, 3 rzeźników, po 2 krawców, stolarzy, stelmachów, a także ślusarz, iglarz, bednarz, murarz, farbiarz, 2 tkaczy oraz 6 handlarzy i kramarzy. Wszystkie prace jakie wykonywano we wsi na polecenie króla, nadzorowane były przez ministra finansów Rothera.

 

  1. Król pruski Fryderyk Wilhelm IV ( 1840 – 1861r.).

 

Na tron pruski wstąpił wówczas Fryderyk Wilhelm IV ( 1795 – 1861 , król od 1840 roku ), syn Fryderyka Wilhelma III. Stał się tym samym właścicielem Mysłakowic, które były już znaczącą osadą i liczyły 1.123 mieszkańców. W grudniu 1840 roku odbyło się uroczyste poświęcenie kościoła. W dalszym ciągu rozbudowywano park. W jego pobliżu powstała Willa Liegnitz, zaś król kupił szczęki wieloryba na ozdobną bramę. Na jego polecenie w latach 1842 – 1844 przebudowano pałac.

W 1844 roku rozpoczyna się produkcja przędzy w tutejszej fabryce lniarskiej, jednej z najnowocześniejszych na Śląsku. W tym też roku król uczestniczy w poświęceniu kościoła Vang w Karpaczu Górnym. Dzięki staraniom pani von Grawenitz, w latach 1854 – 1855 wybudowano szpital (późniejszy szpital zakaźny, obecnie OHP ). Miejsce pod budowę szpitala, obejmujący teren po byłym browarze zamkowym, ofiarował wiosce król. Po śmierci hrabiny von Reden, w 1854 roku, Fryderyk Wilhelm IV ufundował jej pomnik, który stanął

przy świątyni Vang. W 1858 roku monarcha zlecił przebudowę wieży kościelnej na styl gotycki, gdyż nie podobało mu się jej płaskie zakończenie. W czasie września rewolucyjnego w 1848 roku najbardziej zagrożonymi punktami w Kotlinie Jeleniogórskiej były Mysłakowice i Jelenia Góra. Przyczyną, która spowodowała włączenie się mysłakowiczan do rozruchów, stała się decyzja najwyższych instancji rządowych, nakazująca zwolnienie robotników z fabryki lniarskiej.

W ciągu 8 dni bez pracy znalazłoby się około 3.000 robotników (jak podawała ówczesna prasa ). Sygnałem do rozpoczęcia powstania miały być płonące żagwie. Na polecenie króla wkroczyły jednak na te tereny wojska rządowe i surowo stłumiły zaczątki powstania.

Król gościł w Mysłakowicach wielokrotnie (1840, 1844, 1847, 1851, 1853, 1855r.), gdyż park i pałac były ulubionym miejscem króla. Najdłuższy i zarazem ostatni pobyt władcy miał miejsce w 1855 roku, odpoczywał tu wraz z żoną i córką, księżniczką Aleksandrą. Latem 1860 roku w Mysłakowicach gościli król i królowa Bawarii. Ludwik I był zachwycony piękną okolicą i urządzeniem pałacu. Księstwo Hans Habsburg i Irene Hessen-Darmstadt, nie licząc członków pruskiej rodziny królewskiej. Także polscy kuracjusze z Cieplic przybywali oglądać ją, a Anna Nakwaska w 1844 roku i Rozalia Saulsonowa w 1849 roku opisały pałac dość dokładnie.

Zdaje się, że szczególne wrażenie na przybyszach robiła królewska flaga, powiewająca na wieży zamku w czasie pobytu monarchy, który przyjeżdżał tu wiele razy na odpoczynek. W połowie XIX wieku Mysłakowice należały do najszybciej rozwijających się miejscowości w Sudetach. Przyczyniło się do tego powstanie tyrolskiej kolonii Zillerthal, a przede wszystkim ogromnej mechanicznej przędzalni i tkalni lnu, założonej jeszcze przez ojca króla, a pozostające pod zarządem Królewskiego Towarzystwa Handlu Morskiego. Fryderyk Wilchelm IV zmarł 2 stycznia 1861 roku, po ciężkiej chorobie.

 

  1. Cesarz zjednoczonych Niemiec Wilhelm I i II ( 1861 – 1916 ).

 

Władzę w państwie przejął młodszy brat króla – Wilhelm I, późniejszy cesarz Niemiec ( 1797 – 1888, król Prus od 1861 roku, cesarz niemiecki od 1871 r.). Mysłakowice przechodzą również w jego posiadanie. W 1866 roku rozpoczyna się wojna austriacko – pruska. Był to bardzo trudny dla wioski okres. Mieszkańcy musieli zaopatrywać wojsko w żywność. Ponieważ w szpitalu przebywało wielu rannych, na polecenie króla budynki gospodarcze wokół pałacu oddano do dyspozycji władz wojskowych, gdzie urządzono szpital.

Po zwycięstwie nad Francją w 1871 roku Wilhelm I, został uznany dziedzicznym cesarzem zjednoczonych Niemiec. Cesarz rzadko przebywał w swojej letniej rezydencji. Znaczny wpływ na ograniczenie tych podróży miał podeszły wiek cesarza ( gdy został cesarzem miał 74 lata ). Na jego polecenie w 1874 roku został wzniesiony krzyż z granitu na obecnej Krzyżowej Górze w miejsce zniszczonego, który postawił król Fryderyk Wilhelm III. Wyryty napis na krzyżu brzmi: Ten krzyż wzniósł w 1838 roku król Fryderyk Wilhelm III. Odnowiony został w 1856 roku przez króla Fryderyka Wilhelma IV, a na nowo wzniesiony w 1874 roku przez cesarza i króla Wilhelma I.

W 1870 roku majątek ziemski w Mysłakowicach obejmował 1.751 morgów i przynosił 2.081 talarów rocznego dochodu. W imieniu króla dobrami zarządzał prezes Izby w Berlinie, von Schwarzenkopfen. W Mysłakowicach w tym czasie było: wielka mechaniczna przędzalnia lnu zatrudniająca około 1.200 robotników, fabryka popiersi – manekinów która dostarczała drewniane i druciane modele dla magazynów modnych towarów, fabryka gwoździ – drucianych ćwieków, browar, 2 młyny. Instytucje dobroczynne - szpital Joanitów. Stowarzyszenia: Narodowy Związek Kobiet, Związek R.G.V.- 220 członków, Ochotnicza Straż Pożarna, Wojskowy Związek Pogrzebowy, Związek Przeciwko Żebraniu, Ewangelicki Związek Mężczyzn i Młodych – 100 członków.

Po śmierci Wilhelma I w 1888 roku cesarzem został jego wnuk, Wilhelm II ( 1859 – 1941 ), król pruski i cesarz niemiecki w latach 1888 – 1918), który po klęsce Niemiec w I wojnie światowej abdykował i wyjechał do Holandii. W tym czasie w Mysłakowicach warto było zobaczyć: zamek królewski z wieżą widokową, stojące przed pałacem dwie figury heroldów, kościół ewangelicki z wysoką wieżą, park zamkowy, kolonię tyrolską, wzgórze Gneisenau, dom Rothera na Czerwoniaku, wzgórze Schiestl z ławką zrobioną przez R.G.V., Chudy Świerk z restauracją, góra Mischer, góra Krzyżna, grupa skał Ser i Chleb, dąb królewski, czarodziejski dąb, leśniczówka.

Restauracje i zajazdy: Hotel Siekes – Dom Szwajcarski obok pałacu, Zajazd Ferdynanda Schmidta na południowym brzegu zamkowego parku, Hotel Wernera w Zillerthalu obok fabryki lniarskiej, Restauracja Tyrolska Kriebela przy dworcu, Restauracja Raupacha obok fabryki manekinów.

W okresie rządów ostatnich Hohenzollernów Mysłakowice rozwijały się nadal, chociaż były trochę zapomniane. W imieniu cesarza majątkiem i pałacem zarządzali pełnomocnicy. W dalszym ciągu rozwijała się fabryka lniarska: w 1874 r. uruchomiono tkalnię 260 warsztatami tkackimi, a w 1889 roku szwalnię. W 1872 roku fabryka została spółką. W 1875 roku pracowało w niej 1.200 stałych robotników i około 400 chałupników. Założono drugą fabrykę w której wyrabiano porcelanę techniczną. Olbrzymim krokiem w rozwoju przemysłu i wsi było uzyskanie połączeń kolejowych – w1882 roku z Kowarami i Jelenią Górą, a w 1895 roku z Karpaczem. Sukcesywnie wzrastała liczba mieszkańców, w 1905 roku Mysłakowice liczyły 2.379 osób. Od 1840 roku przyrost ludności wyniósł 112% i był najwyższy w Kotlinie Jeleniogórskiej. Mysłakowice zaliczono do osad przemysłowych. Fabryka lniarska wybudowała w latach 1905-1909 kolonię składającą się z 16 domów – bliźniaków dla rodzin pracowniczych i hotel dla samotnych robotników ( dzisiejszy klub Radar ). Na ulicy Włościańskiej fabryka wybudowała w latach 20-tych kolejne budynki dla pracowników ale tym razem kilku rodzinne. Pod koniec XIX wieku, dzięki działalności wielkiego miłośnika Karkonoszy – Teodora Donata, księgowego w fabryce lniarskiej, zaczęła się rozwijać turystyka. W 1879 roku Kotlinę Jeleniogórską nawiedziła wielka powódź, spowodowana oberwaniem chmury. Zalane zostały Karpniki, Łomnica, Mysłakowice, Miłków, Kowary oraz Cieplice i Sobieszów.

Aby wyrobić sobie jasny obraz szkód, 21 września 1879 roku tereny wschodnie, tj. Jelenią Górę, Kowary, Lubań i Leśną odwiedziła cesarzowa Augusta Wiktoria. W tym celu przyjechał tu również 8 listopada cesarz Wilhelm II, który obejrzał Cieplice, Podgórzyn, Sosnówkę, Ścięgny, Karpacz, Miłków i Mysłakowice. Powódź była ostatecznym powodem uchwalenia przez Śląski Sejm ustawy przeciwpowodziowej, na mocy której wybudowano sieć wałów ochronnych.

W 1890 roku działała już poczta z połączeniami telegraficznymi. We wsi było kilka gospód i pensjonatów, w tym bardzo elegancka w willi w parku i szczególnie polecana turystom, w jednym z domów tyrolskich. Łącznie działało 5 gospód i hotelików. Okres I wojny światowej mieszkańcy Mysłakowic przeżyli w miarę spokojnie. Walki omijały ten teren, jedynie zakłady przemysłowe zmieniły swoją produkcję zgodnie z potrzebami frontu.

 

 

  1. Mysłakowice za czasów republiki ( 1916 – 1945 ).

 

Monarchia upadła, Wilhelm II abdykował, na mocy Traktatu Wersalskiego Śląsk pozostał przy Niemczech, które stały się republiką. Pałac mysłakowicki został sprzedany. Właścicielem został Gustaw Rudolf. Majątek dworski stał się własnością Dressela, który zamieszkał w dawnej Willi Liegnitz. Lata kryzysu spowodowały, że ludziom żyło się ciężko, zarobki były niskie. Poprawa nastąpiła dopiero po 1935 roku, kiedy dyrektorem fabryki lniarskiej został Rudolf Riese. Do 1939 roku produkowano w niej tkaniny o wzorach prostych, kwiatowych i fakturalnych.

W 1938 roku pracowało w fabryce 668 mężczyzn i 887 kobiet. W okresie międzywojennym powstały i działały mniejsze zakłady: 2 stolarnie, w których wyrabiano meble i skrzynki na amunicję, młyn i tartak. Było kilka restauracji, pijalni piwa oraz 7 gospód i hoteli dysponującymi 20 miejscami noclegowymi Nadal rozwijała się turystyka. Leśniczówkę przekształcono w schronisko młodzieżowe. Tuż przed wybuchem wojny Mysłakowice liczyły 2852 mieszkańców, a wymieniano hotel o 11 miejscach i 10 gospód.

Rozbudowano fabrykę porcelany technicznej, która w latach 1920 – 1932 stanowiła oddział kowarskiej spółki Gebruder-Pohl, a od 1928 roku stała się częścią koncernu Ranscherta z Frankonii.

Okres II wojny światowej znowu łagodnie potraktował te ziemie. Nie było tu bezpośrednich działań frontowych. Echa wojny dobiegały z daleka. Widocznym jej znakiem były dwa obozy, które założono przy fabryce lniarskiej: obóz pracy przymusowej i obóz jeniecki. Oba obozy zostały rozwiązane w 1845 roku. Wszyscy mieszkali w barakach na terenie fabryki i zastępowali robotników którzy poszli na front. W Mysłakowicach po wojnie pozostały 4 Polki, które były w obozie pracy przymusowej.

 

  1. Obozy pracy w czasie II wojny światowej w zakładach lniarskich (1941 – 1945 ).

 

Obozy pracy przymusowej dla kobiet.

  1. Obóz pracy dla Polek założony w 1942 r. przywiezionych na roboty przymusowe z różnych stron Polski. Mieszkały one w drewnianym baraku na terenie fabryki i tam zostały zatrudnione. Wyżywienie było niedostateczne, płace niskie, poruszanie po terenie ograniczone. Więźniarki nie były pilnowane, barak nie był ogrodzony. Obóz zlikwidowano w maju 1945 r.

  2. Obóz pracy dla 100 Polek przywiezionych po upadku powstania warszawskiego. Mieszkały one w dużym murowanym budynku na terenie fabryki, tam gdzie pracowały. Wyżywienie było marne, za wykonaną pracę płacono im dużo mniej niż Niemcom wykonującym te same czynności. Więźniarki musiały nosić na odzieży w widocznym miejscu literę P i miały duże ograniczenia w poruszaniu się po terenie fabryki. Po godzinie 21 musiały być już w swoim budynku. Za każde spóźnienie się nakładano duże kary pieniężne.

  3. Obóz pracy dla Żydówek założono w 1941 roku. Więźniarki w liczbie około 100 osób mieszkały w barakach drewnianych na terenie fabryki. Baraki były otoczone drutem kolczastym i nadzorowane przez SS. Pracowały w fabryce. Żydówki były całkowicie izolowane od innych więźniów i robotników. Traktowane były bardzo źle, obdarte i głodne, musiały ciężko pracować. Wyżywienie miały bardzo marne, ciągle znęcano się nad nimi. Pół roku przed końcem wojny, zostały wywiezione w nieznanym kierunku, a obóz został zlikwidowany.

  4. Obóz pracy dla kobiet z terenów wschodnich założono w 1942 roku. Kobiety z ZSRR mieszkały w oddzielnym baraku na terenie fabryki i były strzeżone. Było ich około 50 osób. Traktowane były wyjątkowo źle, płacono im tylko 25% zarobków, jakie otrzymywały inne robotnice. Kobiety z obu obozów polskich, chociaż same miały ciężkie warunki starały się pomóc innym. Dostarczały więźniarkom ziemniaki, kaszę czy chleb. Obóz został zlikwidowany w maju 1945roku.

 

Obozy jenieckie dla mężczyzn w fabryce w Mysłakowicach.

  1. Obóz dla francuskich jeńców wojennych, zorganizowany został w 1941 roku. Mieścił się w barakach drewnianych w odległości około 800 m od fabryki. Jeńców było około 80. Chodzili oni we własnych mundurach lub w ubraniach cywilnych, pilnowani byli przez żołnierzy. Pracowali w fabryce włókienniczej. Obóz zlikwidowano w maju 1945

  2. Obóz dla jeńców włoskich, położony był obok francuskiego, miał on także drewniane baraki koło fabryki. Jeńców przywieziono do obozu w drugiej połowie 1943 roku.

Jeńców było około 80. Zatrudnieni również byli w fabryce. Do pracy chodzili w swoich mundurach a pilnowali ich żołnierze. Obóz zlikwidowano w maju 1945 roku.

  1. Obóz dla jeńców radzieckich mieścił się też w barakach drewnianych w pobliżu fabryki. Jeńców przywieziono do obozu w jesieni 1941 roku w liczbie około 60 osób, a pilnowali ich SS mani. Do pracy w fabryce chodzili w zniszczonych mundurach wojskowych. Byli źle traktowani, mieli ciężkie warunki pracy i słabe wyżywienie. Obóz zlikwidowano w maju 1945 roku.

Wszyscy: tak robotnicy przymusowi jak i jeńcy wojenni mieszkali na terenie fabryki lub w jej pobliżu. Stanowili oni 1/3 część załogi i zastępowali tych Niemców którzy musieli udać się na front. W Mysłakowicach po zakończeniu wojny pozostały 4 Polki, które były w obozie pracy przymusowej. Jedna z nich to pani Zofia Kupczyk (z domu Płatek), przebywała ona w obozie 4,5 roku. Tu ponownie podjęła pracę, tym razem w polskim DZPL Orzeł, wyszła za mąż i urodziła kilkoro dzieci. Jak powiedziała z Mysłakowicami związała całe swoje dorosłe życie.

 

Wspomnienia pani Zofii Kupczyk z obozu w Mysłakowicach.

 

Dzieciństwo spędziłam w Sosnowcu. Mieszkałam tam z rodzicami i rodzeństwem. Ojciec pracował w kopalni Kazimierz – Juliusz. Gdy wybuchła wojna miałam 14 lat. Jesienią 1940 roku dostałam z Arbeitsamtu skierowanie wyjazd do pracy w głąb Rzeszy. Wraz ze mną pojechało w nieznane 16 dziewcząt z okolicy Sosnowca, Do Mysłakowic, zwanych wówczas Zillerthal-Erdmannsdorf, przyjechaliśmy 11 listopada 1940 roku.

Byłyśmy pierwszą grupą, która została tutaj przysłana do pracy. Początkowo ulokowano nas w hotelu robotniczym dla dziewcząt, który mieścił się w pobliżu fabryki (klub Radar ). Ponieważ zaczęły przybywać następne transporty z głębi Polski, szczególnie z Łodzi, a także z terenów ZSRR – w szybkim tempie wybudowano na terenie fabryki baraki gdzie zostałyśmy umieszczone.

W jednym pomieszczeniu, zwanym sztubą, mieszkało od 16 do 20 kobiet. Warunki sanitarne były znośne. Pracowałyśmy od godziny 6 rano do godziny 6 wieczorem, z przerwą 15 minut na śniadanie i 45 minut na obiad. Stołówkę prowadzili Niemcy i oni zapewniali nam wyżywienie, które pogorszyło się znacznie od 1942 roku. W soboty pracowałyśmy do godziny 12. Niedziela była do własnej dyspozycji.

W czasie wolnym, który kończył się o godzinie 20, mogłyśmy swobodnie poruszać się po Mysłakowicach, pójść do lasu na spacer. Czasem udało się nam wyjechać potajemnie di Jeleniej Góry, gdzie było duże skupisko Polaków. Tam uzyskiwałyśmy informacje o wydarzeniach na frontach wojny, gdyż w pracy i w barakach nie wolno było na ten temat rozmawiać.

Czasem z zachowania Niemców wnioskowałyśmy, że dzieje się coś nie po ich myśli. Odczuwałyśmy, że jest to wojna, bo obowiązywała surowa dyscyplina, ciężko pracowałyśmy, miałyśmy ograniczoną swobodę, brak kontaktu ze światem. Jednak bezpośrednich działań tutaj nie było.

Niemcy odnosili się do na s nieufnie, jednak po pewnym czasie kobiety, które stanowiły większość załogi, zaczęły okazywać nam współczucie. Czasem wysyłano nas do innych prac. W 1944 roku przez 3 miesiące kopałam okopy w Głogowie oraz przez 2 miesiące czyściłam części samolotowe na lotnisku koło Żagania. Oprócz Polek były w obozie Rosjanki, Ukrainki i Żydówki. Te ostatnie były szczególnie okrutnie traktowane. O ile pamiętam, było ich dużo. Pochodziły z Rumunii, Polski i Węgier. Ich barak, mimo że stał na terenie fabryki, został otoczony kolczastym drutem. W czasie wolnym mogły poruszać się tylko placu przed barakiem. Nie wolno było z nimi rozmawiać, ani udzielać żadnej pomocy. Chodziły nędznie ubrane, najczęściej w sukienkach szytych z worków. W lutym 1945 roku, a zima wówczas była bardzo sroga, wyprowadzono je z terenu fabryki w samych sukienkach i skierowano ich

przez przejazd kolejowy w stronę Śnieżki Co się z nimi stało nie wiadomo. W fabryce pracowali także jeńcy wojenni z Włoch i Francji. Gdy zakończyła się wojna, powróciłam stęskniona do domu. Nie dane mi było jednak cieszyć się długo rodzicami i ich miłością. W wypadku w kopalni zginął ojciec. Przeżyłam to bardzo mocno i nie mogąc sobie znaleźć miejsca, wróciłam do Mysłakowic, gdzie pracowały jeszcze moje koleżanki. Ponownie rozpoczęłam pracę w fabryce która nazywała się teraz Dolnośląskie żakłady Przemysłu Lniarskiego Orzeł. W następnym roku wyszłam za mąż. Tu urodziłam 4 dzieci i tak już na zawsze związałam swoje losy z fabryką i z Mysłakowicami

.

7. Przybysze z Tyrolu na Śląsk do Erdmannsdorf (1837 – 1838 ).

 

Zanim osiedlili się w Mysłakowicach, żyli w Tyrolu nad rzeką Ziller, w granicach Księstwa Salzburskiego, będącego pod panowaniem protestanckich Prus, to znów katolickiej Austrii. Mimo prześladowań, szczególnie dotkliwych w I połowie XIX wieku, nie odstąpili od swojej wiary – pozostali protestantami.

Byli przysłowiową solą w oku cesarza Józefa II, który patrzył niechętnie na protestantów w katolickim Tyrolu, chociaż w 1781 roku wydał edykt tolerancyjny, zezwalający na stawianie kościołów protestantom, jeśli w danym miejscu znajdowało się 100 rodzin lub 500 osób wyznania protestanckiego. Takie obiekty nie mogły posiadać wieży, dzwonu oraz oficjalnego wejścia. W myśl zasady cuius regio, eius religio, (czyja władza tego religia) byli coraz bardziej dyskryminowani. Utrudniano im nabywanie ziemi, nie zezwalano na budowę nowych domów. Mieli też kłopoty ze sprzedażą bydła i produktów rolnych.

Centrami tajnego kościoła były Brandberg i Finkenberg. Nie istniały żadne formalne gminy, kościoły ani też duchowa opieka. Życie religijne sprowadzało się do spotkań w domach, wspólnej lektury i śpiewu, a okolicznościowe posługi duchowe takie jak zawieranie związków małżeńskich i pogrzeby nie odbywały się zgodnie z ewangelickim rytuałem. Zmarli musieli być chowani poza obrębem cmentarza na wolnym terenie lub potajemnie we własnej ziemi. Nawet dzieci w szkole podzielono według wyznania. Pochodzące z rodzin katolickich były nazwane dziećmi bożymi, natomiast z rodzin protestanckich dziećmi diabła. Daremne były próby nawrócenia tych zagubionych owiec na starą wiarę poprzez przymus spowiedzi czy naukę. Duchowieństwo wyłapywało przywódców prowadząc dokładny rejestr osób biorących udział w spowiedzi wielkanocnej.

W leżących na uboczu domach czytano wspólnie nabożne księgi ewangelickie. Tradycja ta była kontynuowana z pokolenia na pokolenie dzięki silnym związkom rodzinnym. W latach 30-tych XIX wieku ponownie przybrał na sile nacisk a inklinantów, który wyszedł od władz kościelnych w obu diecezjach – Salzburg i Brixsen, jak również ze strony rządy hrabstwa Tyrol w Insbruku. Żądano albo powrotu do starego Kościoła albo też emigracji. W żadnym wypadku nie godzono się na utworzenie gminy w Zillertal czy wybudowanie tam domu bożego. Problemu nie rozwiązały ani apelacja do cesarza w Wiedniu ani wizyta arcyksięcia Johanna w Tyrolu.

Tyrolczycy rozpoczęli energiczne starania o wyjazd, zwracając się z prośbą o pomoc do cesarza austriackiego i króla pruskiego. Efektem było zarządzenie władz Tyrolu z 12 stycznia 1837 roku, zgodnie z którym w ciągu 14 dni mieli zdecydować, czy przechodzą na katolicyzm, czy zostaną przy swojej wierze i opuszczą Tyrol. I tym razem dali dowód nieugiętej woli i wiary. Za wiarą katolicką opowiedziało się wtedy tylko 7 osób, a 393 osoby pozostały wierne swoim ideałom. Postanowili więc opuścić kraj.

Władze Tyrolu nie przypuszczały, że sprawy zajdą tak daleko. Zostały zaskoczone tym, że tak liczna grupa postanowiła wyjechać. Sprawa przesiedlenia protestantów nie była załatwiona. Władzom zaczęło zależeć na tym, by przesiedlenie nie wyglądało na wygnanie. Tym należy tłumaczyć fakt, że Johann Fleidl, przywódca tej grupy Tyrolczyków, otrzymał bez przeszkód paszport i 11 maja 1837 roku mógł udać się do Berlina.

Do Berlina udała się 3 osobowa delegacja z prośbą o wyrażenie zgody przez króla Fryderyka Wilhelma III na osiedlenie się w Prusach. Rozpoczęły się rokowania między Berlinem a Wiedniem, których efektem było wydanie zezwolenia na wyjazd ewangelików. Johann Fleidl otrzymał pismo od króla pruskiego, zezwalające im na osiedlenie się na Śląsku i zapewniające pomoc. Wreszcie rozpoczęto przygotowania do wyjazdu. Za pieniądze uzyskane ze sprzedaży dobytku i ziemi kupowano konie, wozy, plandeki oraz inny sprzęt potrzebny w dalekiej podróży.

Wyjazd nastąpił 31 sierpnia 1837 roku. Tyrolczycy podróżowali w 4 grupach we wrześniu przez Salzburg, górną Austri

administrator, 11-11-2013, odsłon: 2484

Komentowanie dozowolone wyłącznie dla zarejestrowanych użytkowników.
Konto

Login:

Hasło:


Nowe konto
Reklama
Nasze serwisy