AKTUALNOŚCI
ARTYKUŁY
OGŁOSZENIA
WIADOMOŚCI
FORUM
PRZEPISY KULINARNE
GALERIA
Na forum - Aktualności
Byłe Zakłady Lniarskie Orzeł - po raz kolejny....

Byłe Zakłady Lniarskie Orzeł - po raz kolejny....

Czy to troska o zabytki, czy zbijanie kapitalu medialnego i pilitycznego?



W ostatnim czasie na łamach różnych mediów zarówno lokalnych jak i ogólnopolskich można zauważyć artykuły dotyczące rozbiórki przędzalni na terenie byłego Zakładu Lniarskiego „Orzeł” w Mysłakowicach. Niestety w mojej ocenie wszystkie te artykuły i publikacje dość jednostronnie podchodzą do opisywanego problemu. Chciałbym na ten problem spojrzeć nieco szerzej. Już od czasów zmiany ustroju w naszym kraju było wiadomo, iż taki moloch, który przez dziesiątki lat pracował zgodnie z zasadami gospodarki centralnie sterowanej będzie miał problemy z dostosowaniem się do nadchodzących dużymi krokami zmian rynkowych. W tym okresie nikt nie wspominał o zabytkowej przędzalni, o losach dużej ilości osób, które były zatrudnione w owych zakładach. Zarządy się zmieniały ale zabytkowa przędzalnia nie była remontowana a po ogłoszeniu upadłości dach na przędzalni zawalił się. W czasie kiedy majątkiem zarządzał Syndyk Masy Upadłościowej, nikt nie wspominała o tym, że przędzalnia wymaga dogłębnego remontu i renowacji. Wilgoć, która się dostawała przez zawalony dach niszczyła stropy i rozsadzała ściany nośne. Można by zadać zasadnicze pytanie, gdzie w tym okresie byli obrońcy zabytków, którzy teraz tak licznie występują w obronie tego obiektu? W tym czasie również Państwo Polskie mogło przeznaczyć pewną pulę pieniędzy, przynajmniej na konserwację tego budynku. Nowy właściciel musiał płacić podatek od nieruchomości za pomieszczenie, które nie mógł wykorzystać do celów produkcyjnych. W czasach rynkowej gospodarki i olbrzymiej konkurencji, głównie z towarami z Chin i Azji Środkowej redukcja kosztów to podstawa działań, które trzeba ciągle wykonywać aby być konkurencyjnym. W takim stanie w jakim nowy właściciel przejął pomieszczenia starej przędzalni, nie nadawały się one do organizacji produkcji lub jakiejś innej działalności komercyjnej. Nikt w obecnych publikacjach nie wspomina faktu, iż to obowiązkiem właściciela zakładu pracy jest zapewnienie bezpieczeństwa, zdrowia i życia pracowników, a zawalający się dach i ściany przędzalni niewątpliwie takie zagrożenie stwarzały. Co w takim razie miał zrobić właściciel z pomieszczaniem, które nie spełnia żadnych wymogów BHP, którego nie da się ekonomicznie ogrzać i wentylować? Sprzedał to pomiszczenie innej firmie. A jakby wyglądała sytuacja gdyby, ktoś z obecnych pracowników lub inna osoba zgineła na terenie wokół przędzalni? Oczywiście najlepiej z tym problem zostawić właściciela budynku.

 

Nie chcę oczywiście w tym artykule nikogo oskarżać, zachęcam tylko aby czytelnik spojrzał na ten problem nieco z innej strony. Niewątpliwe byłe Zakłady Lniarskie „Orzeł” to nieodłączna część historii zarówno Gminy Mysłakowice jak i całego regionu i u wielu osób, które widziały proces rozbiórki kręciła się łza w oku, ponieważ bardzo często osoby te poświęciły długie lata pracy tej fabryce. Niemal w każdej rodzinie  był ktoś kto pracował w Zakładach Lniarskich „Orzeł”. Trudno zapomnieć o organizowanych festynach, dniach włókniarza i innych imprezach kulturalno-społecznych, w których udział brali nie tylko pracownicy i okoliczni mieszkańcy. Jednak czasy te już nie wrócą, trzeba żyć dalej i spoglądać na wszystko nie tylko z sentymentalnego punktu widzenia. A czy prawo zostało złamane może stwierdzić tylko niezawisły sąd w prawomocnym wyroku.

 

 

 

 

 



administrator, 31-01-2014, odsłon: 1384

Rozb6 Rozb4 Rozb3 Rozb2 Rozb1
Komentowanie dozowolone wyłącznie dla zarejestrowanych użytkowników.
Konto

Login:

Hasło:


Nowe konto
Reklama
Nasze serwisy